NIE NARODZI SIĘ ALE UMRZE BÓG NAD BUGIEM

Kazanie na 3 Niedzielę Adwentu 12 grudnia 2021

Co mamy czynić? – pytają Jezusa tłumy – Podzielić się z tymi, co mają tylko jeden łach i konserwę. Celnicy tak samo, co mamy robić? Nie kraść. A żołnierze słyszą, żeby nie uciskali nikogo. Tak Jan Chrzciciel głosił dobrą nowinę.

Nie wiem ilu polskich żołnierzy w strefie stanu wyjątkowego usłyszy dziś od swoich kapelanów, żeby nie uciskali nikogo, ilu policjantów, terytorialsów i chłopaków ze Straży Granicznej.

Błogosławiłem 8 grudnia Okno Życia w Lublinie, pierwsze, brawo raz jeszcze dla o. Filipa Buczyńskiego. Przypomniałem sobie, że Mojżesz miał swoją Kołyskę Życia, służąca córki faraona to wymyśliła, uratowała skazanego na śmierć chłopczyka. I przypomniałem sobie, że Pan Jezus miał swojego Osiołka Życia, który na swoim grzbiecie zaniósł Bożego Syna do bezpiecznego Egiptu, bo Herod wyrzynał wszystkie niemowlęta do trzeciego roku życia. I przypomniałem sobie, że żadnego Okna, Kołyski ani Osła, nie miały żydowskie dzieci, wymordowane przez Niemców w 1942 r. na lubelskich Tatarach. Znamy tylko jedno imię z tych ponad stu niewinnych dziewczynek i chłopców.

Żadnego Okna ani Kołyski Życia nie mają dzieci uchodźców przy granicy z Białorusią, a przecież jest Bug, materiałów na kołyski mamy w bród! I przecież jest Bóg, w którego wierzą i żołnierze polscy i strażnicy i kapelani.

Przypomniałem sobie historię sprzed lat pięciu, z Brześcia, z Seidą, załączam niżej. I jeszcze przypominam sobie Trybunały, które surowo osądziły – w Norymberdze najmocniej – tych, którzy mordowali dzieci, starców i resztę, zarówno mocodawców jak i wykonawców.

To nie będą dobre Święta, oczywiście można zapić karpia wódką i będzie wszystko jedno. Tylko, że zamiast Bóg się rodzi, zaśpiewać trzeba, że Bóg umarł nad Bugiem, po polskiej i białoruskiej stronie.

Na zdjęciu – uratowane dzieci czeczeńskie w 2017 r. –  teraz już spokojnie żyją w Niemczech.

SEIDA TU NIE MA MIEJSCA DLA PANA JEZUSA

Piątek 16 grudnia 2016

Bardzo emocjonalny wpis po wizycie na dworcu kolejowym w Brześciu.

Seida ma siedmioro dzieci i trochę zniedołężniałego męża. Są Czeczenami. Czternaście razy próbowali wjechać do Polski i poprosić o status uchodźcy, czternaście razy polscy pogranicznicy zawracali ich z Terespola do Brześcia. Mąż zdezerterował z armii (rosyjskiej) bo nie chciał jechać do Donbasu, żeby walczyć z wojskami ukraińskimi. Ludzie Kadyrowa (samozwańczego prezydenta Czeczenii) robili na niego nagonkę, gdyby go dorwali zniknąłby w tzw. „niewyjaśnionych okolicznościach”, co spotyka stale wielu Czeczenów.

Dotarli do Brześcia we wrześniu. Pięć kilometrów na zachód od dworca jest już wolna i solidarna Polska, nasza wierząca głęboko, katolicka Polska. Moja Polska.

Za każdym razem kiedy próbowali wjechać do Polski musieli kupić bilety za jakieś 40 euro, opłacali też jeden pokoik, gnieździli się w nim w dziewięcioro. Pieniądze się skończyły. Od kilku dni zamieszkali na dworcu, próbują teraz zebrać na kolejną próbę wjazdu do Polski.

Seida nie pachnie ładnie. Na dworcu jest prysznic, ale płatny. A przecież trzeba kupić dzieciom mleko i płatki. Prysznic trzeba odłożyć na lepsze czasy.

Od prawie roku polskie władze robią wszystko, żeby nie wpuszczać do Polski żadnych uchodźców. Jest to sprzeczne z Konwencją Genewską, ale na razie mało kto się tym przejmuje. Mało kto z decydentów polskich przejmuje się też – pod tym względem – Ewangelią. „Byłem przybyszem, a  przyjęliście Mnie”, powiedział Pan Jezus, a św. Mateusz zapisał to w rozdziale 25 swojej Ewangelii.

To zmówię na koniec modlitwę za Ciebie, Seida, za Jasminę, Madinę i resztę Twoich pociech, których imion nie spamiętałem, i za Twojego męża. Powiem Ci Panie Jezu w tej modlitwie, że miałeś dużo szczęścia, bo jak byłeś mały i oszalały Herod chciał Cię zabić, stałeś się uchodźcą w Egipcie. W Egipcie, który nie podpisał żadnej Konwencji Genewskiej. Miałeś szczęście, że ochronił Cię pogański Egipt.

Mówię Seida, modlitwę za Ciebie, za Twojego męża i za Twoje dzieci. Leżą na dworcu w Brześciu, nie umyte, bo prysznic jest płatny. Leżą nierówno, troje po jednej stronie, czworo po drugiej stronie. Leżą pięć kilometrów od mojej Polski. Od mojej Polski, która za 10 dni zaśpiewa ze smutkiem, że „Nie było miejsca dla Ciebie w Betlejem …”, na myśli mając Pana Jezusa. Seida, Twoje dzieci nie mają tyle szczęścia co nasz Pan Jezus. 

Nie przyjmie Cię Polska, Seida, nie ma tu miejsca dla Ciebie, dla twojej Jasminy i Madiny, dla Twojego schorowanego męża. Nie przyjmie Cię Polska, Seida. Nie ma tu miejsca dla Pana Jezusa, Seida.

(Brześć, Terespol, 16 grudnia 2016)

Gdy Jan nauczał nad Jordanem, pytały go tłumy: «Cóż mamy czynić?»

On im odpowiadał: «Kto ma dwie suknie, niech się podzieli z tym, który nie ma; a kto ma żywność, niech tak samo czyni».

Przyszli także celnicy, żeby przyjąć chrzest, i rzekli do niego: «Nauczycielu, co mamy czynić?»

On im powiedział: «Nie pobierajcie nic więcej ponad to, co wam wyznaczono».

Pytali go też i żołnierze: «A my co mamy czynić?»

On im odpowiedział: «Na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie».

Gdy więc lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem. Ma On wiejadło w ręku dla oczyszczenia swego omłotu: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym».

Wiele też innych napomnień dawał ludowi i głosił dobrą nowinę.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.