Przyszły do naszego wolontariatu dwa listy z dwóch więzień, od dwóch różnych więźniów. Jeden siedział w Wojkowicach na Śląsku, drugi w Hrubieszowie. Obydwaj prosili o różne rzeczy, m.in. o buty, ten z Wojkowic o numer 42 a ten z Hrubieszowa o 44. Buty akurat mieliśmy.
Zadanie przesłania butów przypadło mojej młodej koleżance, zwykle sprytnej, rezolutnej i ogarniętej. I wysłała. Do Wojkowic dwa lewe buty o numerach 42 i 44, a do Hrubieszowa dwa prawe o takich samych numerach.
Morały z tej historii są przynajmniej dwa. Pierwszy taki, że nie można dodatkowo karać ukaranego.
Drugi, że nie warto jeździć po pijaku. Ten chłopak z Wojkowic siedział właśnie za jazdę po pijanemu.


