Koleżanka podesłała mi film z głośnym już chyba w całej Polsce przypadkiem z Leszna, gdzie kierowca porsche najpierw wjechał na przejście dla pieszych, potem spoliczkował kobietę, która zwróciła mu uwagę a potem jeszcze niemal ją przejechał.
Kilka lat temu promowałem w Lublinie akcję „Proszę, przepuść mnie!”, z apelem do kierowców, aby – bez względu na idiotyczne polskie przepisy faworyzujące samochody – zatrzymywali się i przepuszczali pieszych. Nie tylko na przejściach, bo co szkodzi, aby kogoś przepuścić 50 metrów od zebry, jak akurat trzeba mu tam przejść? Tak dzieje się w wielu krajach na świecie.
Co przeszkadza Polakom, aby uprzywilejować pieszych? Może jakiś ukryty gen? Przez wieki Polska rozstępowała się na widok huzarów i ułanów wjeżdżających do wsi i miasteczek, teraz konie mechaniczne zastąpiły wierzchowce. A może jest to paskudny gen panów? Panowie stanowili mniejszość w dawnych Rzeczpospolitych, a przecież każdy chciałby być panem i widzieć jak inni się go – choć trochę – boją. Teraz rasa panów ma do dyspozycji tonę stali z silnikiem, kto im podskoczy? Podskoczyła im kobieta z Leszna, brawo.
Ludzie są wspaniali, nawet jak łażą przez ulicę nie po przejściach, może dlatego, że sami są po jakichś przejściach, bo ktoś bliski im zachorował albo są zakłopotani spłatą
(Film z akcji „Proszę przepuść mnie!” https://www.youtube.com/watch?v=2FqU4gW2Ohk )

