OPOWIEŚĆ O NASZYM  SZCZĘŚCIU

Kazanie na Trzech Króli 6 stycznia 2024 sobota

ІСТОРІЯ НАШОГО ЩАСТЯ

Проповідь на Богоявлення 6 січня 2024 року субота

Opowieść o Mędrcach nie relacjonuje faktów, ale jest bardzo ważnym wezwaniem. Przypomnijmy, że nie wiemy ilu było wędrowców, tradycja zrobiła z nich monarchów.

Opowieść o Mędrcach jest opowieścią o naszym szczęściu i o naszm nieszczęściu zarazem. O szczęściu, bo znaleźli je ci, którzy ruszyli w nieznaną, długą drogę, niepewną, za jakąś z pozoru dziwną gwiazdą. No właśnie, tu jest recepta na szczęście – szukać, ruszyć się, zaufać przyszłości, porzucić swoje komnaty, wygodne pielesze, komfort. A nieszczęście? Widzimy je w obrazie Heroda i jego dworu. Nieszczęście przykucia do wygody, foteli, monotonii, ciepełka, tak zwanej normalności.

Zatem, siostry i bracia, jak siedzimy to powoli umieramy, nieszczęśliwi i źli na cały świat, ludzi i siebie samych. I tylko wtedy, gdy ruszymy tyłki i jeszcze bardziej ociężałe serca, tylko wtedy, za gwiazdą jakąś niepozorną sięgniemy po szczęście.

Poniżej wklejam wpis sprzed kilku lat, jak najbardziej aktualny.

Історія про мудреців не повідомляє фактів, але вона є дуже важливим закликом. Згадаймо, що ми не знаємо, скільки було мандрівників, традиція зробила їх монархами.

Історія про мудреців – це розповідь про нашу удачу і наше нещастя водночас. Удача, бо її знайшли ті, хто вирушив у невідому, далеку дорогу, непевну, слідуючи за якоюсь, здавалося б, дивною зіркою. Що ж, у цьому і полягає рецепт щастя – шукати, рухатися, довіряти майбутньому, відмовлятися від своїх покоїв, затишних особняків, комфорту. А нещастя? Ми бачимо його в образі Ірода та його двору. Нещастя бути прикутим до комфорту, крісел, одноманітності, тепла, так званої нормальності.

Так, сестри і брати, сидячи, ми повільно вмираємо, нещасні і злі на весь світ, на людей і на самих себе. І тільки тоді, коли ми змусимо наші дупи ворушитися, а наші серця ще більш млявими, тільки тоді, за якоюсь непримітною зіркою, ми дотягнемося до щастя.

Нижче я вставляю пост кількарічної давнини, хоч він і не втратив актуальності.

PATRONKA UCIEKAJĄCYCH RODZIN

Wszyscy pewnie żywimy cześć i nabożeństwo do Matki Bożej, przedstawianej w licznych wizerunkach. Kult ten dotyczy zarówno wiekowych ikon czy figur jak i tych bardziej współczesnych, niekoniecznie koronowanych. Dominują obrazy Maryi z Dzieciątkiem, ale zdarzają się także prezentujące całą Świętą Rodzinę, w różnych momentach jej historii.

Wędrówki obrazów

Chyba najbardziej oryginalną historię wśród ikon Lubelszczyzny ma obraz MB w bazylice św. Anny w Kodniu. Mikołaj Sapieha (zwany Pobożnym) ukradł wizerunek MB Gregoriańskiej z prywatnej papieskiej kaplicy w Watykanie (w czasach Urbana VIII), wcześniej modlił się przed nim prosząc o uzdrowienie z tropikalnej choroby. Już zdrowy pytał kardynałów o możliwość zakupienia obrazu, po odmowie, zakradł się nocą do papieskich apartamentów i porwał Matkę Bożą, przekupił straż i uciekł aż do swoich włości w Kodniu. Trochę według zasady, „Któż szlachcicowi może zabronić?”.

Tak mówi legenda, w rzeczywistości ów pobożny Mikołaj nabył ją prawdopodobnie całkiem legalnie w czasie pielgrzymki do Santiago de Compostela w Hiszpanii. Kodeński obraz jest najstarszym (1723) koronowanym na prawie papieskim wizerunkiem MB na Lubelszczyźnie.

Długą wędrówkę odbył także obraz MB Latyczowskiej, dominikanie umieścili go na początku w kaplicy ufundowanej przez Potockich. Pierwszy raz ikona „uciekała” przed kozakami Chmielnickiego do Lwowa, potem przed bolszewikami (1920) do Warszawy, wreszcie przed komunistami (1945) do Lublina. Dopiero tutaj znalazła godną ekspozycję w najnowszym diecezjalnym sanktuarium MB  Patronki Nowej Ewangelizacji w par. MB Różańcowej.

Koptyjska ikona

Gmach naszego katolickiego uniwersytetu, a konkretnie jedna z sal Instytutu Jana Pawła II, jest miejscem, w którym znaleźć możemy – przy dużym wysiłku – niezwykłą ikonę św. Rodziny (na zdjęciu). Maryja z Józefem i Jezusem uciekają przed mieczem Heroda do Egiptu, w tle malowanego techniką współczesną płótna, widzimy palmy i piramidy.

Historia przybycia tej ikony do Lublina jest ciekawa i piękna. W połowie lat 90-tych ub. wieku przywiózł ją ks. prof. Tadeusz Styczeń (zm. 2010), założyciel Instytutu. Otrzymał ją z kolei – z pewnym ustnym przesłaniem – podczas jednego ze spotkań ze św. Janem Pawłem II. To nie koniec, ponieważ Papież obdarowany został wcześniej tymże obrazem przez delegację biskupów z Libanu, goszczących w Rzymie na tzw. wizycie Ad Limina Apostolorum (w tym roku odbyli ją polscy biskupi).

Ciekawą postacią jest autor dzieła, to koptyjski mnich o. Yosab El Soriany z klasztoru Alsourian, pomiędzy Kairem a Aleksandrią w Egipcie. Z wyksztalcenia geograf, w konwencie służył w kuchni i spiżarni, wypiekał także hostie eucharystyczne, w wolnych chwilach malował ikony, trafiały m.in. do Holandii i Niemiec, ta kulowska, jedyna w Polsce, pochodzi z r. 1979. Wspomniany klasztor od lat 70-tych ub. wieku przyczynia się do odnowy życia monastycznego wśród koptyjskich chrześcijan.

Papież przekazując ks. Styczniowi ikonę dedykował ją pracom Instytutu poświęconym rodzinie. Miał powiedzieć – „Jestem papieżem życia i odpowiedzialnego rodzicielstwa. Rodzina jest mi zawsze bliska, a ta musi uciekać”, wskazał na ikonę.

Bezpieczne miejsce

Wiele rodzin, również chrześcijańskich, musi dzisiaj uciekać. Niemal wszystkie rodziny chrześcijańskie z Iraku, opuściły swoje antyczne miasta i wsie i znalazły schronienie w autonomii Kurdystanu, a stamtąd przedzierają się, także przez Polskę, głównie przez Lubelszczyznę, do swoich rodaków w zachodniej Europie. Tam szukają dla siebie i swoich dzieci bezpiecznego miejsca. Święta Rodzina znalazła je w Egipcie.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.