KTO TYLKO FANEM A KTO BOGIEM

Kazanie na Święto Chrztu Pańskiego

Niedziela 9 stycznia 2022

Pewien inteligentny rabin podpuszczał żarliwego księdza w czasie wspólnej podróży pociągiem i wypytywał gdzie najdalej można zajść w rzymskokatolickiej hierarchii. Będący na dole drabiny wikariusz nieśmiało odpowiedział, że mógłby zostać proboszczem, otrzymać tytuł kanonika a nawet prałata. A dalej? – dopytywał starozakonny. Kapłan odparł , że ewentualnie mógłby zostać biskupem, ale oczywiście on nie jest godzien takiego awansu. I nic więcej? – drążył ten w mycce. No mógłby zostać mianowany metropolitą, a przy łucie szczęścia kardynałem – wyliczał ten w birecie. No a dalej? – nacierał bezlitośnie pan w chałacie. A ten w sutannie, mocno już zdenerwowany, wycedził, że bardzo nielicznym udaje się być papieżami.

– I co i tyle? – parsknął śmiechem rabin.

– No co … Co? – bronił się wikariusz – No przecież Bogiem nie mogę zostać!

– A widzisz, jednemu z naszych to się udało, temu z Nazaretu, tylko niestety na koniec przeszedł na waszą wiarę! – triumfował Izraelita.

Ta przydługa może historyjka jest wstępem do kazania na dzisiejsze święto Chrztu Pańskiego, o czym w Ewangelii na końcu. Proszę po lekturze kazania nie donosić na mnie do Świętego Oficjum ani nie podpowiadać pigułek na uspokojenie, proszę trochę pomyśleć, dziękuję.

Ten, który był Synem Bożym, Jezus z Nazaretu, był wybitnie trudnym i wyjątkowo nielubianym człowiekiem. Spokojna lektura Ewangelii potwierdza taką opinię. Dla przykładu, Jezus był utrapieniem dla rodziny, powodem wstydu i jeszcze znakiem hańby w chwili śmierci na krzyżu. Uciekł rodzicom w czasie pielgrzymki do Jerozolimy i jako dwunastolatek wymądrzał się starszym i uczonym w Piśmie. Potem kiedy rodzina chciała go uspokoić, odciął się i oświadczył, że Jego prawdziwą rodziną są ci, którzy wypełniają wolę Bożą.

W ciągu swojej trzyletniej aktywności publicznej Jezus zdążył się narazić nie tylko swojej rodzinie, ale także władzom rzymskim, całemu ówczesnemu „episkopatowi”, czyli Sanhedrynowi, niemal wszystkim teologom w postaci uczonych w Piśmie, wreszcie swoim kolegom apostołom, którzy spodziewali się profitów a zostali wezwani do mycia nóg ubogim. Oczywiście, Jezus miał fanów, ale fani jak to fani, jeśli heros wygrywa klaszczą i wiwatują (woda w wino, chleb pomnożony w kilka minut), a jak herosowi nie idzie, to gwiżdżą i cichcem zmykają – paniczna ucieczka apostołów i uczniów z okolic Golgoty, z Piotrem (szefem Klubu Kibica Pana Jezusa, na czele).

Jezus miał niewielu przyjaciół, zostali przy Nim pod krzyżem, trzy kobiety i Jan, który poszedł tam z nadzieją, że oprawcy kobiet nie tkną to i jemu może się upiecze. Jezus nadwyrężył więzi rodzinne, społeczne i religijne, został prawie sam. Nieoczekiwanego przyjaciela znalazł w Dobrym Łotrze, przecież tylko ten Mu współczuł! Tam właśnie powstała Fundacja Ostatniej Szansy, coś jakby biuro podróżnicze w wersji Last Minute, a nawet Last Second, bo Dyzma (tradycja takie imię przypisała owemu Łotrowi) w trzydzieści sekund wsiadł do właściwego samolotu z lądowaniem w Raju. Brawo!

We współczesnym opowiadaniu o Panu Jezusie dominują słodkie ciasteczka, że Pan Jezus był miły, kulturalny i grzeczny wobec pań.  Savoir vivre może zwalczać moralność i wiarę oraz – naprawdę – wskazywać drogę nie do Raju ale w inne Złe Miejsce.

I co z chrztem? Jezus Chrystus rzadko bywał miły i kulturalny, ale zawsze Był Sobą! Za to zapłacił najwyższą cenę, zapłacił życiem. My przez chrzest zostaliśmy Jego siostrami i braćmi i mamy najświętszy obowiązek naśladowania Go. Tylko nie próbujmy zapuszczać długich włosów (nie ma dowodów na to, że Pan Jezus nie był ostrzyżony na krótko!) albo chodzić bez kamizelki ratunkowej po jeziorach. Ani zmieniać wody w wino, choć jak ktoś to potrafi, to proszę o kontakt, mam pomysł na niezły biznes w czasach wzrostu cen alkoholi.

Co najbardziej czyni nas naśladowcami Pana Jezusa? Siostry i bracia, nie dobre maniery i sympatyczne relacje z wujkami i ciociami i inne drobiazgi ze sfery wzorowego wychowania. Siostry i bracia, tylko miłość! Tylko miłość do świata całego, do brzóz i topoli, do rosnącego (nad polskim niebem teraz ) Księżyca. Do tych, co proszą nas o parę złotych na chleb, do tych, co zamarzają nad Bugiem, do tych, co myślą o sznurze na swojej szyi a nie mamy dla nich czasu. Wszak to też miłość święta, do samego Pana Jezusa – „Byłem głodny, a daliście mi jeść …” i cała reszta w tym stylu.

Siostry i bracia, jednemu z naszych, temu z Nazaretu, udało się zostać Bogiem, a my przez chrzest i miłość możemy też to zdobyć! Brawo! Rzęsiste i niemilknące oklaski!

Ewangelia:

Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem».

Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie»

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.