Poniedziałek 20 grudnia 2021
Od romansu – tak to ująłem – Pana Boga z Marią z Nazaretu rozpoczęła się historia naszego zbawienia. Dalszym ciągiem tego Bożego pomysłu jest próba Jego romansu z każdym z nas, pisałem o tym wczoraj i mówiłem w pierwszym dniu rekolekcji Last Minute Adwent 2021, mówię na temat „ Jest miejsce dla Ciebie”. Posłuchać tego można tutaj:
Jeśli nie dotrwacie do końca, to zawczasu przypominam o prośbie wigilijnej. W czasie naszej Wigilii zasiądziemy w zaprzyjaźnionej szkole do Wieczerzy, zasiądziemy oczywiście z osobami bezdomnymi, byłymi więźniami, ubogimi i uchodźcami przebywającymi w Lublinie, w sumie sto (100) osób, bo na tyle pozwalają przepisy pandemiczne. Zasiądziemy, mam na myśli wolontariuszy i siebie samego. Koszt jednego posiłku i upominku dla każdej z tych stu osób, wynosi 87 zł. Nie pytajcie mnie dlaczego tyle, tak wyliczyły moje koleżanki, wysokiej klasy specjalistki. Jeśli możecie ufundować jedne czy więcej takich pakietów po 87 zł, to bardzo proszę i zarazem bardzo dziękuję, niżej jest numer konta do tego celu. I oczywiście Wieczerzę spożyjemy wieczorem 24 grudnia
Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu w Lublinie
ul. Gospodarcza 2
20- 217 Lublin
Bank PKO S.A. V oddział w Lublinie
nr konta: 64 1240 1503 1111 0000 1753 2101
Tytuł przelewu: darowizna na cele statutowe
I wracam do treści dzisiejszego przesłania. Chyba będzie to nerwowa Wigilia i Święta, a już Nowy Rok to nawałnica słabych wieści. Nerwy najpierw z powodu uboższego menu, mniej – tak mówią media – wydamy na żywność i prezenty, choć moim marzeniem jest, abyśmy zredukowali o przynajmniej 50 % te wydatki. I tak byłoby znakomicie.
Drugim powodem do troski jest rosnące napięcie przy granicy ukraińsko – rosyjskiej. Dobry komentator napisał, że dla Putina, przy jego peselu i sytuacji na świecie, nadeszła chwila w rodzaju „Teraz albo nigdy!” My, tu na Lubelszczyźnie, mamy dodatkowy minus – pierwsza poważna linia obrony zlokalizowana jest na rzece Wiśle, a tereny na wschód od niej po Bug, to wojenna „strefa zgniotu”, co wiem od generała, już w stanie spoczynku.
Nerwy zapewniają nam też zażarte spory tych, co przyjęli szczepionki zgodnie z radami specjalistów i tych, co od nich stronią, jak diabeł od święconej wody, wiem, nie pomogą statystyki wyraźnie ukazujące wyższą śmiertelność wśród tych drugich.
I wreszcie dwie rzeczy, także naruszające świąteczny spokój. Odwiedzałem przedwczoraj pana Janka, od kilku lat bytującego w zawalającym się powoli budynku, próbowałem go namówić na kąpiel przed Świętami, ale zaraz zbył mnie – „Przecież się kąpałem!” Prawda, przed Wielkanocą. Tenże pan Janek kpi sobie z podwyżek gazu, prądu i wody, bo nie ma takich wygód i ma to w nosie, a właściwie w innej części ciała, znacznie oddalonej od nosa. Przy znacznych podwyżkach wspomnianych mediów, teraźniejszość pana Janka stanie się wkrótce przyszłością, obawiam się, wielu Polaków. Czuję, że nasz lubelski Mobilny Patrol odwiedzający osoby bezdomne, ubogie i samotne będzie musiał potroić siły, obecnie mamy na liście ponad sto (100) takich miejsc.
I rzecz najbardziej straszna. Wobec tego co nadal dzieje się na granicy Polski i Białorusi. Niestety uległa bolesnej zmianie treść cudownej polskiej kolędy, napisanej prze Franciszka Karpińskiego. Werbalnie brzmi „Bóg się rodzi!”, faktycznie jest tak – „Bóg umiera!” Nad Bugiem, w osobach ginących tam dzieci, młodzieży, dorosłych oraz młodych polskich żołnierzy, znam większość ich imion, żołnierze to Krystian i Michał.
Nie ma tam żadnego kryzysu migracyjnego, jest za to gigantyczny kryzys religijny, ewangeliczny. Każde, nieuzasadnione odepchnięcie uchodźców jest zniesieniem wezwania Chrystusa – „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie!” Co do awanturników, rzucających kamieniami czy innymi przedmiotami, należy ich spokojnie odprawić i wskazać drogę powrotu do Mińska czy jeszcze dalej. To żadna sztuka, normalna robota dla żołnierzy i strażników granicznych. Nie interesuje mnie gra polityków, ale pomagam i nadal będę ludziom, którzy idąc za swoją Nadzieją, pukają do gościnnej ongiś polskiej ziemi. Mam już doświadczenie w twórczej zmianie treści pieśni religijnych, w stanie wojennym, 40 lat temu, śpiewaliśmy „Ojczyznę wolną, racz nam zwrócić Panie!”, choć w oryginale było „Ojczyznę wolną racz zachować Panie!”. Zatem, aby być w zgodzie z sumieniem, zaśpiewam „Bóg umiera!” Mam śpiewać, że się rodzi, skoro umiera?
Fotka – tradycyjna Wigilia z bezdomnymi w Lublinie.


