BEATYFIKACJA CZYLI KONIEC

Niedziela 12 września 2021

Trochę się bałem beatyfikacji i kanonizacji Jana Pawła II, słusznie bo były to akty zamknięcia Jego wpływu na umysły ludzkie, powstała fala kremówkowo – pomnikowa. Cały papieski program przemiany cywilizacji kurzy się na półkach ze zwykle nieprzeczytanymi encyklikami i adhortacjami. Oczywiście przyjdzie czas – raczej za późno – kiedy Polacy oderwą się w końcu od papki politycznych miazmatów (z jakiejkolwiek strony) i poznają, uwierzą a może i zaczną realizować projekt Cywilizacji Miłości.

Mam w swojej biografii przynajmniej dwa epizody krótkich spotkań z błogosławionym od dzisiaj Prymasem Tysiąclecia. Dużo więcej czytałem Jego myśli i idei, to wystarczyło, abym zaszczepił się dwoma inspiracjami. Najpierw, że nawet jeden człowiek może skutecznie przeciwstawić się systemowi. Piszę, że „jeden człowiek”, bo Prymas miał słabych współpracowników, nader ostrożnych i lękliwych. Musiał też przeciwstawić się „systemowi kościelnemu”, który w latach 50-tych i 60-tych dla świętego spokoju dogadać chciał się z ówczesnymi władzami. Stąd wierzę w człowieka, jego moc, wolę, prawdę i miłość, zdolne są pokonać wszelkie systemy.

Druga inspiracja, to wiara, z pozoru słaba, bez pieniędzy i czołgów, wiara, która pozwoliła Prymasowi porwać naród i wyjść z komunistycznego mroku.

Te dwie inspiracje jakoś wrosły w moje myślenie i działanie. Beatyfikacja Prymasa nie przeszkadza mi, trochę się tylko boję – jak w przypadku Jana Pawła II – że może oznaczać koniec realnego wpływu postaci (i postawy) Wyszyńskiego na polskie umysły i serca.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.