SPACER PO PREZENCIE OD BIERUTA Środa 22 lipca 2020

Lubelszczyzna, a szczególnie sam Lublin ma pechowe położenie na osi Wschód –  Zachód i Północ – Południe. Kolejni najeźdźcy i zaborcy odcisnęli trwałe ślady w kształcie miast. Po Tatarach pozostała dzielnica na wschodzie Lublina ich imienia, ale raczej po tych osadzanych już po średniowiecznych najazdach. Szwedzi w XVII w. zdemolowali Podzamcze, potem już tam i z powrotem przetaczały się przez ten region armie francuskie, pruskie, austriackie, rosyjskie, niemieckie i sowieckie.

W czasie ostatniej wojny Niemcy szybko przystąpili do germanizacji miasta, pl. Litewski przemianowano na Adolf Hitler Platz, dokładnie 80 lat temu kolportowano też dwa znaczki pocztowe na których widniała Brama Krakowska i kościół powizytkowski jako rzekome niegdysiejsze poniemieckie budowle. Prawie nieodwracalnie zniszczono miasto żydowskie. Smutną pamiątką hitleryzmu pozostaje obóz na Majdanku.

Po Niemcach nasi rodzimi sympatycy komunizmu dokończyli dekonstrukcji dawnej formy Lublina. Na 10-lecie Polski Ludowej, obchodzone 22 lipca 1954 r. Bierut nakazał zniwelować pozostałości miasta żydowskiego, na jego miejscu powstał reprezentacyjny Plac Zebrań Ludowych (dziś Zamkowy) oraz trochę później trasa W – Z przebiegająca pod Zamkiem. Wokół placu powstały socrealistyczne kamienice z arkadami, dobudowano pięciokondygnacyjne schody w stronę zamku i wiadukt łączący go ze Starym Miastem.

Dziś po tym komunistycznym dziedzictwie spacerują i lublinianie i turyści, nieświadomi że drepcą po prezencie Bieruta. Oczywiście, możemy się w Lublinie pocieszać, że nie mamy stalinowskiego daru w postaci czegoś na wzór warszawskiego PKiN. Przez chwilę jednak zanosiło się na to, bo Pl. Litewski w r. 1953 na kilka lat stał się Pl. Józefa Stalina.

Komunizm pozostawił nieodwracalne zmiany w strukturze narodowej Rzeczpospolitej, zmienił granice państwa (nie tylko polskiego) i wgryzł się także w architekturę.

Przypominam o tym 22 lipca, w dniu w którym w Chełmie (a de facto w Moskwie) proklamowano manifest PKWN. Do 1990 r. był to nawet dzień wolny od pracy i bardzo świąteczny. Przypominam, abyśmy byli czujni, bo totalitaryzmy nie umierają, czasem tylko przysypiają czekając na przebudzenie.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.