Jedna ze znanych mi organizacji wolontariackich w hiszpańskiej Andaluzji wypełnia bodaj najbardziej szlachetną misję. Wolontariusze codziennie rano odwiedzają plaże w pobliżu Gibraltaru i zbierają strzępy ciał uchodźców posiekanych przez turbiny statków w cieśninie gibraltarskiej. Ci uchodźcy próbują przedostać się z Maroka do Hiszpanii na łódkach, tratwach, materacach lub kajakach. W nocy giną niezauważeni przez tankowce płynące tą trasą. Trzask rozsiekanej łódki z imigrantami jest niesłyszalny. Za dwa czy trzy dni morze wyrzuci na plaże fragmenty ludzkich ciał.

W tunezyjskim porcie Zarzis grzebane są ciała tych uchodźców, którzy utopili się i nie dopłynęli na włoską Lampedusę. Codziennie wyławia się najmniej 30 ciał, miejscowy cmentarz jest już kompletnie zapełniony.
Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie – tak o swojej obecności wśród nas mówił Pan Jezus.

