MY POBOŻNY I NIEWIERZĄCY NARÓD POLSKI

Kazanie na 14 Niedzielę Zwykłą 8 lipca 2018 Pan Jezus nie mógł zdziałać żadnego cudu w swoim rodzinnym mieście, jedynie uzdrowił kilka osób. Dziwił się także niedowiarstwu rodaków. Pomyślimy może, my to byśmy takiego Gościa potraktowali inaczej, lepiej, zwłaszcza my Polacy, wyznający zasadę „Gość w dom, Bóg w dom!”

Niestety nie jesteśmy lepsi od mieszkańców Nazaretu. Statystyki są dobre, ponad 90% Polaków deklaruje się jako osoby wierzące. Czym jednak mierzyć wiarę? Na pewno nie deklaracjami („Nie każdy, który mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do Królestwa Niebieskiego”) ani praktykami religijnymi, co wiemy z przypowieści o faryzeuszu (silnie praktykującym) i celniku. Wagę mierzymy w kilogramach, wzrost w centymetrach, a wiarę?

Marą wiary, co wiemy z Ewangelii, jest kształt życia, czyli wcielenie w życie nauki Chrystusa, mówi o tym Chrystus w obrazie domów budowanych na skale bądź piasku, o słuchaniu i wypełnianiu Jego słów.

My, Polacy, co postaram się zaraz wyjaśnić, nie jesteśmy narodem ludzi wierzących, jesteśmy narodem ludzi pobożnych.

Argument pierwszy – rosnąca liczba Domów Starców i Pomocy Społecznej. Ludzie tam umieszczani mają dzieci, wnuki, bliższą i dalszą rodzinę, które z różnych przyczyn odrzuciły starszych czy chorych (pomijam przypadki konieczności instytucjonalnej opieki nad ekstremalnie chorymi). Wspomniane placówki są humanitarną formą złomowania ludzi. A jesteśmy narodem coraz bogatszym. I podobnym do tych ludzi z Nazaretu.

Argument drugi – rosnąca liczba Domów Dziecka (przy demograficznym niżu!). W latach 2005 – 2015 przybyło w Polsce 405 placówek opiekujących się dziećmi, obecnie przebywa tam ponad 100.000 dzieci, tyle , co mieszkańców Legnicy. Każde z tych dzieci ma jednak jakąś rodzinę, ciocie czy wujków, rodziców chrzestnych (deklarujących pomoc w chwili chrztu!). I jesteśmy narodem coraz bogatszym. I podobnym do tych ludzi z Nazaretu.

Argument trzeci – rosnąca liczba osób bezdomnych. Pracuję z tymi ludźmi od 17 lat w Lublinie i z roku na rok jest ich coraz więcej. Nie mają dachu nad głową, ale każdy ma rodzinę. W ubiegłym roku spotkałem w Lublinie 15 chłopaków i 2 dziewczyny, wszyscy poniżej 30 r. życia, którzy po wyjściu z więzienia nie mogli wrócić do swoich rodzin. Mogli pójść do noclegowni dla bezdomnych. Jesteśmy podobni do ludzi z Nazaretu.

Argument czwarty i ostatni – stosunek do uchodźców, nadal 60% Polaków przeciwna jest ich przyjmowaniu w kraju. „Byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie”, Chrystus nie pozostawia tu miejsca na dyskusję. Nie chcemy przyjąć ludzi uciekających przed bombami, wojną, głodem, bo nie wierzymy w Ewangelię (inną sprawą jest kwestia przyjmowania imigrantów zarobkowych). Przy czym, jestem pewien, że w konkretnych przypadkach, gdybyśmy stanęli oko w oko z uchodźcą, z tobołkiem w ręku, poranionego albo z urwaną dłonią, przyjęlibyśmy go pod dach. Mało kto z Polaków tak właśnie spotkał się  z uchodźcami. W tym przypadku zamieniliśmy wiarę w słowa Chrystusa na wiarę w słowa kłamliwych polityków.  Jesteśmy podobni do ludzi z Nazaretu.

No dobrze, pomyślicie, krytykujesz i krytykujesz, ale co z tobą, księżulku? Daj świadectwo! Staram się wierzyć ewangelicznie, czyli zamieniać słowa Chrystusa w kształt mojego życia. Nigdy nie myślę o sobie, jako o kimś „bardzo wierzącym” (nawet trochę mnie dziwią ludzie, którzy tak siebie określają), staram się wierzyć, nie wszystko mi wychodzi. Jeśli wklejam do tego wpisu dwa zdjęcia, z bezdomnym i uchodźcą (z Iraku), to na świadectwo mojej wiary, nie mam potrzeby ekshibicjonizmu.

I na koniec dwie uwagi. Pierwsza, wyrecytujemy dziś na Mszy Świętej „Wierzę …”, proszę wybaczyć, to niewiele znaczy, dobra papuga zrobi to samo (a nawet dużo szybciej!). Druga, zawsze możemy zacząć się nawracać. Byle nie od jutra, zgodnie z Ewangelią dziś jest czas właściwy. Amen.

 

LITURGIA SŁOWA

 

 

Jezus przyszedł do swego rodzinnego miasta. A towarzyszyli Mu Jego uczniowie. Gdy zaś nadszedł szabat, zaczął nauczać w synagodze; a wielu, przysłuchując się, pytało ze zdziwieniem: «Skąd to u Niego? I co to za mądrość, która Mu jest dana? I takie cuda dzieją się przez Jego ręce! Czy nie jest to cieśla, syn Maryi, a brat Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? Czyż nie żyją tu u nas także Jego siostry?» I powątpiewali o Nim.

A Jezus mówił im: «Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i w swoim domu może być prorok tak lekceważony».

I nie mógł tam zdziałać żadnego cudu, jedynie na kilku chorych położył ręce i uzdrowił ich. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał.

(Mk 6,1- 6)

Itinerarium

Dodaj komentarz