SŁODKA JAK MIÓD

Środa 6 czerwca 2018 O Stachurę, w pięciu tomach, walczyłem rozpychając się łokciami przez dwie godziny. To było ćwierć wieku temu, przy zbiegu Chopina i Krakowskiego Przedmieścia. Księgarni już nie ma, jest bank. Tę na Królewskiej także połknął bank, a kupowałem tam – spod lady u znajomego – pierwsze polskie wydanie dzieł Teilharda de Chardin. Nie wiem co jest po Ezopie, na Krakowskim Przedmieściu, tę księgarnię lubiłem może szczególnie, na jej bocznej ścianie tkwi tablica dedykowana jedynej lubelskiej świętej – błogosławionej Kazimierze Wołowskiej (więcej o niej pisałem tu:

http://itinerarium.pl/2012/06/12/milosc-i-wiara-z-lublina/). Ostatnio zauważyłem, że na Placu Wolności niezła księgarnia przegrała z Żabką. To wszystko dzieje się w Lublinie, pewnie podobną Litanię Zlikwidowanych Księgarń można zrobić w dowolnym mieście. Może za 20 lat powstanie turystyczny szlak, z przystankami umarłych domów książki.

Oczywiście, wiem, że istnieją audiobooki i ebooki, internetowe czytelnie. Książkę jednak trzeba dotknąć, powąchać (zupełnie inaczej pachną te sprzed stu lat niż wydane miesiąc temu), można położyć na poduszce, a nawet trzepnąć nią kogoś po głowie (delikatnie).

Książki nieuchronnie odsyłają mnie do Księgi – On rzekł do mnie: «Synu człowieczy, zjedz to, co masz przed sobą. Zjedz tę księgę i idź przemawiać do Izraelitów!» Otworzyłem więc usta, a On dał mi zjeść ową księgę, mówiąc do mnie: «Synu człowieczy, nasyć żołądek i napełnij wnętrzności swoje tą księgą, którą ci podałem». Zjadłem ją, a w ustach moich była słodka jak miód (Ez 3,1- 3).

Itinerarium

Dodaj komentarz