CZEMU NIE KUPIŁEM JOINTA W KAWIARNI

Środa 9 maja 2018 Pytam w sklepie reklamującym się jako „Galeria win” o gruzińskie. Młoda pani od razu odpowiada, że nie ma, ale proponuje coś „z tych samych okolic”. Czyli skąd? – dopytuję spodziewając się jakiegoś ormiańskiego Noyana (wszak Armenia to sąsiadka Gruzji). Pani jednak wyprowadza mnie z błędu: „Z Chorwacji”.

Nieśmiało protestuję, że jednak Chorwacja i Gruzja to nie te same okolice. Pani natychmiast prostuje wpadkę i przepraszająco zachęca: „Miałam na myśli Portugalię …” Pani jest młoda i zadbana, na pewno da sobie radę w życiu. Mogłaby pewnie nawet znaleźć pracę w jednej z sieci radiowych (dobra słuchalność), gdzie hołdowano zasadzie: „Nieważne czy to było w Austrii czy Australii, ważne, żebyśmy pierwsi to powiedzieli”. Ja, staroświecki gość, wolałbym jednak – na przykład w razie awarii jakiegoś reaktora jądrowego – wiedzieć czy to było pod Wiedniem czy też pod Sydney. W pierwszym przypadku pobiegłbym do najbliższego schronu.

Dwoje młodych ludzi podjeżdża pod zabytkową basztę. Zsiadają z rowerów i po dwóch sekundach pstrykają zdjęcia. Zajmuje im to z pięć minut, po czym odjeżdżają. Ja, staroświecki gość, to bym najpierw się napatrzył, naoglądał, potem może zrobiłbym zdjęcia. Mam też starodawny zwyczaj dotykania wiekowych murów, a gdzie się da, to lubię na nich stanąć. Ci młodzi ludzie wstawią fotki na portale i to chodzi.

Ja, staroświecki gość, bywam też figlarny. W jednej z lubelskich kawiarni pytam żartem kelnerkę (zadbaną, a jakże), po zamówieniu kawy, o jointa: „Najlepiej z haszyszem”. Pani krzyczy przez pół sali do koleżanki: „Haniu, rzuć okiem na kartę. Mamy jointy?”. Nie mieli na szczęście.

Myślę, że nasza cywilizacja jest coraz bardziej wesoła i głupawa, z pokoleniami niedouczonymi i rozbrajająco niefrasobliwymi. Co oczywiście skończy się źle, ale przecież nikt mi nie uwierzy.

I co ma z tym wspólnego Pan Jezus z martwych powstały, o którym pisuję w Itinerarium? Po pierwsze On to wszystko widzi i słyszy. Po drugie, nie karze za głupotę i niedostatki z geografii. Po trzecie, najważniejsze, niezmiennie wierzy w ludzi. A ja wierzę w to, co On wierzy.

Itinerarium

Dodaj komentarz