Kazanie na 20 Niedzielę Zwykłą 20 sierpnia 2017 Pochwałę pyskatej kobiety znajdziemy dziś w Ewangelii. Potrafiła celnie odpowiedzieć Jezusowi, sprzeciwiła się Mu. Otrzymała to, o co prosiła. Jak ktoś ma ważną sprawę, niech prosi, pyskuje i nastaje.
Po drugie, walczyła nie o siebie ale o chorą córkę. Tym bardziej godne pochwały były jej nalegania i pyskowanie.
Po trzecie była poganką. Może ludzie religijni mają jakieś zahamowania – nie należy zbytnio nastawać, nie wypada narzucać się Panu Bogu, są przecież ustalone formy, grzeczne i poprawne. Ci, co są z religią mniej obeznani, walą prosto z mostu.
Po czwarte wiara. Niezależna od pobożności, narodowości, płci, wieku i elokwencji. Tych, co z wiarą wołają, Pan Bóg wysłuchuje, nawet jak są pyskatymi paniami pogankami.
Liturgia słowa
Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami».
Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».
A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi».
On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom».
A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».
Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa. (Mt 15,21 – 28)

