KTO KARZE A KTO SŁUŻY

Piątek 18 sierpnia 2017 Na mało ruchliwej uliczce Lublina zaparkował samochód, na zakazie, choć nikomu nie wadząc. Pięć minut później zajeżdża auto straży miejskiej, z niego w pośpiechu wyskakuje kobieta w uniformie, machając ręką z bloczkiem mandatowym. Od stolików w pobliskiej kawiarni zrywa się dwóch kierowców i szybko odjeżdżają. Pani strażnik dopada winowajcę z miną jakby pojmała właśnie zbója z czubka listy „Wanted”.

Kilkanaście lat temu kolega, który prowadził wjechał w uliczkę pod prąd. Po około stu metrach zatrzymuje nas policja, czuję mandat. Jednakże stróż porządku grzecznie wyjaśnia, że miesiąc wcześniej zmieniło się oznakowanie, że kierowcy jeżdżą na pamięć i że trzeba zawrócić i pojechać inną trasą. To działo się w Monachium.

W Krakowie, może pięć lat temu, wjechałem w uliczkę, a wjazd weń dozwolony był tylko dla posiadaczy specjalnych zezwoleń. Zaraz pojawił się umundurowany pan, spojrzał na rejestrację i zaproponował, że wsiądzie do auta i pokaże mi jak objechać zakazy. Po drodze wyjaśniał, że turyści i zamiejscowi rzadko zdążą wczytać się w zawiłe oznaczenia i trzeba im pomagać.

Nie dowodzę w tym wpisie wyższości Monachium i Krakowa nad Lublinem. Chodzi mi o kwestię władzy. Dzięki władzy, nawet niewielkiej, można karać, mścić się, upokarzać. Można także pomagać, wspierać i ochraniać. Macie zapewne trochę władzy, nad dziećmi, może nad starymi rodzicami, nad swoim działem w pracy, może nad całą firmą.

Wiecie, że wielcy dają odczuć swą władzę. Nie tak będzie u was, kto by miedzy wami chciał stać się wielkim, niech będzie sługą waszym. To już Chrystus i Ewangelia (Mt 20, 26 – 27). Od władzy do służby, dobra droga.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.