ZŁY DZIEŃ KIEDY NIKT NIE PRZYCHODZI

 

Środa 9 sierpnia 2017 W ciągu tych trzech miesięcy, jak się nie widzieliśmy, najgorszy miałem wtorek 18 lipca – stwierdził znajomy. Zaciekawiło mnie dlaczego tak dobrze pamięta datę i dzień tygodnia.

To był jedyny dzień, przez te trzy miesiące, kiedy nikt do nas nie przyszedł – wyjaśnił znajomy – Rozumiesz? Nikt, ani sąsiedzi, ani ich dzieci. Żaden z moich kolegów ani żadna koleżanka żony. A tak, normalnie, każdego dnia ktoś do nas przychodzi, pijemy herbatę, rozmawiamy. Jest normalnie.

Pomyślałem, że w tym czasie miałem o wiele więcej złych dni, stosując miarę znajomego. A wy?

Gość w dom, Bóg w dom, powoli sens tego przysłowia znika z naszego, polskiego doświadczenia, ale trwa jeszcze u innych, warto może się od nich uczyć. Znajomy, o którym piszę, to Czeczen, muzułmanin, ledwo trzydziestolatek, od kilku miesięcy mieszkający w Polsce.

Itinerarium

Dodaj komentarz