CO MY O ŻYCIU WIEMY?

Droga Krzyżowa Piątek 31 marca 2017 Stacja I Wyrok Każdy z nas skazany jest na dożywocie. Bez względu na to, czy chcę tego, czy nie, żyję. Wiem tylko od kiedy, nie wiem, do kiedy. Nie wiem, dlaczego znalazłem się na tym świecie i nie wiem, jak będzie za progiem śmierci.

Wierzę, że mojego istnienia chciał Bóg i że On zapewni moje trwanie po śmierci ciała.

Nie patrzę na moje życie jak na wyrok i nie czuję się na nie skazany, choć widzę, że tak żyje wielu ludzi, widząc w swoim życiu przede wszystkim chwile trudne, szare, bolesne i przykre.

Choć w życiu pojawiają się wyroki, te które ja wydaję i te, które wydawane są na mnie, to samo życie nie jest skazaniem. Jest darem, najbardziej cudownym, jaki mam.

 

Stacja II

Przyjęcie krzyża

 

To był, Jezu, niezwykle trudny i bolesny wymiar Twojego życia. Wziąłeś jednak swoje życie w swoje ręce.

Ta stacja jest wezwaniem: WEŹ SWOJE ŻYCIE! Nie pozwól, aby ktokolwiek reżyserował Ci je, bez Twojej zgody i wyboru.

Wydaje się, że dziś na polu naszego życia gospodarzem jest telewizja, może Internet, często przypadek i chwile adrenaliny.

Żyj swoim życiem. Może WZIĄĆ ŻYCIE oznacza odzyskać je, odzyskać ze wszelkich sfer uzależnień: alkohol, dragi, Internet, galerie sklepowe.

WZIĄĆ SWOJE ŻYCIE oznacza odzyskać nad nim kontrolę i wolność i decydować o jego kształcie.

 

Stacja III

Pierwszy upadek

 

Z życiem trzeba bardzo uważać. Jest chwiejne, znacznie bardziej kruche niż myślimy. Trzeba brać pod uwagę upadki. Czasem zawinione przez nas, czasem niezawinione.

Upadek uczy, jak cenne jest życie, jak bardzo warto się o nie troszczyć, stale dbać o nie, aby nie zepsuć go czy nie zniszczyć.

Każdy jednak upadek jest szansą na nowe życie. Nic nie musi być takie jak dotychczas.

Wyciągaj mądrą lekcję ze swoich upadków i zaczynaj od nowa.

 

Stacja IV

Matka

 

Rodzice, a zwłaszcza matki, nieustannie troszczą się o nasze życie. Od nich życie mamy, oni podtrzymywali nas przy życiu karmiąc i pielęgnując nas, strzegąc przed niebezpieczeństwami.

Nie wiem, czy to spotkanie z Matką było dla Jezusa przykre, bo szedł przecież jako człowiek przeklęty i przegrany.

Domyślamy się jednak, że to spotkanie mogło być dla Jezusa źródłem siły, pokrzepieniem. Tak chyba jest zawsze, gdy matki spotykają swoje dzieci, w więzieniach, poprawczakach czy szpitalach.

Rodzice, którzy zapoczątkowują życie, zostają z dziećmi do końca, dopóki mogą, na dobre i złe. I za to im i Tobie, Panie, dziękujemy.

 

Stacja V

Szymon

 

Kto komu bardziej pomógł przy tej stacji? Z pozoru prosta odpowiedź: Szymon Jezusowi, bo dźwigał Jego krzyż przez pewien czas.

Jest jednak pewne, że niekiedy pomoc okazana drugiemu budzi nas do życia i pozwala zrozumieć, że nie żyjemy tylko dla siebie.

Nowe życie, już poza sferą egoizmu, rozpoczyna się wówczas, gdy mamy kogoś do poniesienia. Czasem w myślach, w sercu, a niekiedy i fizycznie.

 

Stacja VI

Weronika

 

W sercu Weronki był lęk o życie Jezusa, zadbała więc o chwilę ulgi. Chwila otartego z potu czoła pozwala lepiej oddychać skórze. I zapewne Jezus tego doświadczył.

Ale znowu nie wiemy, kto komu więcej przy tej stacji ofiarował.

Trzeba, na ile można, nieść ulgę innym, choćby na chwilę. To podtrzymuje życie i przelewa choć trochę radości.

Ale z drugiej strony – pozwólmy sobie przyjmować gesty Weroniki, nie udawajmy, że jesteśmy herosami, których nic nie wzrusza i którzy niczego nie potrzebują.

 

Stacja VII

Drugi upadek

 

Powtórka ze słabości i chwiejności. Bardzo nieprzyjemna sprawa. Już poprzednio miało być ostatni raz, a okazuje się, że jesteśmy słabsi niż myśleliśmy.

Niewiele pomoże, przy upadku, złość na cały świat i siebie samego. Trzeba przebaczyć sobie, zaśmiać się z siebie, nabrać głęboko powietrza i nie zapominając, że jesteśmy słabi, iść dalej.

Można żyć pomimo upadków. Warto żyć pomimo upadków.

 

Stacja VIII

Niewiasty

 

Wszystko jest tu jasne. Jest człowiek w nieszczęściu, skazaniec bliski śmierci, zmęczony, zakrwawiony.

Nie dziwne więc, że kobiety płaczą i współczują. Tym bardziej, że za chwilę skona ktoś niewinny. Mimo to Jezus upomina „Nie płaczcie nade Mną”, tak jakby chciał upomnieć – weźcie się za siebie. Nie po to cierpię i umieram, żebyście współczuły i płakały, ale po to, aby wasze życie mogło się odmienić.

Można przepłakać swoje życie, zawsze znajdzie się tysiąc powodów. Ale czasem łzy są początkiem nawrócenia, bardzo silnym impulsem – zacznij od nowa.

 

Stacja IX

Trzeci upadek

 

Tradycja przekazała nam opowieść o trzech upadkach Jezusa, choć należy przypuszczać, że było ich więcej, bo dźwiganie krzyża pod górę to nie spacerek.

Ważne jest to, że z trzeciego upadku, tak zwanego ostatniego, Jezus też się podnosi. Bo nie ma upadków ostatecznych. Nie ma kryzysów, z których nie dałoby się powstać. Nie ma matni, z których nie da się wyjść.

Nie wolno nam rozżalać się nad upadkiem, akcent zawsze kładźmy na nadzieję, która pozwala powstać.

Nowe życie odradza się z każdą decyzją powstania z grzechu, zerwania ze złem.

 

Stacja X

Obnażenie z szat

 

I co tu jeszcze mówić o pięknie życia, kiedy dochodzi do ośmieszenia. Facet bez ubrania, który mienił się nie byle kim, tylko Królem i Synem Bożym. Żałosne z pozoru.

Jednak Jezus nie wpada tu w żal i przygnębienie. Pozwala na to, bo życie, a właściwie cel, jakim jest zbawienie, wymaga niekiedy takich doznań, jak upokorzenie, zniesławienie i ośmieszenie.

Wiele można znieść, jeśli wiemy, po co. Za nowe życie można zapłacić cenę upokorzenia i wstydu.

 

Stacja XI

Przybicie do krzyża

 

Do ceny upokorzenia dochodzi cena bólu. Ból też można znieść, ba, nawet czasem jest on pożądany. Wiemy, że nowe życie człowieka rodzi się w bólach cierpienia matki. W bolesnej operacji zyskujemy szansę nowego życia.

Bóle w sercu, w duszy, w myślach, w ciele, gdziekolwiek, stają się szansą nowego życia.

Wypatrujmy sensu i dobra, które może się narodzić z wielkich bólów, ale i z tych powszednich, codziennych.

 

Stacja XII

Śmierć

 

Jezus mówił o obumieraniu ziarna, aby przyniosło obfity plon. Mówił o sobie. Ale mówił to także, aby i w każdym z nas zapaliła się nadzieja, pozwalająca spokojnie patrzeć na własną śmierć.

Mówimy: życie, a potem śmierć. A tymczasem powinniśmy mówić i myśleć: życie, śmierć i NOWE ŻYCIE.

My, ludzkie ziarna, obumieramy po to, by zaznać radości obfitości i innych, nieskończonych wymiarów życia, już wiecznego, już pełnego, już bez bólu, bez łez, bez rozstań.

Więc choć nas zasmuca nieunikniona konieczność śmierci, raduje nas nadzieja zmartwychpowstania.

 

Stacja XIII

Zdjęcie z krzyża

 

Przy tej stacji ważne jest ciało Jezusa, ale jeszcze ważniejsi ci, którzy o to ciało zadbali i zaopiekowali się nim. Bardzo kochali Jezusa, skoro nawet śmierć ich nie odsunęła od Niego.

 

Stacja XIV

Złożenie do grobu

 

Żyjemy w schematach i żelaznej logice zdarzeń. Po ludzku oczywistym jest, że grób to koniec człowieka.

Jeśli jednak nadzieja, wiara i miłość pozwalają nam powstawać z upadków, wychodzić z kryzysów, przejść przez upokorzenia i wstyd, to pozwólmy, by WIARA, NADZIEJA I MIŁOŚĆ przeniosły nas za grób. Znają drogę.

Kiedy wiara, nadzieja i miłość są przyjaciółkami naszego życia, przeprowadzą nas szczęśliwie do nowego życia, poza grób, do życia bez końca.

 

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.