TRABANT CZY SYRENKA ARCYBISKUP JÓZEF

Piątek 10 lutego 2017 Całe prawie 20 lat temu, wczesną jesienią Roku Pańskiego 1997, odprowadzałem Arcybiskupa Józefa Życińskiego, wówczas świeżo upieczonego Metropolitę Lubelskiego, krótką trasą od archikatedry do domu biskupiego, może dwieście metrów. Na chodniku ktoś zaparkował trabanta (proszę, by pokolenie dojrzałe wyjaśniło młodszemu czym był ten hit NRD-owskiej motoryzacji).

– O! Proszę, ktoś jeszcze jeździ trabantem  – zauważyłem zdziwiony.

– To nie jest syrenka? – odparł Arcybiskup. Znów proszę starsze pokolenie, aby wyłuszczyło młodszemu co to ta syrenka.

– Nie, to trabant – ripostowałem nieśmiało, czując, że coś się święci.

– Oj, Mieciu, Mieciu, nie wiesz, że świadectwo zmysłów jest zawodne? – W mig zrozumiałem, że Arcybiskup robi aluzję do słynnego filozoficznego problemu z kijem zanurzonym w wodzie. Widzimy, że jest zakrzywiony zaraz pod taflą, choć faktycznie jest prosty. Świadectwo zmysłów jest zawodne, jasne!

A Arcybiskup, rozbawiony trabantem czy syrenką, dalej ciągnął:

– Uzasadnij swoje twierdzenie sensowniej!

Dobrze, że byliśmy już przed domem biskupim i mogliśmy sobie podać ręce na dobranoc, uniknąłem konieczności dywagacji nad złudzeniami subiektywności.

Sześć lat temu odszedł od nas ś. p. Arcybiskup Józef Życiński (http://www.jozefzycinski.eu/). Świadectwo zmysłów mówi mi – i pewnie wam – że odszedł, nie żyje, byłem na Jego pogrzebie, wiem, gdzie jest Jego grób. No ale przecież świadectwo zmysłów jest zawodne! Arcybiskup żyje, ma teraz trudną robotę. Walczy w niebie za wszystkich opluwanych, gnębionych, samotnych, odepchniętych, skrzywdzonych. Tak jak to robił za swojego życia na tej naszej ziemi. Trochę więcej znajdziecie tutaj: http://itinerarium.pl/2014/02/10/rano-dzwoni-arcybiskup/

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.