Środa 22 kwietnia 2015
Jest już cieplej, więcej słońca. Internet, samochody, beton i szkło, oddalają nas coraz bardziej od przeczucia Tajemnicy. Czy dzisiaj ktoś jeszcze napisałby taką frazę?
Widok wschodzącego słońca mówi nam,
że jest ono czymś najbardziej godnym podziwu, dziełem Najwyższego.
Wspaniałość gwiazd jest pięknością nieba,
błyszczącą ozdobą na wysokościach Pana.
Na polecenie Świętego trzymają się Jego wyroku
i nie nużą się odbywaniem swych straży.
Patrz na tęczę i wychwalaj Tego, kto ją uczynił,
nadzwyczaj piękna jest w swoim blasku:
otacza niebo kręgiem wspaniałym,
a napięły ją ręce Najwyższego. (Księga Syracha 43)
To sprzed kilku tysięcy lat. Thomas Merton zanotował pół wieku podobne doświadczenie.
Za oknem karmazynowa mgła. Na farmie Boone’a pieje kogut.
Ubiegłego wieczora, kiedy wschodził księżyc, zobaczyłem na łące żarzącą się łagodnym ciepłem czerwień łani. Było jeszcze jasno, więc wziąłem lornetkę i zacząłem ją obserwować. Po chwili z lasu wyszedł byk, potem zobaczyłem drugą łanię, a następnie przez chwilę drugiego byka. Nie bały się. Spoglądały na mnie od czasu do czasu. Obserwowałem, jak pięknie biegną i jak się pasą. Każdy ich ruch był absolutnie cudowny. Czasem jest w nich pewna niezręczność, co sprawia, że są jeszcze śliczniejsze, niczym dorastające podlotki.
Kiedy patrzę na nie na wolności, najbardziej uderza mnie to, że widzę coś, co widzieli ludzie pierwotni, malujący jelenie w jaskiniach. Coś, czego nigdy nie widać na fotografii, a co wywołuje nabożny lęk. W biegnącej sarnie widać muntu, czyli „ducha”. „Sarnowatość”, w której zawiera się wszystko i która jest święta i cudowna.
Ktoś powie: kontemplatywna intuicja, ale to jest absolutnie zwyczajne, codzienne widzenie rzeczy, coś, co każdy powinien widzieć cały czas. Sarna objawia mi coś z samej istoty rzeczy, nie tylko w niej samej, ale i we mnie. Coś, co wykracza poza trywialność mego codziennego istnienia, mojej indywidualnej egzystencji. Coś bardzo głębokiego. Oblicze tego, co jest zarówno w sarnie, jak i we mnie samym. Byki są znacznie ciemniejsze od łani. Ich sierść ma odcień myszoszary, a raczej szarobrązowy i ciepły, jak sierść latających wiewiórek. Czułem w palcach miękkość ich brązowej sierści i bardzo chciałem ich dotknąć. („Ślub konwersacji”, 6 września 1965 – szczerze polecam).
Mamy słońce, gwiazdy, sarny, tęcza też się pewnie pojawi. Mamy wszystko, żeby być blisko Tajemnicy, Boga.


24 responses to WSZYSTKO ŻEBY BYĆ BLISKO