Piątek 4 kwietnia 2014
Kłaniamy się Tobie Panie Jezu Chryste i błogosławimy Ciebie. Żeś przez krzyż i mękę swoją świat odkupić raczył.
Część z was być może dzisiaj weźmie udział w Drodze Krzyżowej, gdzie ten dialog odbywa się na zakończenie rozważań przy każdej stacji.
Ja mam tak, że lubię całować krzyż (znak stosowany w liturgii Wielkiego Piątku) i jak kiedyś wspominałem, czynię to często, prawie codziennie. Lubię także patrzeć na krzyże, gdziekolwiek je spotykam. Zbieram także te porzucone, stare, zniszczone, czasem uszkodzone.
Wspomnienie o krzyżu, przez który zostałem zbawiony i odkupiony nachodzi mnie również przy każdym skrzyżowaniu, gdzie przecina się droga z północy na południe lub ze wschodu na zachód. Myśl o odkupieniu przez krzyż dopada mnie w katedrach, gdzie wypatrzę sklepienia krzyżowe. Posyłam w niebo krótkie „Dziękuję”, kiedy widzę ptaki układające się w locie w kształt krzyża. Przepraszam, może kogoś rozbawię, ale to „Dziękuję” wyrywa mi się z duszy nawet wtedy gdy Kamil Stoch robi telemark przy lądowaniu. To przecież też krzyż, ręce kreślą belkę poziomą, a głowa i nogi pionową. Mam dobry stary nóż, nieco przypominający mizerykordię, ostrze wyznacza profil góra – dół, a rękojeść stronę lewą i prawą. I jak ten nóż biorę, odżywa we mnie pamięć krzyża.
Jezu Chryste. Kłaniam się Tobie i błogosławię Ciebie. Bo przez krzyż (i mękę) odkupiłeś mnie. Zbawiłeś. Otworzyłeś wieczność dla mnie i dla każdego kto krzyż Twój kocha


17 responses to KRZYŻ KAMILA STOCHA I PTAKÓW W LOCIE