DUCH ZALENIWIONY JAKO SIÓDMY GRZECH GŁÓWNY

Poniedziałek 31 marca 2014

 Wcześniej aerobik teraz fitness zapewniają dobrą kondycję i prawie wszędzie znajdzie się klub, gdzie można się zrelaksować a może i zrzucić parę deko. Każde szanujące się miasto ma spa, z masażami, saunami i setką innych uciech, które poprawiają ponoć nie tylko zdrowie ale także samopoczucie i stan ducha. Piszę ponoć, bo nigdy nie byłem w spa, bardzo jednak lubię pływać w morzu i rzekach, zwłaszcza w rzekach, pod prąd albo w poprzek.

Zapewne słyszeliście o grzechach głównych (1) – pycha, chciwość, zazdrość, gniew, nieczystość, łakomstwo i lenistwo, pewnie nawet niektóre z nich popełniacie (co i mnie się zdarza). Na siódmym miejscu  w tej klasyfikacji jest lenistwo, choć w tym przypadku nie chodzi przede wszystkim o unikanie pracy czy obowiązków. Katechizm Kościoła Katolickiego (którego raczej nie czytacie) mówi „lenistwo lub znużenie duchowe”. Znużenie  duchowe? Dziś, na koniec pierwszego kwartału kilka ważnych zdań o tym zjawisku czy raczej doświadczeniu.

Jestem przekonany, że znużenie duchowe, zwane od wczesnego średniowiecza acedią, jest najgorszą chorobą naszego pokolenia i jeśli dalej przeczytacie o niektórych objawach tego stanu, odkryjecie być może wirusa w sobie samych.

Acedia to rodzaj głębokiego duchowego zniechęcenia, zobojętnienia i ospałości. Oto kilka jej przejawów, wymienianych przez mistrzów duchowych (od św. Jana Kasjana począwszy):

 

– niechęć do duchowego wysiłku

– zwątpienie w sens zmiany

– odrzucenie pracy nad sobą

– zamiana pragnienia tego co dobre na to co przyjemne

– brak dążenia do mądrości i rozwoju

– porzucenie marzeń i ideałów

 

W namacalnej sferze acedia objawia się w poczuciu nudy, ciągłego niezadowolenia, narzekania, opryskliwości, odrętwienia ale także w postaci nadaktywności i rozbiegania. Zwykle towarzyszą jej gadulstwo, plotkarstwo, zajmowanie się życiem innych, wścibskość, ciekawskość, włóczenie się bez celu” (dodałbym dzisiaj: po galeriach handlowych), mnożenie drobnych przyjemności, przebieranie w strojach, wyszukiwanie coraz to nowych smaków w potrawach i napojach.

Z jeszcze innej strony patrząc z acedii wyrasta często trudność w czynieniu dobra, przesadny lęk przed napotkanymi przeszkodami, nieustanne odkładanie ważnych spraw „na potem” (czyli nigdy), marnowanie czasu, unikanie głębszych pytań (i rozmów) np. o sens życia, ucieczka w banał (typu telewizja, seriale, non-stop FB, etc.).

Proszę się nie obrazić, ale myślę, że nikt o zdrowym sercu i duchu nie wytrzymuje więcej niż godzinę w galerii handlowej i nie idzie drugi raz do spa. Raz można pójść z ciekawości i to pod warunkiem małej wyobraźni, bo przy ciut większej można wydedukować sobie, że sens w tym niewielki. Proszę też mnie nie szachować argumentem, że wszystkiego trzeba spróbować, jednak odradzam arszenik. Jasne, jak ktoś chory, niech do spa chodzi i dwa razy na dzień.

Słowacki (nasz wieszcz Juliusz) pisał „A gdy oto zaleniwiony w pracy mój duch słoneczności z siebie wydobyć zaniedbał i z drogą się Twórczości rozminął …” (Genezis z ducha). To poetycki opis oziębłości serca, acedii, duch zaleniwiony w pracy, przestaje wydobywać z siebie słoneczność i porzuca drogę twórczości.

Co robić? Pewnie uniwersalnej recepty nie ma, podaję kilka rad, które mnie akurat są bliskie. Najpierw polecałbym powrót do marzeń i ideałów, co być może okaże się podróżą do czasu pierwszej komunii świętej, ale warto. Dalej zachęcam, aby codziennie myśleć o miłości i konkretnie planować co wedle niej dzisiaj zrobię i dla kogo. Wrogiem acedii jest ostra modlitwa, w której słuchamy Boga (a nie tylko paplamy pobożne teksty), ostra, codzienna modlitwa, bez wymówek, że za bardzo jesteśmy zajęci. Warto też codziennie żartować i nieszkodliwie psocić, aby uruchamiać pokłady radości i entuzjazmu, które uśpione każdy z nas nosi w sercu. Teraz orzech twardy, ale napiszę, czytać księgi z innych półek. Pamiętam, że zdziwiłem się iż w mieszkaniu Zbigniewa Herberta było wiele książek z dziedziny wyższej matematyki.  Pani Katarzyna Herbert, żona Poety, wyjaśniała, że mąż niczego z matematyki wyższej nie pojmował, ale za każdym razem mówił: „Jakież to piękne i niepojęte!”. Ktoś kto ma do czynienia tylko z książeczką czekową lub tylko z książeczką do nabożeństwa, prędzej czy później zgorzknieje i straci wrażliwość serca. Wreszcie na koniec, trzeba obudzić w sobie Święty Szacunek, dla żebrzącej kobiety przy przejściu dla pieszych, małej stokrotki bielejącej od rana, spróchniałego krzyża pod lasem, bezpańskiego psa lezącego pod koła samochodu, Święty Szacunek dla Każdego. To oczywiście tylko kilka moich rad, a jest ich miliard.

Drugi kwartał zaraz przed wami, zdążycie.

 

1)      Z Katechizmu Kościoła Katolickiego (1866): Wady można porządkować według cnót, którym się przeciwstawiają, jak również zestawiać je z grzechami głównymi, wyróżnionymi przez doświadczenie chrześcijańskie za św. Janem Kasjanem i św. Grzegorzem Wielkim (Św. Grzegorz Wielki, Moralia in Job, 31, 45: PL 76, 621 A). Nazywa się je „głównymi”, ponieważ powodują inne grzechy i inne wady. Są nimi: pycha, chciwość, zazdrość, gniew, nieczystość, łakomstwo, lenistwo lub znużenie duchowe.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

31 responses to DUCH ZALENIWIONY JAKO SIÓDMY GRZECH GŁÓWNY


  1. janusz.kowal

    Ciekawą pozycją jest na pewno Biblia w przekładzie księdza Romaniuka:
    http://wpolityce.pl/polityka/188765-wydarzenie-wydawnicze-przed-kanonizacja-jana-pawla-ii-przepiekna-biblia-z-papieskimi-komentarzami-do-czytania-rodzinnego
    Dodatkowo jest to wydanie z komentarzami Jana Pawła II, co także moim zdaniem jest warte uwagi.
    Podobno to pierwszy od czasów ks. Jakuba Wujka SJ przekład Biblii na język polski dokonany w całości przez jedną osobę.
    Co o tym Ksiądz sądzi?

Dodaj komentarz