KOTLET KATOLICKI

Wtorek 14 stycznia 2014

No to idziemy dalej po kolędzie. Tym razem historia kolegi “po fachu”.

Akurat chodził po kolędzie, cały dzień, po rozległej wsi, nikt go nigdzie nie częstował herbatą ani żadnym posiłkiem, aż do ostatniego domu, gdzie hojna gospodyni zaproponowała jajecznicę. Zjadł ze smakiem. Ale chyba nadal wyglądał na głodnego, bo gospodyni zapytała:
– Jeszcze by ksiądz coś zjadł?
– No, nie ukrywam, że tak…
– No ale ja mam tylko kotlety mielone… Zje ksiądz?
– Ależ oczywiście, jeśli pani tak dobra…
– Naprawdę? – wybałuszyła oczy zdziwiona.
– No tak, chętnie, nawet.

Gospodyni podała kotlety, siadła z mężem naprzeciwko i z uwagą przypatrywała się księdzu, pałaszującemu kotlety. Ów zacny kapłan, wreszcie nieco zaniepokojony, zapytał:
– A państwo, tak… nic? Może kotlecika jednak? Razem ze mną?
– A nie, nie, nie! – wyrzekła gosposia – My to proszę księdza, w piątki pościmy i nie jemy kotletów ani innego mięsa! Tak się staramy po katolicku ….

Nie muszę relacjonować samopoczucia księdza, który zapomniał, że akurat trafiło na piątek. Dodam, że jednak do popełnienia grzechu trzeba jasnej świadomości.

 

Itinerarium , , , , , , , ,

3 responses to KOTLET KATOLICKI


Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.