KOLCE A SENS ŻYCIA

Na św. Franciszka
Czwartek 4 października 2012

Z kolcami było u św. Franciszka dwojako. Najpierw święty, miotany pożądliwościami ciała, rzucił się w rabatę z różami, z ostrymi kolcami. Ugasił w ten sposób namiętność, ale róże – za karę – straciły na zawsze kolce. W Asyżu do dziś można te bezbronne róże podziwiać.
Innym razem podczas wędrówki wbił się świętemu w nogę kolec (nie wiem czy też od róży). I święty zaczął nieco utyskiwać. Któryś z braci towarzyszących Franciszkowi zaproponował, że wyjmie cierń. Biedaczyna z Asyżu nie pozwolił jednak na to, bo być może cały sens istnienia owego kolca polegał na tym, żeby się wbić w ludzką nogę.
Pewnie każdy z was, tak jak i ja, ma swoich krytyków, czepialskich, zawziętych dopiekaczy i uszczypliwych komentatorów. Ot, takie kolce w nodze. Chcielibyście się ich pozbyć? Nie, nie wolno ludzi pozbawiać sensu życia!

Itinerarium , , , , , ,

2 responses to KOLCE A SENS ŻYCIA


  1. Leni

    Ale to utyskiwanie jest męczące 🙂
    Zaś sens życia innych niekiedy nie do wytrzymania!!!!!!!

  2. Ania

    Kazdy z nas ma w swoim otoczeniu osoby zgorzkniałe, złośliwe, werdne ect. Nie zgodze sie jednak, że to sens ich życia. Sens życia musi polegać na czynieniu dobra, na życiu z Bogiem, nigdy na dobijaniu otoczenia.Te osoby po prostu straciły sens życia.
    Inna sprawa gdy jedna, druga, piąta osoba (i to nie z gatunku złosliwych) zwraca nam uwagę na jakieś nasze zachowania, np. stawianie na swoim, przesadny upór. Wart zastanowić sie na spokojnie, czy czasem nie maja racji. jezeli iles osob niezaleznie od siebie krytykuje jakies nasze zachowania warto spokojnie sobie przemysleć czy jednak razimy kogoś zachowaniem.

Dodaj komentarz