Dzień Walki Światowej

Dziś chciałbym przybliżyć historię życia pewnego Chińczyka, choć podobne do jego problemów ma bardzo dużo innych osób. I sam temat nie dotyczy jedynie Chin.

Pan Zhang pochodzi z nie za bardzo dużego miasta, daleko od stolicy, poniekąd z zapomnianego i zaniedbanego miejsca. Kiedy był jeszcze zdrowy problemów było sporo, ale jakoś udawało się wiązać koniec z końcem. Jednak pewnego dnia panu Zhangowi przytrafił się wypadek, potrzeba było przetoczyć krew. No i stało się, nikt nie zbadał krwi na obecność wirusa HIV, a traf chciał, że wirus ten w przetoczonej krwi był. Od tego czasu pan Zhang zmuszony jest żyć w pewnego rodzaju symbiozie z wirusem. Mógł, i pytał się sam siebie „Jak żyć?”, odpowiedź przyszła po kilku latach, odnalazł cel i wartości które wyznawał jeszcze przed zarażeniem i stara się żyć możliwie normalnie, bo oprócz psychicznej różnicy, fizycznie pan Zhang może jeszcze normalnie funkcjonować. Choć teraz z piętnem choroby, to jednak ciągle z uśmiechem i siłą.

Ostatnio odbył dość długą podróż przez wiele miast w Chinach. Podróżował z dosyć sporym arkuszem papieru z krótką, własnoręcznie napisaną informacją, że jest chory i prosi jedynie o zrobienie sobie zdjęcia z nim. Wszytko w ramach większego pomysłu, którego on sam jest autorem. A pomysł zakłada zorganizowanie wystawy z jego podróży.

Jak można się spodziewać, ilość osób chcąca zrobić sobie zdjęcie była znacznie mniejsza od osób, które omijały Zhanga szerokim łukiem. Ale znalazło się również dość sporo „odważnych”*, którzy takie zdjęcie wykonało. Całość projektu będzie pokazywana m.in. w Pekinie w ramach akcji szerzenia świadomości nt. wirusa HIV.

jakub kołodyński

* Krótka dygresja, że cały czas mam wrażenie, że 1 grudnia jeszcze powinien się nazywać „Światowym Dniem Walki z Ludźmi Chorymi na AIDS”, a nie „Światowy Dzień Walki z AIDS” ponieważ ciągle świadomość społeczna jest praktycznie na poziomie zerowym i to nie z ludźmi trzeba walczyć tylko z chorobą. Z jednej strony o możliwym zagrożeniu, z drugiej strony o samej chorobie. Użyłem słowa „odważni” w odniesieniu do tych, którzy zechcieli się sfotografować, podać rękę, ale powinienem napisać „świadomi”, że przez podanie ręki, itd. nie można się AIDS zarazić. Ale tych świadomych ciągle za mało… i bynajmniej nie tylko w Chinach…

Pekińskie zapiski , , , , , , , ,

Comments are closed.