Piątek 2 września 2011
Mamy słońce. Cudowny późnoletni albo wczesnojesienny wiatr. Chłodny, rześki, owiewający drzewa i włosy. Na niebie nocami widać Merkurego, wyraźnie.
Dziś jest dużo czasu na rozmowę. Powiem ci, co myślę, czuję i marzę. Ty opowiesz o podgrzybkach i borowikach, które akurat mają czas wzrostu i owocowania.
Może będzie dużo śmiechu i mało narzekania. Razem pośmiejemy się z głupich kandydatów do parlamentu wiszących na słupach (na co żaden przyzwoity człowiek by sobie nie pozwolił).
Jest życie, radość, wiele dobrych słów, pocałunków, zdjęć do oglądania, ścieżek do przejścia w wolniutkim marszu.
Gdzieś w cieniu czai się jednak glejak wielopostaciowy, który szybko, złośliwie i nieodwracalnie zjeść może cały mózg. Tak się dzieje i zdarza.
Dopadną nas kiedyś nie wypowiedziane wyznania, za późno pomyślane telefony („Śpieszmy się …”), odkładane spotkania.
No i prawda jest taka, że miłość jest najważniejsza, a wszystko inne można odłożyć.

