A DUCH KĘDY CHCE

Czwartek 9 czerwca 2011

Duch wieje kędy chce. I szum jego słyszysz , lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. O tym czytamy w Ewangelii (J 3, 8).  Traktujemy te słowa jako niegroźną poezję, ot ładną opowieść o wietrze, który rzeczywiście pojawia się niezapowiedzianie i odlatuje gdzieś tam, nieważne gdzie.

Świat i życie mamy dziś bardzo zorganizowane, coraz bardziej. Są godziny, terminy, precyzyjne daty, deadliny, lokalizacje przez GPS, portale i facebooki, wzorce pisania CV, gotowe formułki do klepsydr pogrzebowych. W relacjach z Panem Bogiem także wiadomo, że trzeba się ochrzcić, bo bez metryki chrztu nie osiągniemy darów Ducha  Świętego w bierzmowaniu ani ślubu kościelnego. Nikt też nas nie pochowa bez odpowiednich wpisów w kartotekach, umieszczanych tam po kolędzie.

Duch wieje kędy chce, a my wstajemy na dźwięk budzika, kasujemy bilety zaraz po wejściu do autobusu i po trzydziestce pokornie przyjmujemy miano starych panien. Rano odmawiamy paciorek, a wieczorem sumujemy grzechy. I wytrwale zbieramy punkty do właściwej formułki w klepsydrze.

Duch wieje kędy chce. Czerwone maki rosną zupełnie nierozsądnie nawet na lichym poboczu, bociany tkają gniazda na nieczynnych słupach. I może one rozumieją, że duch wieje kędy chce.

Itinerarium , , , , , , ,

Comments are closed.