Wschód jest Czerwony

Słońce wschodzi codziennie i zapewne codziennie będzie wschodziło jeszcze przez jakiś czas. Niektórzy mówią, że to w Chinach wzeszło Czerwone Słońce (Przewodniczący Mao) i to dzięki niemu właśnie Wschód jest „czerwony”. Po usłyszeniu takiego hasła, chyba większości skojarzy się Wschód – Chiny z czerwienią – kolorem rewolucji, ewentualnie komuś przyjdzie do głowy słowo komunizm. Pewnie trafne skojarzenie, choć w przypadku Chin ma podwójne znaczenie co jest swoistym paradoksem. Otóż zaczynając od początku:
Jak powszechnie wiadomo, jednym z pomysłów Przewodniczącego Mao była „Wielka Rewolucja Kulturalna”, zainicjowana w 1966 roku i trwająca dziesięć lat kampania mająca na celu zniszczenie wszelkiej kultury jaka do czasów Przewodniczącego miała miejsce. Zgodnie ze starym chińskim przysłowiem „Aby przyszło nowe, musi odejść stare”, dzięki tej kampanii stare odeszło na dobre.
Paradoksem Przewodniczącego Mao jest fakt, że do swoich celów czasami używał przenośni i symboli, które jednocześnie sam zwalczał. Tak jest z kulturą i tradycją, przeciw której użył siły, z drugiej natomiast strony hasło „Wschód jest czerwony” do czasów Mao było utożsamiane z władzą cesarską. Jako, że kolor czerwony to kolor cesarza. Dopiero od czasów Mao hasło to zaczęło znaczyć coś zupełnie innego. Mao swoimi pomysłami zniszczył wiele z cesarskiej tradycji, chciał całkowicie zanihilować wspomnienia milionów Chińczyków, ale sam siebie utożsamiał z symboliką z czasów cesarskich. Jeśli większość z nas pomyśli o komunizmie słysząc hasło „Wschód jest czerwony” to wydaje się, że mu się udało. Tą „czerwień”, już nie w takim natężeniu jak za czasów Mao, ale czuć przynajmniej w Pekinie. Czuć i czasem człowiek chce po prostu od tego odpocząć.

Ale są również miejsca gdzie tej „nowej” czerwieni, polityki nie widać, nie czuć. Można poczuć się jak orzeł – wolnym. Jednym z takich miejsc są góry, po prostu. Natura. Udało się wyjechać i odpocząć od tych „czerwonych” Chin, które w ostatnich dniach pewnie były bardziej czerwone niż zwykle, a to chociażby ze względu na rocznicę wydarzeń z 4. czerwca 1989 roku, bynajmniej nie z Polski, ale z pl. Tiananmen. Środki bezpieczeństwa w ostatnich dniach były zwiększone, między innymi w ubiegłym tygodniu nie było „Zapisków” ponieważ Internet nie był dostępny przez kilka dni.

Kilka zdjęć tych „nie czerwonych” Chin:


A czerwone słońce wschodzi w zasadzie codziennie, teraz w okolicach 4.45. Poranna kawa przy takim widoku z okna akademika napełnia zachwytem i myślą, że skoro ono może codziennie zaczynać od początku to może i ja też?


Pozdrawiam,
jakub

PS. Orzeł nie bez przyczyny wspomniany, ponieważ w czasie górskiej wspinaczki dane nam było podziwiać kilkakrotnie jego akrobacje i zwinność.

Pekińskie zapiski , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.