Jeden duch, jedno serce. Wszystko mieli wspólne. Nikt nie cierpiał niedostatku. Brzmi to wszystko jak słodka baśń dla dzieci.
Brzmi to dziś dla nas, Polaków, jak marzenie, które mieliśmy już kilka razy w zasięgu ręki. I mamy jeszcze teraz. Nie czytajmy jednak tego opisu życia pierwszej wspólnoty chrześcijańskiej z Dziejów Apostolskich jako dawno minionej idylli.
Czytam ten opis jako proroctwo, zapowiedź nowej relacji między ludźmi. Jesteśmy teraz jeszcze daleko od siebie ale nagle zaskoczeni i zawstydzeni tym odkryciem. I jednocześnie nagle jesteśmy pewni, że tak nie powinno być. Tak, jakbyśmy nagle popatrzyli na siebie i stwierdzili, że szliśmy nie taką drogą, jakiej byśmy dla siebie chcieli.
Raz ujrzana wizja, aby mogła być zrealizowana, potrzebuje jednak mocnego przekucia w konkrety. Inaczej potężna siła przyzwyczajeń i coraz bardziej brutalne reguły życia, znów rzucą nas jednych przeciw drugim. Na razie widzimy, że chcemy być blisko, że chcemy razem, że chcemy i dobra i życzliwości, zrozumienia i solidarności.
Mieliśmy to marzenie w zasięgu ręki 30 lat temu, kiedy solidarność zrodziła „Solidarność”. Mieliśmy 21 lat temu, kiedy Okrągły Stół otworzył nam bramy wszelkich wolności. Mieliśmy 5 lat temu, kiedy duch Jana Pawła II ogarnął tak wielu z nas. Mamy to marzenie dziś także w zasięgu ręki.
Mieć marzenie w ręku! Nic więcej pewnie nie dostaniemy.
LITURGIA SŁOWA
(Dz 4,32-37)
Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich wierzących. Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne. Apostołowie z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę. Nikt z nich nie cierpiał niedostatku, bo właściciele pól albo domów sprzedawali je i przynosili pieniądze /uzyskane/ ze sprzedaży, i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby. Tak Józef, nazwany przez Apostołów Barnabas, to znaczy Syn Pocieszenia, lewita rodem z Cypru, sprzedał ziemię, którą posiadał, a pieniądze przyniósł i złożył u stóp Apostołów.
(Ps 93,1-5)
REFREN: Pan Bóg króluje, pełen majestatu
Pan króluje, oblókł się w majestat,
Pan odział się w potęgę i nią się przepasał.
Tak świat utwierdził,
że się nie zachwieje.
Twój tron niewzruszony na wieki,
Ty od wieków istniejesz, Boże.
Świadectwa Twoje bardzo godne są wiary,
Twojemu domowi przystoi świętość,
po wszystkie dni, o Panie.
(J 3,15)
Trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.
(J 3,7-15)
Jezus powiedział do Nikodema: Nie dziw się, że powiedziałem ci: Trzeba wam się powtórnie narodzić. Wiatr wieje tam, gdzie chce, i szum jego słyszysz, lecz nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd podąża. Tak jest z każdym, który narodził się z Ducha. W odpowiedzi rzekł do Niego Nikodem: Jakżeż to się może stać? Odpowiadając na to rzekł mu Jezus: Ty jesteś nauczycielem Izraela, a tego nie wiesz? Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, że to mówimy, co wiemy, i o tym świadczymy, cośmy widzieli, a świadectwa naszego nie przyjmujecie. Jeżeli wam mówię o tym, co jest ziemskie, a nie wierzycie, to jakżeż uwierzycie temu, co wam powiem o sprawach niebieskich? I nikt nie wstąpił do nieba, oprócz Tego, który z nieba zstąpił – Syna Człowieczego. A jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego, aby każdy, kto w Niego wierzy, miał życie wieczne.

