Zimno! Każde medium alarmuje, że jest zimno, bardzo zimno, wręcz niespotykanie zimno.
Doniesienia o mrozach zdominowały ostatnio serwisy informacyjne. Ze zdumieniem czytam, słyszę i widzę kolejne odkrywcze porady. Otóż podają, że należy się ciepło ubierać, że wskutek zimna można sobie coś odmrozić albo się rozchorować. Cóż za polot i fantazja! Do tej pory było inaczej zapewne. Spikerzy z całą powagą uświadamiają ciemny lud, że mróz i zima są złe, czyhają na nas i mogą poważnie nam zaszkodzić. Do tej pory zimno i mrozy były łaskawsze, ale teraz „atakują nas”. To jakaś wroga armia, „inwazja zimna”, dotychczas pokojowo nastawiona wobec ludzkości, ale teraz ruszyła do szturmu. Więc musimy się bronić, sięgając po zupełnie nietypowe formy odporu, wciągajmy czapki, owijajmy się szalikami, wdziewajmy rękawiczki! Brońmy się! Huzia na kalesony, ciepłe majtki i grube skarpety! I huzia na gorącą herbatę (Icetea jest na razie be), czosnek, sok malinowy i cytrynę! Brońmy się, bo atakuje nas zima. Oczywiście w mediach. Bo ta za oknem, raz ciut ostrzejsza, raz bardziej łagodna, była, jest i będzie.
Przestrzegam, że lato – w głowach dziennikarzy – też może urosnąć do rangi kolejnego wroga. Pewnie „nadciągnie fala zabójczych upałów”, „zaatakuje nas wysoka temperatura”, a ulubione przez pismaków „słupki rtęci skoczą do góry” i pojawią się „nieznośne chmary komarów”, psujące sympatyczną atmosferę błogiego odpoczynku na leśnej polanie.
I tylko czekam na geniuszy w mediach, którzy będą na serio pleść niewiarygodne odkrycia typu: „Proszę państwa, zimą jest zimno. Z kolei latem jest ciepło. A wiosną i jesienią jest i zimno i ciepło. Prosimy zatem dostosować ubiór do aktualnej pory roku, aby nie ponieść smutnych konsekwencji własnych zaniedbań.”

