WĘDKARZE ROBIĄ SWOJE

kazanie na Uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki
piątek 1 stycznia Roku Pańskiego 2010

Wczoraj wieczorem działy się jednak fajne rzeczy, najwięcej na Pomorzu.

Tradycyjnie, wczoraj od rana nad uchodzące do Bałtyku rzeki wyruszyli wędkarze w poszukiwaniu łososi i troci wędrownych. W zasadzie okres ochronny trwa od pierwszego października do trzydziestego pierwszego grudnia, ale dzień Sylwestrowy traktowany jest jako bonus dla wędkarzy. Przypomnę tylko, że właśnie od października, łososie i trocie wchodzą do rzek i strumieni na tarło, a opuszczają te akweny już w grudniu. Orientacyjnie, ma się rozumieć, bo same ryby nie wiedzą, że lepiej dla nich jest spłynąć do morza przed 31 grudnia. W Sylwestra nadbrzeża Parsęty i Regi, oblegane są przez wyposzczonych wędkarzy, zaciekle penetrujących rzeki w nadziei na upolowanie smakowitych ryb. Taki wędkarz to istne utrapienie dla żony, bo ona rwie się na balety sylwestrowe, a on przyklejony do kija sterczy nad wodą.

Benedyktyni odmówili wczoraj kompletę (ostatnia modlitwa w brewiarzu, odmawiana przed snem) o 20.15, potem krótka wizyta w łazience i o 20.40 zalegli w ciszy nocnej, o ile o takiej można było marzyć ubiegłej nocy. Dziś rano wstali o 5.30, aby zdążyć na 6.00, na wspólne śpiewanie jutrzni. Ta pora byłaby może nawet atrakcyjna i dla części z was, powracających akurat z zabaw, choć nie wiem czy stan wasz upoważniałby do udziału w pobożnych misteriach.

Ryby, wędkarze, benedyktyni i wielu innych, wszyscy oni robią swoje. I na właśnie rozpoczęty Nowy Rok życzę każdemu z was, abyście robili swoje. Jak będziecie umieli robić swoje, będzie nadzwyczajnie. Przyznajmy, często robimy rzeczy sztuczne, beznadziejne, bylejakie, skopiowane z telewizji, reklam i Internetu. Dlatego mamy nieraz poczucie nudy, zobojętnienia i bezsensu. Róbcie swoje rzeczy, będzie to rok nadzwyczajny.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.