NA SESZELE OD MIECIA

Od podziękowań zaczynam, dla każdego z Was, za Rok Pański 2009 od narodzenia Jezusa Chrystusa. Za wspólnotę myśli, dzieloną z Wami, dzień po dniu przez mijające 365 dni.

Dziękuję za pochwały, nagany, dodatkowe uwagi, pomysły i kpiny. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. Najpierw wszystkich, którzy śledzą Itinerarium z Polski, dalej tym z USA, Rosji, Włoch, Holandii, Wielkiej Brytanii, Indii i z Szeszeli. Tak, tych z Indii i Szeszeli także. Nie pytajcie mnie jak się to dzieje, że ktoś tam w Indiach czy na Szeszelach czytuje Itinerarium. Nie wiem jak, ale mądra „zliczarka”, która rejestruje kraje, z których są „wejścia”, pokazuje, że stamtąd ktoś także czytuje Itinerarium. Przypuszczam, że „wejścia” z Szeszeli, biorą się stąd, że część z Was spędza tam urlopy z laptopem i podgląda sobie moje teksty. Inaczej, musiałbym przyjąć, że czasem, coś tam, coś tam, napiszę przypadkiem po seszelsku, a mądrzy mieszkańcy owych Wysp wyszukują to w Internecie i cieszą się, że jakiś klecha z Lublina zna seszelski. Nie, seszelksiego nie znam, ale jakby trzeba było, to się podciągnę. Niemniej, obejmuję wszystkich czytelników bardzo serdecznie i pozdrawiam.

Formalnie czy nieformalnie, mamy zadekretowaną na dziś w nocy zabawę i dobry humor. Jest jakiś przymus wesołości, a nawet przy średnim humorze wywołamy ją różnymi wspomagaczami. Jak w taki dzień się nie bawić? Jak nie szaleć? Powodów do wesołości, istotnych, w zasadzie nie ma, ale czyż brak istotnych powodów stanowi przeszkodę do jakiegoś działania? Wszak bez powodów ludzie klną na siebie, ubliżają sobie, wygrażają, a nawet biją się i zabijają. Dlaczego więc, bez istotnego powodu, nie mielibyśmy dziś bawić się i weselić? Jeden ruch wskazówki zegara, dość umownie zresztą przyjęty za koniec roku 2009 i początek 2010, nie jest dla rozsądnych ludzi powodem do szaleństw. Co innego, jak się coś na niebie dzieje albo w ludziach. A dziś w nocy na niebie nuda.

Pozostają więc nam ludzie. Z ich powodu warto nawet zatańczyć w Wielki Piątek czy inny zakazany dzień. Więc, jak mieć będziecie dziś w nocy wkoło siebie ludzi, to szalejcie, całujcie ich, ściskajcie i bierzcie w tany do omdlenia! Tym ludziom się to należy, wam również.

Najgorzej jak wam się przytrafi, że do kogoś w sylwestrowe popołudnie albo wieczór, przyjdzie ksiądz po kolędzie. Nie wiadomo czy się malować i fryzować (panie) przed „wizytą duszpasterską” czy może po. Śmieci, wiadomo, trzeba wynieść przed, więc panom jakoś obojętnie bardziej.

Wchodzę kiedyś po kolędzie do jednego mieszkania, rodzinka liczna, z dziewięć osób, kłaniam się, pozdrawiam i dla rozładowania napięcia kolędowego rzucam niewinnie:

– Oj, nie wiem, czy dla wszystkich wystarczy obrazków… (księża kolędujący po domach, rozdają, jak nie zapomną, obrazki dla domowników, najlepiej jak każdy mieszkaniec otrzyma inny, potem można uskutecznić wymianę).

W kącie pokoju, na fotelu, siedzi pan domu i do razu odparowuje:

– Żeby tylko dla Miecia wystarczyło!

Zdziwiłem się, bo raczej nie powinna to być aluzja do mojego imienia, ponieważ do kolędy byłem tylko „wynajęty”, przy owej parafii jedynie rezydowałem i bliższych więzi z parafianami nie miałem. Ale, niech tam! Pomodliłem się, za całą familię, o pomyślność i zdrowie, wszystko jak trzeba. Na koniec rozdaję obrazki. Wszyscy biorą, dziękują. Podchodzę też do pana domu, a ten wypala:

– Proszę jeszcze jednego dla Miecia!

I wtedy widzę, że obok gospodarza na fotelu zalega kocur. Duży, wypasiony, leniwy. Daję obrazek lekko speszony, a głowa rodziny poodsuwa wizerunek kotu, a ten kręci głową, jakby co rozumiał. Jakoś to mi tak się nawet spodobało, że kot, inteligentny, na świętych rzeczach się wyznaje, dobry zwierz.

Ale mimo to, robię, krztusząc się ze śmiechu, robię dość naburmuszona minę i pytam:

– To kot nazywa się Miecio?

Pan domu jest mocno skonsternowany, ale jego żona spieszy natychmiast z pomocą:

– Oj, proszę księdza, ja nie wiem, czemu mąż tak głupio nazwał kota …

W głowie mi galopuje sto myśli naraz: Kota nazwać Miecio! I to brzmi głupio? Kot Miecio, głupio nazwany! Cóż, macham dłonią, błogosławię wszystkich, z Mieciem włącznie i zmykam do następnej chałupy.

Teraz zmykam zastawiać stół dla gości, co mnie odwiedzą z racji Miecia imienin już jutro. A Wam zabawy, ludzkiej, szalonej i długiej życzę. Mieszkający w was, Bóg, od tajemnicy Wcielenia, rozbawi się Waszą radością.

Szczęść Boże, Miecio z Itinerarium.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.