JAK ZESCHŁA ZIEMIA WODY

Wydaje mi się, że coraz lepiej rozumiem słynne słowa psalmu 63, mówiące o tęsknocie za Bogiem.

Ten psalm mówi: Boże mój, szukam Ciebie. Ciebie pragnie moja dusza, za Tobą tęskni moje ciało, jak ziemia zeschła, spragniona, bez wody.

Na jakimś etapie wiary, poszukiwania Boga, tęsknota staje się czymś zasadniczym i podstawowym sposobem relacji z Bogiem. W tęsknocie (także tej ludzkiej, do człowieka) zarazem znajdujemy „jest” i „nie ma”, z wektorem na „będzie”. Kryje się w niej nienasycenie i ogromne natężenie całej osoby. W tęsknocie aż kipi wyczekiwanie, za spełnienie którego oddalibyśmy wiele, wszystko. Tylko woda może spełnić wyczekiwanie zeschłej ziemi, tylko Bóg może napełnić ludzką duszę, ogarniętą tęsknotą. W tęsknocie objawia się nasze ludzkie „ja”, najgłębsze, wyzwolone z makijażu pozorów, w jakie się stroimy co dnia, aby odgrywać mniej lub bardziej komiczne role w spektaklu życia. Oto stajemy wobec czegoś, co jest rdzeniem nas samych, doświadczamy naszej duszy, karmionej plewą słów, obrazów i doznań, a z drugiej strony złaknionej samego Boga. I wiemy, że nic i nikt, poza Bogiem, nie napełni naszej duszy i nie ugasi jej pragnienia.

Kiedy takie pragnienie, najgłębsza tęsknota, wybuchnie w nas, jesteśmy gotowi porzucić wszystko, aby doświadczyć żywego Boga. Nie można tęsknić za rzeczami (auta, domy, pieniądze), o nich można marzyć lub ich pożądać. Tęsknota nie poddaje się „urzeczowieniu”, ukierunkowana jest na Boga, na doświadczenie nieskończoności. To, co najgłębsze w człowieku, potrzebuje nieskończonego responsorium. Oczywiście zdarza się, że próbujemy łaknienie duszy stłumić papką skończoności. Tak zwany marnotrawny syn, z ewangelicznej przypowieści, zamienił „utuczone cielę, pierścień i szlachetne sandały” (symbole pełni) na „strąki, którymi żywiły się świnie” (symbol upodlenia i degradacji). Pocieszające jest to, że w jego przypadku nastąpiło otrzeźwienie – „zabiorę się i pójdę do mojego Ojca”.

W każdym z nas drży taka tęsknota za Bogiem, jest w nas zeschła ziemia, wołająca o wodę (Ducha). Dość często tęsknota za Bogiem jest przygłuszona potokiem marzeń i ogniami pożądań. Czasem odezwie się w formie jakiegoś nieokreślonego nienasycenia, niby wiele mamy, a czujemy się jakoś puści i płytcy. Niekiedy da o sobie znać w postaci jakiegoś zachwytu pięknem, prawdą czy mądrością. Jeszcze kiedy indziej eksploduje w jakimś rozczarowaniu ludźmi czy życiem.

Jedynym sensownym postulatem, jest ten, aby pozwolić się tej tęsknocie ogarnąć i poprowadzić.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.