„Fides et ratio” przeczytałem z uwagą. Zawsze interesowały mnie relacje między wiarą i nauką. „Kobietą i mężczyzną stworzył ich” nie czytałem i pewnie nie przeczytam. Choć kto wie, nie zarzekam się. Ale przecież nie o to chodzi.
Ważne było, że jest. I świadomość tego, że jest, jakoś zobowiązywała. Nie potrafię jasno wyrazić, dlaczego i jak. Ale zobowiązywała. Na tym polega autorytet. Nie musisz się z nim we wszystkim zgadzać. Ale jego obecność zobowiązuje. A gdy autorytety umierają – hulaj dusza, piekła nie ma.
Autorytety ograniczają i są nieznośne. Ale jak ich nie ma, to jeszcze gorzej.
Mam nadzieję, że jeszcze macie jakieś autorytety.
Oczywiście żartowałem.*
Jan Pleszczyński
* Musiałem zaznaczyć, że żartowałem, bo dzisiejszemu pokoleniu trzeba wprost. Okazuje się, że poprzednia kruchta była za trudna – i nie wiadomo, czy teksty, do których odsyłam, chwalę, czy ganię. No to wyjaśniam: chwalę.
A gdybyście dzisiaj mieli jakieś autorytety, to bym się mocno zdziwił. Ale ja uwielbiam niespodzianki.

