kazanie na XXIII niedzielę zwykłą
6 września 2009
Był człowiek głuchy i niemy, jego znajomi poprosili Jezusa o uzdrowienie, tak się stało.
Jezus, dość zabawnie „włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka” a człowiek zaczął słyszeć i mówić. Kolejny cud, następna dziwna historia. Z wnioskiem oczywistym, że Jezus uzdrawiał i wiarą, że może to czynić i dziś.
Większość z nas nie jest głucha czy niema. Słyszymy, mówimy, choć może mamy jakieś dolegliwości chorobowe. I dobrze, jeżeli w modlitwie, pełnej wiary, prosimy Jezusa o zdrowie. Sens całego zdarzenia jest jednak dużo głębszy.
Jezusowe wezwanie „Otwórz się!” znacznie przekracza zamknięte uszy, usta czy język. Nie dotyczy tylko głuchych, niemych czy ślepych. Jest skierowane do wszystkich zamkniętych miejsc naszych ludzkich istot. Może trudno nam to przyznać, ale przy odrobinie uczciwej refleksji znajdziemy w sobie mnóstwo pozamykanych izdebek, zakamarków i ciemnych lochów. Stając w prawdzie o sobie, musimy przyznać, że jesteśmy bezradni wobec własnych kompleksów, urazów, zranień i zahamowań. One nie pozwalają nam na istnienie otwarte, pełne i szczęśliwe. Chętnie jednak ukrywamy, nawet przed sobą samym, realny stan naszej kondycji.
Nie możemy jednak liczyć na uzdrowienie, dopóki nie odsłonimy przed Jezusem wszystkich popapranych, poranionych i stęchłych miejsc naszego serca. Pierwszy krok, to ogromnie trudne przyjęcie prawdy o sobie. Myślę, że niewielu z nas decyduje się na taki krok.
Jeśli jednak tak uczynimy, czeka nas to, co ukryte jest pod frazą „Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód.”
Możemy pomyśleć, że to wszystko jest tylko kwestią zgrabnych metafor, żonglerki słownej. Albo uwierzyć, że możliwe jest inne życie, które przyjdzie po „Otwórz się”. Możemy być wielcy, szczęśliwi, zdrowi, uniesieni i spełnieni.
Kończy się msza niedzielna, zapominamy o usłyszanej Ewangelii. Może kiedyś w nią uwierzymy, jak oślepniemy, stracimy mowę albo słuch.
LITURGIA SŁOWA
(Iz 35,4-7a)
Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by zbawić was. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Bo trysną zdroje wód na pustyni i strumienie na stepie; spieczona ziemia zmieni się w pojezierze, spragniony kraj w krynice wód.
(Ps 146,6c-10)
REFREN: Chwal, duszo, Pana, Stwórcę swego
On wiary dochowuje na wieki,
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
chlebem karmi głodnych,
wypuszcza na wolność uwięzionych.
Pan przywraca wzrok ociemniałym,
Pan dźwiga poniżonych,
Pan kocha sprawiedliwych,
Pan strzeże przybyszów.
Ochrania sierotę i wdowę,
lecz występnych kieruje na bezdroża,
Pan króluje na wieki,
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.
(Jk 2,1-5)
Bracia moi, niech wiara wasza w Pana naszego Jezusa Chrystusa uwielbionego nie ma względu na osoby. Bo gdyby przyszedł na wasze zgromadzenie człowiek przystrojony w złote pierścienie i bogatą szatę i przybył także człowiek ubogi w zabrudzonej szacie, a wy spojrzycie na bogato odzianego i powiecie: Usiądź na zaszczytnym miejscu, do ubogiego zaś powiecie: Stań sobie tam albo usiądź u podnóżka mojego, to czy nie czynicie różnic między sobą i nie stajecie się sędziami przewrotnymi? Posłuchajcie, bracia moi umiłowani! Czy Bóg nie wybrał ubogich tego świata na bogatych w wierze oraz na dziedziców królestwa przyobiecanego tym, którzy Go miłują?
(Mt 4,23)
Jezus głosił Ewangelię o królestwie i leczył wszelkie choroby wśród ludu.
(Mk 7,31-37)
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu. Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, osobno od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić. /Jezus/ przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I pełni zdumienia mówili: Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę.

