CORAZ ŚMIESZNIEJ WOKÓŁ

Przyglądam się nieraz światu ze zdziwieniem i irytacją, z poczuciem bezradności. Czasem uda mi się coś zrobić, skrzyknąć jakichś ludzi, którzy widzą rzeczy podobnie.

Niespełna sześcioletnia dziewczynka pyta tatę na spacerze co oznacza duża reklama z koszem, na skrzyżowaniu. Tata widzi, że to niby dowcipna promocja prezerwatyw, ale jest w kropce. Czy tłumaczyć córeczce, że jest demokracja, a w niej niezbyt mądrzy ludzie, którzy mają prawo publicznie zachęcać do kupowania czegokolwiek. Czy rzeczowo wyjaśnić co i po co jest reklamowane. Tata wybiera unik, że on sam nie rozumie, ale zaprasza latorośl na lody.

Od kilku miesięcy toczy się kwestia legalności sprzedaży tzw. dopalaczy. Uczone autorytety orzekły, że są to groźne narkotyki, ale żadna władza nie jest w stanie znaleźć sposobu na zakazanie handlu nimi. W Lublinie na przykład niedawno podjęto badania ile osób zażywa dopalacze. Nie bardzo rozumiem jak miałoby to wpłynąć na mniejszą szkodliwość stosowania benzylopiperazyny. Minister sprawiedliwości zastanawia się czy jednak nie zmniejszyć kar dla posiadaczy narkotyków. Jakieś kosmiczne zaczadzenie? Powszechny deficyt parcjalny w inteligencji i wyobraźni, i to u najwyższych czynnikach władzy?

Mieniący się wybitnym jeden z posłów myli Powstanie Warszawskie z tym w Getcie (poseł jak najbardziej narodowy i prawicowy, nie lewak jakiś). Znany dziennikarz komentuje zdjęcia z filmu grozy jako autentyczny zapis katastrofy samolotu, inny wybitny luminarz mediów syczy do mikrofonu „sp… dziadku z tej anteny” na widok szefa komisji wyborczej. Żebym nie musiał potem odpisywać na maile z zapytaniami ujawniam, że chodzi kolejno o Adama Hofmana, Jacka Pałasińskiego i Rafała Ziemkiewicza. To wszystko dzieje się w przestrzeni publicznej i nic, żadnego poczucia wstydu, dymisji czy publicznej ekspiacji. W dużej mierze świat polityki i mediów, zdominowany jest przez pajaców, niedouczone paple i mało dowcipnych klownów. Jedyną rzeczą uzasadniającą ich publiczną obecność jest wygląd – ładnie wyglądają.

Oczywiście, pewien jestem, że tolerancja na zwyżkujący poziom głupoty i pustoty wyczerpie się nam wkrótce, potrafimy tupnąć nogą i orzec, iż „król jest nagi”. Najgorzej, że jednak rzadko chce nam się mówić o absurdach czy złu, które panoszą się pod hasłami demokracji i wolnego rynku. Jeszcze rzadziej chcemy coś podpisać, zaprotestować czy wyrazić głośne oburzenie, a już zupełnie mało komu chce się coś zrobić, podjąć jakąś skuteczną akcję, wziąć tę czy inną sprawę w swoje ręce.

To prawda, obserwując świat można się pośmiać (coraz częściej), ale źle na tym możemy wyjść. To jednak jest nasz świat, w którym mamy się zbawić, budować Boże Królestwo i oddać go w lepszym stanie tym, którzy przyjdą po nas.

Itinerarium , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.