O ROZTARGNIENIU I LUZIE

Wyluzuj! Pewnie każdy z was słyszał taką odzywkę, zachęcającą do pozbycia się napięcia, pofolgowania sobie i powygłupiania się.

Fakt, stresowe mamy życie, choć nie wiem czy rzeczywiście bardziej niż inne pokolenia. W związku z tym, umiejętność relaksu i odprężenia, jest cenna. Zauważyłem jednak, że tej fali wyluzowania towarzyszy także niezwykła promocja roztargnienia.

Słyszałem, w dzieciństwie i młodości, bardzo często, że mam być uważny, skupiony i skoncentrowany. Dotyczyło to polecanej mi pracy, obowiązywało w nauce i modlitwie, a nawet przy ćwiczeniach gimnastycznych. Roztargnienie było rzeczą naganną, świadczyło o nieodpowiedzialności i małej powadze. Przy nauce należało tak oświetlić biurko, by sprzyjało to skupieniu na tekście z książki. Upomnienia odnośnie zachowania uwagi słyszałem przy jeździe rowerem (potem autem) i podejmowaniu jakichś bardziej precyzyjnych zajęć. Przy spowiedzi trzeba było wyznać, że na modlitwie lub mszy, bywałem roztargniony.

Roztargnienie przystawało trzpiotom i filutom, poważni ludzie wykonywali swoje prace i czynności w skupieniu i z uwagą. Z roztargnieniem ponadto należało walczyć i eliminować je.

Inaczej dziś, luzak jest fajnym gościem, choć trudno mu sklecić kilka zdań zbornych i sensownych. Luzak szybko przenosi się z jednego tematu na drugi, nie robi niczego z pilnością i dokładnością (do końca) a jego ważną zaletą jest całkowity brak skupienia na czymkolwiek.

Można wiele stracić przez roztargnienie, jakieś rzeczy, pieniądze, dokumenty, można niedokładnie wykonać pracę, nie zrozumieć kogoś, pominąć w teście istotne sprawy. W modlitwie wśród rozproszenia i roztargnienia, można nigdy nie wyjść poza swoją własną głowę.

W roztargnieniu rozmijamy się sami ze sobą, nie wchodzimy w głębsze relacje z ludźmi, nijak też nie zbliżymy się do Boga.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.