UMIZGI W KURZU

kazanie na uroczystość Narodzenia świętego Jana Chrzciciela
środa 24 czerwca 2009

Święty Jan, którego Narodzenie dziś świętujemy (jako uroczystość), uwalnia w nas jedno z wielkich pragnień.

Pragniemy, aby Bóg był blisko, aby można było Go jakoś poznać, spotkać, nie unosząc się poza naszą ukochaną ziemię. Takie szczęście mieli ci, którzy przychodzili i rozmawiali ze świętym Janem Chrzcicielem. W Nim Bóg się uobecniał.

Pomyślcie dziś o ludziach, którzy naprowadzają was na Boże tropy. Może czasami, dzięki nim, odsłaniała się wam, choćby na okamgnienie, tajemnica samego Boga. Być może innym razem ci sami ludzie wręcz Pana Boga wam zasłaniają. Podobne wrażenia, dwuznaczności, mieli słuchacze świętego Jana. Ba, ci którzy spotykali Jezusa, często odwracali się od Niego, widząc w Nim kogoś, kto burzy ich świętą i pewną wiarę.

I jeszcze więcej. My sami jesteśmy obrazem Boga dla wielu z tych, których spotykamy na naszych drogach. Jeśli cokolwiek w nas przesłania Bożą Obecność, to na pewno to wszystko, co jest jakąś pozą, grą, udawaniem. Ilekroć ślinimy się, na pobożnych, świętych, nieskalanych, wznosimy kurz pychy i pustki, przez który nie widać żadnego Pana Boga. Najwyżej nas samych. Ilekroć podlizujemy się rzeczywistości, umizgamy do niej jak do księżniczki z największym posagiem, tylekroć wzbudzamy zamęt. Ilekroć chcemy być takimi, jakimi chcą nas widzieć ludzie, ubieramy maski, maseczki, pudry słowne, makijaże miluśkich, tylekroć tracimy szansę na głębsze relacje z ludźmi.

Aby objawiać Boga, kochać życie i jednoczyć się głęboko z ludźmi, potrzeba jednego – być sobą. A to jest najtrudniejsze. Święty Janie Chrzcicielu, módl się za nami.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 49,1-6)
Wyspy, posłuchajcie Mnie! Ludy najdalsze, uważajcie! Powołał Mnie Pan już z łona mej matki, od jej wnętrzności wspomniał moje imię. Ostrym mieczem uczynił me usta, w cieniu swej ręki Mnie ukrył. Uczynił ze mnie strzałę zaostrzoną, utaił mnie w swoim kołczanie. I rzekł mi: Tyś Sługą moim, Izraelu, w tobie się rozsławię. Ja zaś mówiłem: Próżno się trudziłem, na darmo i na nic zużyłem me siły. Lecz moje prawo jest u Pana i moja nagroda u Boga mego. Wsławiłem się w oczach Pana, Bóg mój stał się moją siłą. A teraz przemówił Pan, który mnie ukształtował od urodzenia na swego Sługę, bym nawrócił do Niego Jakuba i zgromadził Mu Izraela. A mówił: To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba i sprowadzenia ocalałych z Izraela! Ustanowię cię światłością dla pogan, aby moje zbawienie dotarło aż do krańców ziemi.

(Ps 139,1-3.13-15)
REFREN: Sławię Cię, Panie, za to, żeś mnie stworzył.

Przenikasz i znasz mnie, Panie,
Ty wiesz, kiedy siedzę i wstaję.
Z daleka spostrzegasz moje myśli,
przyglądasz się, jak spoczywam i chodzę,
i znasz moje wszystkie drogi.

Ty bowiem stworzyłeś moje wnętrze
i utkałeś mnie w łonie mej matki.
Sławię Cię, żeś mnie tak cudownie stworzył,
godne podziwu są Twoje dzieła.

I duszę moją znasz do głębi.
Nie tajna Ci istota,
kiedy w ukryciu nabierałem kształtów,
utkany we wnętrzu ziemi.

(Dz 13,22-26)
W synagodze w Antiochii Pizydyjskiej Paweł powiedział: Bóg dał ojcom naszym Dawida na króla, o którym też dał świadectwo w słowach: Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę. Z jego to potomstwa, stosownie do obietnicy, wyprowadził Bóg Izraelowi Zbawiciela Jezusa. Przed Jego przyjściem Jan głosił chrzest nawrócenia całemu ludowi izraelskiemu. A pod koniec swojej działalności Jan mówił: ” Ja nie jestem tym, za kogo mnie uważacie. Po mnie przyjdzie Ten, któremu nie jestem godny rozwiązać sandałów na nogach „. Bracia, synowie rodu Abrahama, i ci spośród was, którzy się boją Boga! Nam została przekazana nauka o tym zbawieniu.

(Łk 1,76)
Ty, dziecię, zwać się będziesz prorokiem Najwyższego, gdyż pójdziesz przed Panem przygotować Mu drogę.

(Łk 1,57-66.80)
Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: Nie, lecz ma otrzymać imię Jan. Odrzekli jej: Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię. Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: Jan będzie mu na imię. I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: Kimże będzie to dziecię? Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem, a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.