W komputerze, myślę, że pewnie w każdym, jest taka funkcja: Opróżnij folder. Za jednym kliknięciem można usunąć całą zawartość folderu, zwalniając miejsce w pamięci urządzenia.
Niestety, możemy skonstatować smutno, nie mamy takiej funkcji w naszym mózgu, pamięci i psychice. Choć bardzo by się przydała. Mamy tendencję do gromadzenia w sobie różnego rodzaju balastu z przeszłości, wspomnień, ran, przykrości, zadrażnień, rozczarowań, porażek, błędów, wpadek, zgrzytów, niesnasek i lęków. Niektóre osiadają w nas samorzutnie, jak kurz na przechodniu wznoszony przez pędzące auto. Inne – i to jest smutne – pielęgnujemy sami, być może w celu użalania się nad sobą: Jesteśmy tak bardzo doświadczeni przez los, złych ludzi i nieprzychylność samego Pana Boga. Kreujemy się na głównych bohaterów niekończącego się dramatu.
Oczywiście, tak można dograć rolę nieszczęśnika, do finału. Można także – co polecam – za jednym zamachem, odciąć się od tego balastu. Raz dobrym wyjściem jest spowiedź, nawet generalna, innym razem wystarczy szczera i długa rozmowa z przyjacielem (nawet przy opróżnianiu butelki/butelek wina), jeszcze innym długi spacer w samotności, kiedy indziej skupiona adoracja w ciszy.
Wewnętrzny nasz człowiek – jak podpowiada Pismo – może odnawiać się każdego dnia. Za nami połowa roku. Ta druga może o wiele lepsza, jeśli „opróżnisz folder”.

