W DWADZIEŚCIA LAT PO ZAMACHU

Dwadzieścia osiem lat temu myśleliśmy – wszyscy, którzy wówczas mieliśmy żywszą świadomość – że to koniec. Z Watykanu, gdzie padły strzały w kierunku Jana Pawła II, dochodziły strzępy informacji.

Wspominam zamach z 13 maja 1981 roku nie tylko dlatego, że dla mnie był to czas trwogi i niepokoju. Przede wszystkim dlatego, żeby jeszcze raz stanąć wobec prawdy, że trwa walka dobra i zła.

Oczywiste jest dla pewnie każdego czytelnika tego tekstu, że w słowach, dziełach i postawie Jana Pawła II widzieliśmy samo dobro. Wiele z tego dobra stało się naszym udziałem, ono promieniowało z Papieża i wrastało w nas poprzez pielgrzymki, spotkania, audiencje.

Skąd zatem atak zła, powiew śmierci? Do dziś nie wiemy, kto faktycznie stał za Ali Agcą, pociągającym za spust rewolweru na Placu Świętego Piotra. Odnoszę wrażenie, że nawet nie bardzo komukolwiek zależy na rozwikłaniu detali i motywów tamtego zamachu. Przy możliwościach, jakimi dzisiaj dysponujemy, błyskawiczne śledztwo powinno dać precyzyjną odpowiedź.

Żyjemy jednak w przekonaniu, że pomimo zawirowań (tzw. kryzys ekonomiczny, rzekoma groźba globalnego ocieplenia, napór Chińczyków), wszystko na tym świecie idzie we właściwym kierunku. Ani nam w głowie jakiś namysł nad kondycją świata, zagrożeniami, ewentualnością całkowitej zagłady. Jakoś to idzie, zapewne odpowiedzialni ludzie (rząd, ONZ, Unia) dbają o nasz spokój.

Powinienem stale pamiętać – i ty też – że świat ciągle balansuje, między dobrem, które jakoś przybliża nas do Boga, a złem, które może sprowadzić nieodwracalną klęskę na wszystkich.

Co więcej, każdego dnia musisz prowadzić zwycięską walkę o triumf dobra, zło także walczy. I nie wiemy, czy akurat ta moja, czy twoja walka, nie rozstrzyga o sukcesie nas wszystkich.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.