Zacznę delikatnie, żeby nie zniechęcać na starcie. A wręcz przeciwnie, chcę zachęcić do intelektualnego wysiłku, bo rok szkolny już trwa, a akademicki zaraz się zacznie.
Otóż pewien ksiądz opowiadał mi kiedyś, że pewna kobieta zaczęła swoją spowiedź następująco: – Proszę księdza, jestem słuchaczką RM… Na co ksiądz: – Proszę pani, z tego nie trzeba się spowiadać.
Bardzo ubawiła mnie wtedy ta historia. Ale dziś patrzę na to inaczej. Trzeba.
By to dostrzec konieczna jest odrobina intelektualnego wysiłku. Tylko po co się wysilać? Przecież, jak pisał ks. Tischner, mądremu wcale nie jest łatwiej.
To tyle na początek. Dalej będzie tylko gorzej.
Aha, jeszcze wypada odpowiedzieć na dwa listy.
Pani, której żal, że wiersze się kończą, obiecuję, że raz w miesiącu będzie wiersz. Wtedy, gdy żonina cenzura zablokuje felietonik, a blokuje tak mniej więcej co czwarty. Może robiłaby to nawet częściej, ale czasem zapomni przeczytać i uda mi się to i owo napisać wprost, a nie między wierszami. Dziś się udało.
Panu, który dziwił się, że nic nie napisałem o rocznicy (31 sierpnia). Nie napisałem, bo postanowiłem ograniczać się w wulgaryzmach. A poza tym, z rocznic to w zasadzie interesują mnie tylko moje imieniny, bo wtedy mam od Żony dyspensę na picie wina do skutku.

