EKSPONAT

Jedną z form wypaczania sensu wiary i przesłania ewangelicznego jest traktowanie Boga na zasadzie eksponatu. To moje określenie, ale chyba oddaje pewną postawę w naszym życiu religijnym.
Nie jest tak, że nie wierzymy w Boga. Wierzymy. I szanujemy. I oddajemy cześć, a jakże. Z tym, że wewnątrz nas jest granica, której On nie ma prawa przekroczyć. Nie tylko zresztą Bóg. Bogu – wedle tej postawy – oddaje się to, co Jego (co boskie – prawda, że z pozoru brzmi bardzo ewangelicznie ? ). Z tym, że to, co Jego, jest przez nas określane. I zwykle jest to coś, co bez większego uszczerbku dla naszego status quo życiowego, możemy i chcemy oddać.
Coś się temu naszemu Bogu należy – zaśpiewamy Mu, pójdziemy na Rezurekcję, Drogę Krzyżową. Im bardziej mamy szlachetne usposobienie, tym więcej zdolniśmy oddać. Tak jak ludzie kulturalni, odwiedzimy Boga. Taki eksponat mielibyśmy pominąć? O nie! Wiemy co to smak i szacunek. Bóg to najważniejszy i najbardziej godny czci eksponat naszego życia.
Z tym, że nie ma żadnego istotnego wpływu na nasze życie. Odbieramy Mu prawo do tego, by On uczynił nas swoim dziełem, według swoich zamiarów. I przez to gubimy największą tajemnicę naszego życia.

Itinerarium , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.