CHAOS MUST SEIN

Chaos must sein. Jako motto Światowych Dni Młodzieży w Kolonii? Nie! Chyba – Ordnung must sein! Wszak to Niemcy, porządek , wszystko na czas i na miejscu. No, tylko nie przy 200 tysiącach rozśpiewanych młodych, walących drzwiami i oknami do Kolonii, mniej więcej w jednym czasie!

Według doniesień moich młodych przyjaciół z różnych grup, które jakoś przedarły się do Kolonii, niemiecki Ordnung padł w starciu z chaosem, typowym dla ŚDM. Siedmiogodzinne oczekiwanie na pakiety (które umożliwiają spożywanie posiłków i używanie środków miejskiej komunikacji oraz wejście na wszystkie spotkania i koncerty) to była norma. Że się w pakietach liczba passów (taki identyfikator) nie zgadzała? Też norma. Że wolontariusze mylili wschód z zachodem? Norma (zresztą, jakie to ma znaczenie). Że jakaś grupa spotykając na skwerze rozśpiewanych młodych z kilku krajów myślała, że jest na stadionie? Że inna – przebywając w Dusseldorfie – myślała, że jest w Kolonii (upewniana przez wolontariuszy!)? Chaos must sein.

Bo to jest święty chaos, bez którego ŚDM straciłby cały urok. A co jest zatem ważne? To, że wszystko gra! Że się uśmiechamy. I śpiewamy. Odkrywamy, że jesteśmy bliscy, choć jedni z Yaounde (Jezu! Czy to Afganistan???), a drudzy z Lubartowa ( to kraj? Ach, miasto!).

Święty chaos, z którego płynie nadzieja na lepszy świat.

Itinerarium , , , , ,

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.