NAJSILNIEJSZA WIĘŹ SERCA

Opuścić wszystko. Dom, pole. Nawet ludzi – matkę, ojca, siostry i braci, nawet dzieci. Trudno uwierzyć, że można otrzymać coś więcej poza bliskością ludzi i więzami, jakie z nimi zbudowaliśmy, jakimś kawałkiem ziemi i domem na niej stojącym, naszym domem. Obietnica Jezusa – otrzymasz stokroć więcej teraz i jeszcze życie wieczne w czasie przyszłym – jest mglista, niepewna i mało przekonująca. Ale – z drugiej strony – jest niepokojąca, bo jeśli (jeśli!) rzeczywiście to stokroć jest realne…

Kim jesteś Jezu, że wzywasz do opuszczania najbliższych, by pójść za Tobą? Mogę, oczywiście, interpretować dzisiejsze słowa z Ewangelii (Mk 10, 28-31), reinterpretować je, osłabiać sens wezwania, doszukując się w nich metafory i niedosłowności, wedle zasady: „Autor miał na myśli to i tamto”.

Jak mocna jest ta moja więź z Tobą, Jezu? I jakie inne więzi są na równi mocne, może mocniejsze? I ile, i co (i czy zaraz?) jestem w stanie zrobić w moim życiu – „ z powodu Ciebie i Ewangelii”? Jeżeli wszystko, to znaczy, że ta więź jest żywa i twórcza. I mam prawo kłaść Ewangelię na biurku i czytać ją, jako słowo niosące światło. Bez jasnej odpowiedzi na „tak”, na „wszystko”, jestem tylko pięknoduchem, podniecającym swoje myśli niezwykłymi tekstami z Biblii. Więc co, tak naprawdę jest najsilniejszą więzią mojego serca?

Itinerarium , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.