28 grudnia 2004
Jeśli szukać będziemy najgłębszej istoty zła, okaże się, że w ostatecznym rozrachunku jest ono tragicznym uchybieniem wobec wymogów miłości.
To jedna z myśli papieskich na zbliżający się Światowy Dzień Pokoju (1.01.2005). Zaskakująca. Tam, gdzie uchybiamy miłości, tkwią korzenie zła. Wystarczy, że przeniesiesz to na swój życiorys. Natychmiast rodzi się głęboka potrzeba korekty.
I dalej:
Zło nie jest anonimową siłą, działającą w świecie za sprawą deterministycznych, bezosobowych mechanizmów. Zło jest możliwe wskutek ludzkiej wolności. Właśnie ta zdolność, odróżniająca człowieka od innych istot żyjących na ziemi, stanowi ośrodek dramatu zła i stale mu towarzyszy. Zło ma zawsze czyjąś twarz i czyjeś imię: twarz i imię mężczyzn i kobiet, którzy je dobrowolnie wybierają.
Znów patrzę w lustro, z niemałym zawstydzeniem.
I wreszcie:
Dobro moralne natomiast rodzi się z miłości, objawia się jako miłość i kieruje się ku miłości.
I tu rodzi się – po raz kolejny – iskierka nadziei, nawet dla najokrutniejszych i ostatnich.

