RADY WĘDKARZA

21 grudnia 2004

Czekaliście kiedyś w szuwarach na rybę z wędziskiem w ręku?
Trzeba najpierw być cicho. Jakby trochę zapomnieć o sobie. Zarzucić, możliwie bezszelestnie żyłkę, w odpowiednie miejsce, z góry wybrane, rokujące najlepszy rezultat.

Potem zaczyna się celebracja oczekiwania. Delikatnie sterujemy wędziskiem tak by ułożyć schowaną pod lustrem wody przynętę, zgodnie z prądem wody. Wzrok przenosisz na spławik. Trzeba uważnie się przyglądać jego ruchom, by nie przegapić brania. Co innego żarłoczny okoń, który atakuje przynętę tak jakby zaraz miał być koniec świata, co innego płoć dziergająca na raty smakołyk na haczyku, a zupełnie inna sprawa to branie leszcza, który najpierw pozaczepia jedzonko nieśmiałymi podrygami, potem uniesie go do góry (spławik położy się na wodzie wówczas!), a na koniec pogoni ze zdobyczą zawsze w górę rzeki, pod prąd. Tak czy inaczej, jak przeoczysz właściwy moment, straciłeś szansę.

I tak to jest z Bogiem i Jego Przychodzeniem.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Comments are closed.