THEO-ERGON – Prawda

12 grudnia 2004

Jakoś nam się współczesnym nie pali do prawdy. O ile jeszcze w jakiejś mierze akceptujemy prawdę słów (raportów z tego co widzimy, słyszymy i czujemy), to umyka nam prawda czyniona. A ta chyba jest najważniejsza.

Jezus w autoprezentacji mówi: „Ja jestem prawdą”. Prawda, która jest treścią osoby, jej wewnętrznym i konstytutywnym rdzeniem, emanuje w gestach, postawach i słowach. Jezus JEST (był, jeżeli chcemy rozróżniać Jego bytowanie przed zmartwychwstaniem i po nim) prawdą. A to JEST określa Go istotowo. Tylko z Jego istoty płynęła prawda przejawiająca się w słowach i relacjach z ludźmi. Raporty ze stanu uczuć czy oglądu świata są wtórne wobec prawdy osoby. A ta jest właśnie prawdą czynioną, uczynioną. Jest Bożym ergonem w sensie najwłaściwszym. Za bardzo teologicznie?

Prawdą trzeba się stawać. To jest naśladowanie Jezusa. Przy wysiłku stawania się prawdą, pojawi się też prawda słów i gestów, nie jako raport ze stanu uczuć czy sposobu oglądania rzeczy, ale jako wyraz całej naszej osoby.

W liturgii prawdy bodaj najważniejsza jest odwaga i męstwo. Bo lęk jest zabójczy dla prawdy. Czy dlatego Jezus rozstając się ze swoimi uczniami tak często powtarzał im: „Nie lękajcie się! Nie bójcie się!”? Kiedy tylko dasz się owładnąć lękowi, zakamuflujesz co tylko możliwe, by nie objawić prawdy i nie stanąć z nią oko w oko. Dlatego prawda broni się też milczeniem. I kto wie czy nie jest tak, że ten kto milczy najbardziej zbliża się do prawdy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.