11 grudnia 2004
Jezus czuł znakomicie, to czego doświadczali ci, których spotykał na drodze swojego życia. Dzięki temu oni czuli się lepiej i o połowę mniej odczuwali to, co sami nieśli.
W liturgii współczucia ważne jest to, żeby zagadać czy zagadnąć, umilknąć – tak by usłyszeć, wyobrazić sobie jak boli, jak źle, jak nieznośnie jest temu drugiemu.
Współczucie to dodawanie siły duchowej, mnożenie nadziei i pokrzepianie. Kto współczuje staje się boskim posłańcem, aniołem, heroldem wybawienia, Bożą dłonią.
Może najtrudniej jest dostrzec tych z własnego domu, którym chciałbyś współ-odczuwać.

