JAK POPSUĆ ŚWIĘTA

Im bliżej Bożego Narodzenia tym więcej pokus aby je zepsuć. Są dwa rodzaje skutecznego psucia tych Świąt.

Pierwszy – to prezenty, które zajmują tyle czasu i pochłaniają tyle energii, że tak naprawdę brakuje istoty. A istotą jest człowiek. Bóg daje nam Syna, człowieka. I ty, jeżeli chcesz uczestniczyć w tajemnicy Bożego Narodzenia, przede wszystkim DAJ SIEBIE. Tylko wtedy sensu nabierze też podarowany przy okazji prezent. Ale zwykle jest na odwrót. Dajemy prezenty, nie dajemy siebie.

Drugi sposób psucia Świąt to życzenia. Mówimy przy ich okazji tak dużo, że traci to sens. Nareszcie zresztą możemy (bezkarnie) dać upust swojemu gadulstwu i rozwijać talent plecienia bez sensu. Wszak kto się odważy przerwać nasz słowotok, kiedy właśnie (tu dodajemy: “… w tym najważniejszym dniu w roku” – a niby dlaczego ten dzień jest najważniejszy?) MY (baczność ! teraz mówię ja!) przemawiamy. Mówimy i mówimy a tak naprawdę nie mówimy o czym mówimy. Proponowałbym zasadę: tyle życzenia ile milczenia. To znaczy: najpierw trzeba dużo milczenia, aby się zrodziły sensowne życzenia. Wielomówstwo i nachalność życzeń płyną nieprzerwanym potokiem. Każda gazeta (która na pewno nie ma powodu, aby mi dobrze życzyć!), każdy sklep (a tam już na pewno życzą mi dobrze, jeżeli wydam coś na sprawunki!) i każdy telewizor (bez szans, że wyduszą coś po ludzku, same sztuczne nawozy) pakują mi co rusz rzekome dobre życzenia. A ja chciałbym mieć święty (bo to wszak Święta) spokój!

Popatrzcie na dzisiejszą Ewangelię. Dwie kobiety (sic!). Jedna drugą odwiedza. Dają sobie tylko (aż!) siebie! Żadnych prezentów! A rozmowa? Cztery zdania! Niebywałe ! Zwłaszcza, że to dwie panie…!

Przed Świętami zatem: jak dasz siebie? Pomyśl najpierw o tym, a wtedy miły będzie każdy prezent (albo i bez niego). I drugie: tyle życzenia, ile milczenia. Wszak Boże Narodzenie, to “wśród nocnej ciszy” i “cicha noc”. A z tej ciszy choćby jedno słowo, ale z sensem.

Itinerarium

Comments are closed.