STREFY OMIJANE

Nieznane lub niechciane miejsca i sytuacje kryją w sobie wiele bezcennych prawd i doświadczeń. Ktoś na przykład za wszelką cenę zarzeka się, że nie pójdzie do lasu.

Bo w lesie jest straszno, żyją tam groźne dziki i wilki, a każda złamana z trzaskiem gałązka może być zapowiedzią jakiegoś zła. I pięknie splecione konary dębowe nigdy go nie zachwycą. Ktoś boi się wody, zwłaszcza tej w jeziorze, rzece i morzu, bo głęboka i nie wiadomo jak wciąga. I nigdy nie poczuje jak wspaniale jest czuć głębię pod sobą.

Są takie strefy, gdzie nie chcemy bywać i których nie znamy. Dziś prawie powszechnie omija się Milczenie, z doświadczeń wymazalibyśmy chętnie Cierpienie. Obchodzimy z daleka Mistykę i Kontemplację, bo mogą nas wprawić w sprzeczność myśli. Z jakichś powodów nie szukamy Wieczności, ciesząc się z młynka zdarzeń i spotkań, które przecież – czy to nie dziwne? – tak szybko zmieniają się i znikają.

Geografia naszego życia jest dość okrojona i często przypominamy dziecko, które zapytane gdzie mieszka, umie odpowiedzieć tylko „tu” albo „tam”, wskazując palcem.

Może jest tak, że to, co bardzo prawdziwe i najbardziej piękne, wzbudzające największy zachwyt, leży w strefach omijanych.

Itinerarium , , , , , , , ,

COKOLWIEK W ŻAGLACH

Świetnie się płynie z wiatrem w żaglach, można śmigać i cieszyć się, że za darmo ta frajda, hyz dmie wprost w płótna. Wie to każdy żeglarz.

Co robi żeglarz, jak ma pod wiatr? Płynie dalej. Jest ciężko, ale płynie. Od czasu do czasu patrzę na powodzian i myślę, że tak właśnie teraz mają. Ostro pod wiatr, ale płyną. Są dzieci, rodziny, życie, więc trzeba płynąć. Zawsze da się płynąć, nawet przy najbardziej niesprzyjających podmuchach.

Pełno dziś wymyślnych poradników, doradzających jak szybko stać się szczęśliwym, w żaden nie wierzę. Duża część z nich zakłada, że nie należy się liczyć z nikim i z niczym. Wszystkie poradniki o szybkich drogach do Pana Boga, idealnej miłości czy cudownym wychowaniu geniuszy, natychmiast wrzucajmy do kosza na śmieci.

Szczęście, Bóg, miłość, wszystko co warte, ukryte jest w życiu. W życiu, gdzie raz jest z wiatrem raz po wiatr, a jeszcze kiedy indziej flauta. Cokolwiek mamy w żaglach, trzymajmy się życia.

Itinerarium , , , , ,

Idée fixe

Kiedyś gdzieś czytałem, a może ktoś mi opowiedział, historię pewnego pisarza i pewnego krytyka. Było tak:
Był sobie pisarz, który odnosił sukces za sukcesem. I był krytyk, który pisarza szczerze nienawidził. Sam kiedyś chciał być pisarzem, ale nie wyszło, więc został krytykiem. Robił, co mógł, by mu utrudnić i obrzydzić życie. Całą swoją energię poświęcał na knucie, jak pognębić pisarza. W końcu udało się. Pisarz stracił popularność.

A ponieważ poza pisaniem niczego nie potrafił, pisarz musiał podejmować się różnych niezbyt popłatnych, prostych prac. Ale nadal pisał, tyle że do szuflady, bo żadne wydawnictwo nie chciało publikować książek niemodnego już pisarza. Mimo to, był szczęśliwym człowiekiem.

A krytyka gryzło sumienie. Doskonale wiedział, że to on wykończył zawodowo i finansowo pisarza. I nawet się ucieszył, gdy po wielu latach nowa książka pisarza stała się bestsellerem, a sam pisarz wrócił na salony.

Spotkali się kiedyś. Pisarz przywitał się jakby nigdy nic, co krytyka wprawiło w zakłopotanie. – Straszne świństwo panu zrobiłem – powiedział – Ciekawe, co pan sobie o mnie przez te wszystkie lata myślał?

Tym razem nieco zakłopotał się pisarz. Był człowiekiem wrażliwym i nie lubił sprawiać ludziom przykrości. Ale w końcu się przemógł i powiedział prawdę: – Nic. Ja przez te lata w ogóle o panu nie myślałem…

Spoza kruchty , , , , , , , , ,

NAJGORSI NIE JESTEŚMY

kazanie na 30 niedzielę zwykłą
24 października 2010

Boże, miej litość dla mnie grzesznika. Nie wiemy, co miał na sumieniu ów grzesznik. Morderstwa, cudzołóstwa, kradzieże, oszustwa, zdzierstwa, być może.
My wiemy, co mamy na sumieniu. Ale stoimy razem z faryzeuszem i cieszymy się, że najgorsi nie jesteśmy.

LITURGIA SŁOWA

(Syr 35,12-14.16-18)
Pan jest Sędzią, który nie ma względu na osoby. Nie będzie miał On względu na osobę przeciw biednemu, owszem, wysłucha prośby pokrzywdzonego. Nie lekceważy błagania sieroty i wdowy, kiedy się skarży. Kto służy Bogu, z upodobaniem będzie przyjęty, a błaganie jego dosięgnie obłoków. Modlitwa biednego przeniknie obłoki i nie ustanie, aż dojdzie do celu. Nie odstąpi ona, aż wejrzy Najwyższy i ujmie się za sprawiedliwymi, i wyda słuszny wyrok.

(Ps 34,2-3.17-19.23) REFREN: Biedak zawołał i Pan go wysłuchał.
Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą to pokorni i niech się weselą.
Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.
Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Pan odkupi dusze sług swoich,
nie zazna kary, kto się doń ucieka.
(2 Tm 4,6-9.16-18)

Krew moja już ma być wylana na ofiarę, a chwila mojej rozłąki nadeszła. W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiarę ustrzegłem. Na ostatek odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi w owym dniu odda Pan, sprawiedliwy Sędzia, a nie tylko mnie, ale i wszystkich, którzy umiłowali pojawienie się Jego. Pośpiesz się, by przybyć do mnie szybko. W pierwszej mojej obronie nikt przy mnie nie stanął, ale mię wszyscy opuścili: niech im to nie będzie policzone! Natomiast Pan stanął przy mnie i wzmocnił mię, żeby się przeze mnie dopełniło głoszenie Ewangelii i żeby wszystkie narody je posłyszały; wyrwany też zostałem z paszczy lwa. Wyrwie mię Pan od wszelkiego złego czynu i wybawi mię, przyjmując do swego królestwa niebieskiego; Jemu chwała na wieki wieków! Amen.
(2 Kor 5,19)

W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, nam zaś przekazał słowo jednania. (Łk 18,9-14)

Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik.
Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam. Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: Boże, miej litość dla mnie, grzesznika. Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony.

Itinerarium , , ,

DROGI DO PANA BOGA

Najpierw trzeba rano w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Potem szybko do łazienki. Po drodze można wstawić wodę na herbatę. Sprawdzić temperaturę i pozdrowić najbliższych.

I czym szybciej złapać dzień, wciągnąć go w płuca i dać oczom na podziw.

Dwóch albo dwoje ludzi rozmawia długo. Opowiadają, wspominają, myślą i częstują się sobą wzajemnie, a jakie to wykwintne w smaku. Otwierają sobie skrzydła opiekuńcze i dobre.

Rzeczywiście, jak co roku, niby to nudne, liście brązowe, żółte i złote spadają pojedynczo albo chmarami. Potem zdziwione oglądają gałęzie utracone na zawsze.

Tuż po zachodzie słońca ktoś czyta wiersze, nie swoje, ale dobre, pełne odkryć i ciekawych skojarzeń. A późno w nocy ktoś inny Chopina gra z natchnieniem.

Wszystko, co najważniejsze zaczyna się prozaicznie. Lepszych dróg do Boga nie mamy.

Itinerarium , , , , ,

PRZENIKANIE

Modlitwa zakotwicza się w różnych przestrzeniach naszej osoby. Czasem jest gdzie indziej niż Bóg.

Możemy mieć Boga na ustach, a nie mieć Go ani w sercu ani w myśli. Psalmista wyznaje, że Bóg przenika serce i nerki (Ps 7), ducha i ciało, najgłębiej. Rezonans, wywołany przenikaniem, obecnością, bliskością Boga, rodzi modlitwę naprawdę żywą. Czasem, próbując modlić się, wymuszamy na sobie nastrój pobożności. Kto wie, czy nie lepiej byłoby, gdybyśmy poświęcili trochę czasu na odnalezienie tego miejsca w nas, które przenika Bóg. Jest to trudne, bo Bóg przenika, czyli delikatnie przechodzi przez naszą myśl, wolę, ciało, uczucia czy serce. Przenika. Muska, lekko trąca różne struny w nas.

Może dobrą podpowiedzią jest określenie modlitwy jako właśnie rezonansu na boskie dotknięcia. On dyrygent, my posłuszne instrumenty. On wiatr, my żagle, poddające się Jego powiewom. Najbardziej żywa modlitwa jest tam, gdzie przenika nas Bóg.

Itinerarium , , , , ,

WYTRWAĆ W DOBRYM

Nie zniechęcajcie się w czynieniu dobrze. Prozaiczna zachęta wydać się wam może nie na miejscu. Tanie moralizowanie nie ma sensu.

Zachętę do nie zniechęcania się w czynieniu dobrze, znalazłem w Piśmie Świętym, które raczej treści banalnych nie podejmuje. W naturze ludzkiej ochoczo zakorzenia się wirus zniechęcenia i gnuśności. Gnuśny sługa z Ewangelii, ten, który zakopał talent w ziemi i nie pomnożył go, skończył bardzo Ľle.

Każdego dnia trzeba sobie robić małe projekty na dobro, inaczej życie nas poniesie. Małe projekty są krokami na trasie dobrego życia. Dobro, o które nie troszczymy się codziennie, kurczy się, karleje i zanika.

Trendy są dziś takie, że miejsce „dobrego” zajmuje „nowe”, bez względu na to czy dobre czy złe. Dobre, to, co nowe, gorsze i złe to, co codzienne. Trudne czasy dla dobra. Tym bardziej zachęta do wytrwania w dobrem jest aktualna. Dobre staje się niemodne, passe, bez oklasków i uznania. Ale tylko to, co dobre, może przetrwać. Trwając w czynieniu dobra, przedzieramy się do wieczności. Nowe niesie nas na salony popularności i w efekcie – zapomnienia.

Nie zniechęcajcie się w czynieniu dobrze. Nikt nam nie zgotuje owacji. Tylko to, co dobre, daje nam sens i poczucie, że warto żyć.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

BIJ I WAL MOCNO

Realizm zła dociera niekiedy ze wzmożoną siłą. Wczorajsze morderstwo w Łodzi wstrząsnęło chyba każdym. Smutek, zaniepokojenie, szok, bezsilność.

Niestety, oswoiliśmy się z naruszaniem godności człowieka w sferze słów i gestów, codziennie możemy odnotować wiele ostrych wzajemnych ataków na scenie publicznej.

Dyskusje polityczne, społeczne, finansowe i inne, prowadzone są według zasady “bij i wal mocno”. Uczestnicy tych nawalanek są świadomi, że tylko przy zastosowaniu agresywnych zagrywek słownych, wspartych obelżywymi gestami, mogą przedostać się na łamy mediów. Widza, słuchacza, czytelnika, wychowuje się do smakowania w skandalu, bijatyce, zniewadze i oszczerstwie. Granica pomiędzy atakiem werbalnym a rękoczynami i agresją fizyczną, jest jednak cienka i łatwo ją przekroczyć.

W takiej atmosferze zmiany w kodeksach, zaostrzające kary, niczego nie rozwiązują. Zbyt duża jest społeczna akceptacja dla uderzania w godność drugiego człowieka. A te uderzenia dokonują się za pomocą słowa, gestu określonego palca w dłoni, kamienia, noża czy pistoletu. Wiem, że różnice są duże, ale zasada taka sama – wolno znieważać drugiego człowieka i dużej części opinii to się podoba.

Trudnych i bolesnych problemów nie rozwiązuje się za pomocą prostych rad i żarliwych apeli, wiem. Potrzebne nam wszystkim są pilne lekcje z szacunku dla drugiego człowieka.

Nie mówić Ľle o drugim, szukać jego dobrych a nie słabych stron, usiłować porozumieć się, ustępować, powstrzymywać się od osądów i bezpodstawnych zarzutów. Słuchać drugiej strony, podawać rękę, szukać zgody. Jeszcze bardziej potrzebne są nam lekcje przebaczenia.

To wszystko są rzeczy oczywiste, a raczej były oczywiste. Dziś myślę, że trzeba się ich uczyć, jak najszybciej.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Wierzysz nie wierzysz

kazanie na wspomnienie bł. księdza Jerzego Popiełuszki
wtorek 19 października

Wierzysz, nie wierzysz, wydaje się, że rozstrzygnięcie jest proste. Moim zdaniem najtrudniejsze i najważniejsze.

Nie mamy żadnego urządzenia do mierzenia wiary, św. Paweł ostrzegał, że to skarb, ale niesiony w glinianych naczyniach. Każde wyznanie wiary, w sensie zestawu prawd, choćby bardzo niewiarygodnych, jesteśmy w stanie powtórzyć, jeśli nie z przekonania, to na wszelki wypadek. Tak czasem załatwiamy sprawę wiary.

Wiara, ten skarb w glinianych naczyniach, tłucze się nam i roztrzaskuje w drobny mak przy większej chandrze i kiedy dostaniemy w policzek. Pretensji do Boga, że jest nie fair i nie wywiązuje się z warunków umowy, mamy bez liku.

Jak ten skarb uratował błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko, patron dzisiejszego dnia? Mogę tylko pytać i szukać odpowiedzi, prawdopodobnie bez jakiejkolwiek pewności, że zrozumiem. Dopiero cierpienie, życiowe nawałnice, klęski, prześladowanie i męczeństwo objawiają naszą wiarę czy niewiarę. Chciałbym mieć cząstkę tej wiary księdza Jerzego.

Póki wiedzie nam się dobrze, powtarzamy credo, to też ma sens. Wiara do końca pozostanie skarbem w glinianych naczyniach, choćbyśmy próbowali ją „umocnić” Ze swej natury będzie krucha. Krucha, łatwa do roztrzaskania.

Dzięki świadectwu księdza Jerzego, możemy być pewni, że mimo kruchości, silniejszej rzeczy przeciw złu i przeciw śmierci, nie mamy.

Itinerarium , , , , , , ,

MARZENIE O SKRĘCIE ŚWIATA

Mamy komputery, Internet, domy, telefony, samochody, kilka par spodni i butów. Zjadamy śniadanie, obiad, kolację. Anteny satelitarne podają nam na ekrany programy przynajmniej kilkudziesięciu telewizji.

Mamy to wszystko i nie uważamy się za szczególnie bogatych czy uprzywilejowanych. Parę danych, które teraz przytoczę, prawdopodobnie nie zrobi większego wrażenia. Trzy miliardy ludzi usiłuje przeżyć za mniej niż 2 dolary dziennie. Półtora miliarda nie ma dostępu do wody pitnej, a ponad dwa miliardy nie jest objętych podstawową opieką medyczną. Liczba osób żyjących w „rozpaczliwej nędzy” wzrasta co roku o ok. 25 milionów (dane za: Federico Mayor, „Przyszłość świata”).

Nie sądzę, żebyśmy mogli wyobrazić sobie nędzę. Owszem, kiedy myślimy o biednych, na chwilę dopadnie nas wzruszenie albo lekki smutek. Po czym przejdziemy do swoich zajęć, na przykład napijemy się kawy. W kategoriach przyjmowanego przez nas myślenia mieści się jak najbardziej pomoc humanitarna i nie wątpię, że ją wspieramy, co jest godne pochwały. Nie wyobrażamy sobie jednak globalnego projektu zmian, który doprowadziłby do zmniejszenia biedy na świecie. Projektu, w którym ograniczylibyśmy swoje potrzeby i wydatki, tak, aby nie było ludzi bez dostępu do wody czy jakiegokolwiek lekarza (oczywiście wiem, że potrzeba mądrych projektów dla przetransponowania pieniędzy z naszych samoograniczeń na wodę pitną dla Afryki).

Znalazłem wczoraj kilka konferencji i debat poświęconych biedzie, w związku z obchodzonym Światowym Dniem Walki z Ubóstwem. Od kilkunastu lat nędza i bieda, mają swoje święto, właśnie 17 października. O nędzy i głodzie dyskutuje się w klimatyzowanych salach i na pewno nie przy sucharach.

Żyjemy w kulturze mocno zakotwiczonego egoizmu narodowego czy nawet kontynentalnego i chyba nawet nie ma tu naszej szczególnej winy. Pokonanie nędzy na świecie wydaje się nam niemożliwe, bo musiałoby prowadzić do naszych ograniczeń, a przecież nie uważamy się za ludzi przesadnie bogatych i rozpasionych.

Z dawnych lekcji religii pamiętam – i wy także – „uczynki miłosierne względem ciała”:

1. Głodnych nakarmić.
2. Pragnących napoić.
3. Nagich przyodziać.
4. Podróżnych w dom przyjąć.
5. Więźniów pocieszać.
6. Chorych nawiedzać.
7. Umarłych pogrzebać.

Spełnienie tych postulatów wymaga dziś ogromnej korekty w naszym myśleniu o swoim statusie materialnym, a także wielkiego zrywu solidarności. Marzę, że świat będzie powoli skręcał w takim kierunku.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,