To, co najważniejsze

Mam wrażenie, że w tym roku dzień 16 października obchodzono jakoś skromniej niż dotychczas. Wprawdzie moja żona mówi, że chyba tylko tak mi się wydaje, ale ja właśnie tak to czuję. I bardzo się z tego cieszę.

Bo myślę, że pompatyczne, albo nawet tylko okazałe obchodzenie jakichkolwiek rocznic w gruncie rzeczy zawsze przesłania to, co najważniejsze.

Spoza kruchty , ,

CZAS NA SZTURM

kazanie na 29 niedzielę zwykłą
17 października 2010

Pukamy, stukamy do nieba, żeby się otworzyło i zesłało zdrowie, życie, pomyślność i różne inne dobre rzeczy. Rzeczywiście jest tam wiele skarbów, których nam brak.

Więc stukamy, pukamy, łasimy się zdrowaśkami, litaniami i koronkami. Rzadko jednak coś tam uda się wyprosić, prawda?

I słusznie. W bramy nieba wali się z całych sił, bębni wszystkimi kończynami, mocno i bez przerwy. Nasze modlitwy przypominają grzeczne i nieśmiałe umizgi. A Bóg ulega tylko gwałtownym szturmom i szalonym szarżom.

LITURGIA SŁOWA

(Wj 17,8-13)
Amalekici przybyli, aby walczyć z Izraelitami w Refidim. Mojżesz powiedział wtedy do Jozuego: Wybierz sobie mężów i wyruszysz z nimi na walkę z Amalekitami. Ja jutro stanę na szczycie góry z laską Boga w ręku. Jozue spełnił polecenie Mojżesza i wyruszył do walki z Amalekitami. Mojżesz, Aaron i Chur wyszli na szczyt góry. Jak długo Mojżesz trzymał ręce podniesione do góry, Izrael miał przewagę. Gdy zaś ręce opuszczał, miał przewagę Amalekita. Gdy ręce Mojżesza zdrętwiały, wzięli kamień i położyli pod niego, i usiadł na nim. Aaron zaś i Chur podparli jego ręce, jeden z tej, a drugi z tamtej strony. W ten sposób aż do zachodu słońca były ręce jego stale wzniesione wysoko. I tak zdołał Jozue pokonać Amalekitów i ich lud ostrzem miecza.

(Ps 121,1-8)
REFREN: Naszą pomocą jest nasz Pan i Stwórca

Wznoszę swe oczy ku górom:
skąd nadejść ma dla mnie pomoc?
Pomoc moja od Pana,
który stworzył niebo i ziemię.

On nie pozwoli, by się potknęła twa noga,
ani się nie zdrzemnie Ten, kto ciebie strzeże.
Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie
Ten, który czuwa nad Izraelem.

Pan ciebie strzeże,
jest cieniem nad tobą,
stoi po twojej prawicy.
Nie porazi cię słońce we dnie
ani księżyc wśród nocy.

Pan cię uchroni od zła wszelkiego,
ochroni twoją duszę.
Pan będzie czuwał nad twoim wyjściem i powrotem,
teraz i po wszystkie czasy.

(2 Tm 3,14-4,2) Trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co ci zawierzono, bo wiesz, od kogo się nauczyłeś. Od lat bowiem niemowlęcych znasz Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Chrystusie Jezusie. Wszelkie Pismo od Boga natchnione jest i pożyteczne do nauczania, do przekonywania, do poprawiania, do kształcenia w sprawiedliwości – aby człowiek Boży był doskonały, przysposobiony do każdego dobrego czynu. Zaklinam cię wobec Boga i Chrystusa Jezusa, który będzie sądził żywych i umarłych, i na Jego pojawienie się, i na Jego królestwo: głoś naukę, nastawaj w porę, nie w porę, w razie potrzeby wykaż błąd, poucz, podnieś na duchu z całą cierpliwością, ilekroć nauczasz.

(Hbr 4,12) Żywe jest słowo Boże i skuteczne, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca.

(Łk 18,1-8) Jezus odpowiedział swoim uczniom przypowieść o tym, że zawsze powinni modlić się i nie ustawać: W pewnym mieście żył sędzia, który Boga się nie bał i nie liczył się z ludźmi. W tym samym mieście żyła wdowa, która przychodziła do niego z prośbą: Obroń mnie przed moim przeciwnikiem. Przez pewien czas nie chciał; lecz potem rzekł do siebie: Chociaż Boga się nie boję ani z ludźmi się nie liczę, to jednak, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę, żeby nie przychodziła bez końca i nie zadręczała mnie. I Pan dodał: Słuchajcie, co ten niesprawiedliwy sędzia mówi. A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego, i czy będzie zwlekał w ich sprawie? Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę. Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?

Itinerarium , , , , ,

TRZYDZIEŚCI DWA LATA

Całe ostatnie trzydzieści dwa lata upłynęły mi z Janem Pawłem II. Bardzo dobre lata, lepszych chyba być nie mogło. Lepszych chyba nie mogło być dla Polski i świata.

Lubię szesnastego października, bez względu na pogodę. Mam święto i zachęcam , żeby każdy z was poświętował dzisiaj. Pogadajcie ze swoimi dziećmi, opowiedzcie im coś o papieżu Polaku. Ja będę mówił do około 130 wolontariuszy, którzy dziś właśnie zrobią ważny krok w kierunku budowania Cywilizacji Miłości. To zupełnie nowa fala w naszym środowisku, zachęcona do służby ludziom w ostatnich tygodniach.

Ten dzisiejszy dzień możemy świętować różnie, nawet bez werbalnego odniesienia do Jana Pawła II. Możemy komuś dziś przebaczyć. Albo złożyć nieplanowaną a miłą wizytę. Pójść na spacer i podziwiać kolory jesieni. Zaprosić kogoś na kolację i sprezentować małą rzecz.

Cokolwiek zresztą, dobrego, życzliwego, innego, ciepłego, radosnego, mądrego, dziś wymyślimy i zrobimy, będzie dobrym podziękowaniem za trzydzieści dwa lata.

Itinerarium , , , , , , , , ,

KAŻDY CZŁOWIEK

Z wykładów księdza profesora Tadeusza Stycznia pamiętam przede wszystkim godność osoby ludzkiej, człowieka. I jestem Mu wdzięczny za powtarzaną często prawdę, że każdy człowiek ma godność i nic mu jej nie jest w stanie odebrać.

Ksiądz Profesor odszedł wczoraj, więcej z biografii znajdziecie niżej. Miałem szczęście słuchać Jego wykładów, miałem szczęście dostać piątkę z etyki, tę lepszą ocenę, bo gorszą była czwórka. Z zabawnych historii pamiętam ślub, którego profesor udzielał mojej koleżance, a właściwie semantyczne okoliczności tego ślubu. Ona panna Marzec, wychodziła za mąż za kawalera o nazwisku Kwiecień. Ślubu udzielał Styczeń. W czerwcu zresztą.

O niezbywalnej godności każdego człowieka musimy od kogoś usłyszeć i zrozumieć, że tak jest. Fronty odmowy uznania godności ludzkiej osoby są dziś popularne i coraz chętniej akceptowane. W ideologii eutanazji, godności człowieka odmawia się osobom przewlekle chorym, w przypadku aborcji prowadzone są debaty nad uznaniem człowieczeństwa od chwili jego zaistnienia (za debatami idą bezwzględne ustawy i eksterminacja bezbronnych dzieci).

Od księdza Stycznia, od Jego mistrza, Karola Wojtyły, uczyłem się dostrzegania największej wartości w człowieku, kimkolwiek by on był. Bezdomny, więzień, uchodźca, niepełnosprawny, chory, ubogi, zwariowany, upośledzony, schizofrenik. Każdy.

A księdza Stycznia pamiętam też jak pochyla się i rozmawia z jednym z chorych na SM, a potem go przytula.

SYLWETKA I WSPOMNIENIE
KS. PROF. TADEUSZA STYCZNIA
(za KAI)

Ks. Tadeusz Styczeń ur. się 21 grudnia 1931 r. w Wołowicach k. Krakowa. W lecie 1944 roku rozpoczął naukę w tajnym gimnazjum prowadzonym przez salwatorianów na krakowskim Zakrzówku, a w 1947 r. w Bagnie k. Wrocławia rozpoczął roczny nowicjat w zgromadzeniu salwatorianów. W 1948 r. złożył pierwsze śluby zakonne. Studia filozoficzno-teologiczne odbył na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Święcenia kapłańskie przyjął w 1955 r. w Krakowie z rąk biskupa Franciszka Jopa.

W czasie studiów ks. Styczeń słuchał wykładów ks. Karola Wojtyły, który w 1953 r. ukończył przewód habilitacyjny na Wydziale Teologicznym UJ, a po zlikwidowaniu Wydziału Teologicznego na UJ rozpoczął w 1954 r. wykłady z historii doktryn etycznych na KUL-u. Studia filozoficzne na KUL-u rozpoczął ks. Styczeń w 1955 r. Jego naukowa droga związała się odtąd z ks. Wojtyłą. Uczestnicząc w seminarium z etyki prowadzonym przez ks. Wojtyłę, pod jego kierunkiem przygotował pracę magisterską i doktorską (1963 r.). W 1971 r. przedstawił rozprawę habilitacyjną. Ks. Styczeń najpierw został asystentem, a następnie adiunktem przy katedrze ks. Karola Wojtyły. Gdy Wojtyła w 1958 r. otrzymał sakrę biskupią, a w 1964 został mianowany arcybiskupem krakowskim, coraz częściej z racji licznych obowiązków powierzał ks. Styczniowi prowadzenie wykładów i seminarium z etyki.

Wybór ks. kard. Wojtyły na papieża w dniu 16 października 1978 r. na Stolicę Piotrową nie przerwał zadzierzgniętych więzi naukowych i osobistych. Z inicjatywy ks. prof. Stycznia, uchwałą Senatu Akademickiego KUL został powołany w 1982 r. Instytut Jana Pawła II KUL jako międzywydziałowy ośrodek tejże uczelni, w celu prowadzenia „studiów nad myślą i dziełem papieża Jana Pawła II”. W 1988 r. ukazał się pierwszy numer wydawanego przez Instytut kwartalnika “Ethos”.

Ks. Styczeń kontynuował i rozwijał myśl swojego mistrza, ale dyskretnie towarzyszył mu w posłudze Kościołowi powszechnemu. Ks. Styczeń był przy papieskim łożu śmierci.

Był autorem ponad 300 prac z dziedziny etyki, m.in. „Etyka niezależna”, „A,B,C etyki”, „Wprowadzenie do etyki” i in. Był laureatem wielu nagród, otrzymał też tytuł doktora honoris causa Uniwersytetu w Nawarrze w Hiszpanii.
Wspomnienie o ks. Styczniu

Nikt tak jak on nie przyczynił się do popularyzowania myśli Karola Wojtyły. Idei tej ks. prof. Tadeusz Styczeń podporządkował całe swoje naukowe życie. Był wypróbowanym przyjacielem Papieża, który zwracał się do niego poufale: „Tadziu”.

Od młodości kochał muzykę i miał być muzykologiem, lecz decyzją ówczesnego prowincjała salwatorianów został skierowany na studia z historii doktryn etycznych. W ten sposób Opatrzność zetknęła go z ks. Karolem Wojtyłą, którego wykładów słuchał jeszcze na Wydziale Teologicznym UJ. Potem spotkali się razem na KUL, gdzie młody salwatorianin napisał pod okiem ks. prof. Wojtyły pracę magisterską i doktorską. Z czasem został asystentem, a następnie adiunktem w katedrze ks. Wojtyły. Gdy zaś przyszły papież został arcybiskupem metropolitą krakowskim, w praktyce katedrą etyki KUL kierował ks. prof. Styczeń. Ich przyjaźń umacniały nie tylko wspólne zainteresowania naukowe i praca na KUL, ale także wypady na narty i wycieczki w góry. Z okazji mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Zakopanem w 1962 r. ks. Styczeń podarował swojemu przyjacielowi parę nowoczesnych na owe czasy nart.

Zadzierzgnięte w Polsce więzy przyjaźni nie zostały między nimi przerwane, gdy Karol Wojtyła został papieżem. Ks. prof. Styczeń był częstym gościem w pałacu apostolskim, razem spędzał z Ojcem Świętym wakacje. Towarzyszył Papieżowi w rekonwalescencji po zamachu, był też przy jego śmierci. Nigdy nie obnosił się ze swoją przyjaźnią z Ojcem Świętym, a był rzeczywiście jednym z najbliższych ludzi Janowi Pawłowi II. Chętnie mówił i pisał o nauczaniu papieskim, natomiast wszelkie pytania dziennikarzy o osobiste związki z Ojcem Świętym ucinał krótko.

Niezwykle delikatny i taktowny, w kwestii pryncypiów moralnych pozostawiał nieugięty. Dawał temu zwłaszcza wyraz jako obrońca życia. W 1997 r. apelował o odrzucenie w referendum parlamentarnego projektu Konstytucji, który – jego zdaniem – nie chroni dostatecznie życia ludzkiego. Szerokim echem w kraju odbiła się jego odmowa przyjęcia w 2000 r. Krzyża Kawalerskiego Orderu Odrodzenia Polski nadanego mu przez prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Ks. Profesor argumentował swoją decyzję tym, że nie może przyjąć odznaczenia nadanego przez prezydenta, który podpisał ustawę o rozszerzeniu aborcji. Sześć lat później nie miał żadnych zastrzeżeń i przyjął to odznaczenie z rąk prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Grzegorz Polak / Warszawa

Itinerarium , , , , , ,

SZEROKIE BRAMY DO NIKĄD

Zasłużoną karierę zrobiło powiedzonko „Głupi, jak komentarz na Onecie”. Onet, dla nie wtajemniczonych (jeśli jeszcze jest ktoś taki), to portal pretendujący do informacyjnych. Pretendujący, bo informacji sensownych tam nie za wiele. Za to wszystkie notki mają w tytule „spektakularne”, „groźne”, „okrutne”, „zagadkowe”, „wstrząsające”, „zbrodnicze” lub „krwawe”.

Cel takich enuncjacji w tytułach notek jest jasny, oddziaływanie na emocje, bo przecież większość z nas oczekuje informacji ważnych i wyjątkowych. Mamy kliknąć, przeczytać lub rozczarować się treścią informacji. Nieważne, jak klikniemy, urządzenie zwane „zliczarką” (dawniej – liczydło), przekaże ten impuls do bazy, a liczba kliknięć przełoży się na oferty reklamodawców.

Łowienie ryb jest pewnego rodzaju sztuką, mam na myśli łowienie pięknych ryb. Schwytanie kolucha, płotki czy uklei, nie jest żadnym wyczynem, biorą prawie wszędzie i na wszystko (ciasto, pszenica, groch, robak, pęcak). Pstrąga nie tak łatwo dosięgnąć, tu już trzeba wiedzieć, gdzie taka ryba żeruje, o jakiej porze i w jakich okolicznościach. Na łososia można zasadzić się w odpowiednim czasie i we właściwym miejscu. Trzeba wiedzieć gdzie, kiedy i jak.

Sensownych informacji, przemyślanych opinii, głębszych komentarzy czy finezyjnych rozważań nie znajdziemy na popularnych onetach, wp, interiach, plotkach czy pudelkach. Muzyki, która budzi serce, przenika ducha i rozpala wyobraźnię, nie usłyszmy w żadnej z dominujących w rankingach słuchalności radiostacjach.

Mądrość dzisiaj jest niszowa, peryferyjna, offowa. Tak samo jak inteligencja, dobry smak czy prawda. I miłość. I Bóg.

Stara prawda, po najważniejsze i najcenniejsze rzeczy idzie się przez ciasną bramą, bo te przestronne i szerokie prowadzą donikąd.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , ,

KARDYNAŁ NIEZŁOMNY

Za kilka dni 96 urodziny obchodzić będzie kardynał Kazimierz Świątek, polski kardynał, choć bardziej znany z posługi na Białorusi. Mimo zaawansowanego wieku, jest w dobrej kondycji.

Miałem okazję spotkać i porozmawiać z kardynałem. Dzielnie znosi problemy z biodrem, czyta nowe lektury i pisze ważne dokumenty. Pogodny, z poczuciem humoru, wobec siebie i świata. Z dobrą światłością na twarzy chętnie podejmuje gości i interesuje się tym, co dzieje się w Polsce i Kościele.

Kardynał urodził się w Estonii, ochrzczony został w Rydze (Łotwa), choć pochodzi z polskiej rodziny, jego ojciec, legionista, zginął w obronie Wilna przed Armią Czerwoną w 1920 roku. Kazimierz, jako 3 letnie dziecko został zesłany z rodziną na Syberię, po powrocie wstąpił do seminarium i przyjął święcenia kapłańskie. Wojna zastaje go jako proboszcza w Prużanach, tam znów aresztuje go władza sowiecka i skazuje na śmierć, w celi śmierci przebywa dwa miesiące. Atak Niemców na Rosję w 1941 r. doprowadza do uwolnienia wszystkich więźniów w Brześciu, również młodego księdza Świątka. Niestety, w r. 1944 sowieci po raz trzeci wtrącają go do więzienia. Skazany na 10 lat łagrów, przebywa najpierw na Syberii, potem na Kołymie, gdzie m.in. pracuje przy wyrębie tajgi. Uwolniony dopiero w 1954 roku wraca na Białoruś, odbudowuje katedrę w Pińsku, potem aktywnie animuje życie religijne w diecezji i całym kraju. Jan Paweł II czyni go kolejno arcybiskupem, przewodniczącym Episkopatu Białorusi i wreszcie kardynałem.

Zapytałem kardynała, czy w związku z chorym biodrem, bierze na noc środki uspokajające. Odpowiedział, że na ból się przygotowuje i przyjmuje go, tabletek nie używa. Rogaliki z dżemem na śniadanie traktuje jako luksus, w porównaniu do korzonków zjadanych w czasach syberyjskiego łagru. Po kilku aresztowaniach, Syberii, łagrach, celi śmierci, nic nie jest mu straszne. Człowiek spełniony, niezwykły, silny, niezłomny i mądry. Każde słowa są za małe zresztą, aby opisać i los i postawę kardynała Świątka.

My, pokolenie wolności, jakiegoś jednak dobrobytu, mamy swoje problemy, kłopoty i zmartwienia. Przez wszystko da się przejść. Nie pytałem kardynała o wiarę i zaufanie, ale myślę, że tylko one pozwoliły mu na zwycięstwa i stałą radość życia. I tak trzeba iść przez życie.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

CORAZ DROŻEJ I BIEDNIEJ

Jest coraz drożej, mówi się o tym od czasu do czasu, choć bez larum. Ci, dla których jest to duży problem, nie mają jednak głosu.

Ser biały będzie lub już jest droższy o 70 groszy za kilogram, kostka masła o 30 groszy, chleb o kilkadziesiąt groszy, kilogram kurczaka także. Droższe są warzywa, pomidory, cebula, marchew, mięso różnego rodzaju. Doliczyć trzeba też wzrost cen gazu i pewnie innych tzw. nośników energii.

Przy podwyżkach cen żywności podaje się jako przyczyny ostrą zimę, powodzie oraz słaby kurs złotego (co ma wpływ przy produktach z importu). Niemniej czytam opinię, że to jedynie sprytne argumenty, służące pośrednikom do zawyżania cen. Eksperci oceniają, że czynniki pogodowe i straty w zbiorach (rzeczywiście były), nie uzasadniają aż takich wzrostów cen.

Rozumiem, że jest wolny rynek a ceny są regulowane przez popyt i podaż. Ale wiem też, że jest w Polsce wiele dzieci słabo żywionych lub wręcz mocno niedożywionych. Są rodziny wielodzietne i bardzo ubogie. Są także rodziny powodzian, które utraciły wskutek żywiołu wszystko lub prawie wszystko i muszą przejść na zasiłki z pomocy społecznej, bo nie mają ani oszczędności ani źródeł dochodu (pola, sady, plantacje zalane przez powódź).

Godność człowieka wymaga m.in., żeby nie chodził głodny czy zziębnięty. Martwi mnie to, że najbiedniejsi najmocniej odczują skutki podwyżek. I martwi to, że nie widzę jakichkolwiek reakcji państwa na tę sytuację. Nie jest to sprawiedliwe i dobre. Myślę, że zasadne jest mówienie o dobrym państwie wtedy, gdy troszczy się o sytuację najbiedniejszych obywateli.

Z mojego punktu widzenia to nie biedni obywatele, ale bracia i siostry, którym teraz żyje się trudno, a wskutek podwyżek żyć będzie się jeszcze gorzej. Dlatego piszę i mówię o tym. Z głębokim przekonaniem, że nie powinno tak być, choćby brzmiało to bardzo banalnie. To, że wiem o ludzkiej biedzie i jej pomnożeniu, niepokoi mnie. W jednej z rozmów z kimś, mówiłem o tym i usłyszałem zdanie: „Mnie to nie kręci..” Mnie kręci, nie tylko dlatego, że słyszałem słowa Jana Pawła II: Krzyk biednych (Hi 34,28) całego świata podnosi się nieustannie z tej ziemi i dociera do Boga. Wielu z nich próbuje nawet ukryć swoją ludzką biedę, ale trzeba umieć ich dostrzec. Słowa wypowiedziane w mojej ojczyźnie, do mnie także.

Kręci mnie, obchodzi dlatego, że to moi bracia i siostry. A głód i chłód są złem, wobec którego nie umiem przechodzić obojętnie. Zapewne jak i wy. Tę troskę o biednych traktuję jako coś oczywistego, coś co mam w sercu. Choć zbawiennych i natychmiastowych rozwiązań nie wymyślę.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

MAMY PAPIEŻA

Od Habemus Papam, tego polskiego, mijają już trzydzieści dwa lata, od smutnego drugiego kwietnia, minęło ponad pięć. Co się stało z papieżem?

Na pewno skamieniał trochę w pomnikach, obeliskach i tablicach pamiątkowych. Połyskuje w nazwach szkół, szpitali, ulic i placów. W weekendowych wydaniach największych polskich dzienników (łącznie z „Naszym Dziennikiem”), nikt się nawet nie zająknął o Janie Pawle II i Jego „Odwadze Świętości” (hasło obchodzonego wczoraj Dziesiątego Dnia Papieskiego). Trochę lepiej było w radiostacjach i telewizjach, ale i tak w mediach królował Smoleńsk, kwestia krzyża w pałacu czy przed nim i urwane koło Kubicy.

To w mediach, bo w rzeczywistości było lepiej. Kilkadziesiąt tysięcy młodych ludzi pracowało dla swoich rówieśników, uboższych ale zdolnych, zbierając na stypendia. W kościołach były wspomnienia i modlitwa za Jana Pawła II. Wyczytałem o kilku sympozjach, koncertach i wystawach.

Przez długi czas swojego pontyfikatu Jan Paweł II miał odwagę wyznaczać podstawowy kierunek myślenia i działania wielu ludzi. Pamiętam, jak przy jakimś rzymskim kiosku z prasą, młoda kobieta poprosiła do codziennej gazety o broszurowe wydanie „Evangelium Vitae”, jednej z bardziej kontrowersyjnych encyklik papieża. Powiedziała, że choć najprawdopodobniej nie będzie się zgadzała z jej treścią, ale chce poznać, co On ma do powiedzenia. Pamiętam też jak komuna – podczas papieskich pielgrzymek do Polski – drżała, żeby słowa Jana Pawła II nie doprowadziły do upadku systemu. W dużej mierze obawy te były uzasadnione, a – dzięki Bogu – słowa papieża mocne i prawdziwe, system naruszyły i pozwoliły na wielkie zmiany. Ważne sprawy tamtych czasów zawsze znajdowały odzwierciedlenie w słowach, audiencjach i pielgrzymkach papieża. I tego chyba dziś trochę brak, a dzieło pociągnięcia świata ku naprawdę ważnym problemom pozostaje niedokończone.

Duch Jana Pawła II, duch tworzony przez całą Jego osobę, słowa mówione i pisane, spotkania, gesty, Jego duch miał wielką moc zbliżania ludzi ku sobie, łączenia i jednoczenia, otwierania na trudne i ważne problemy, budził solidarność, a przede wszystkim wielką wiarę w człowieka. Sam kilkukrotnie doświadczyłem tego w trakcie większych i mniejszych spotkań. Z Jego ducha, ze spotkań i słów, czerpałem i czerpię nadal nadzieję, że wszystko, co dobre jest możliwe, że pęknie bańka konsumpcji, a wzmoże się serdeczna troska o człowieka. To nie tylko moja nadzieja, to nadzieja i przeświadczenie bardzo wielu ludzi.

Często o tym wspominam, że „nasz papież” jest nie doczytany i nie „zrobiony”. Czas na powrót do lektury, czytania rozumiejącego, jeszcze powróci, bo nie mamy – w polskiej przestrzeni – w najnowszej historii kogoś, kto tak mocno kochał i wierzył w Polskę i Polaków, kto tak mocno postawił na ludzi młodych. I kto trafnie rozumiał świat oraz nie bał się wskazywać jak można (i jak nie można) żyć. Sprawa doczytania papieża, to moje nieustanne wołanie, ale to już każdy z nas odpowie sobie sam, co czyta.

Do „zrobienia” jest cały wielki projekt Cywilizacji Miłości, co jest tym bardziej palące, im więcej idei przeciwnych i wrogich. Takie budowanie dzisiaj, na pewno wymaga odwagi świętości. I gdziekolwiek próbujecie ją budować, w swoich rodzinach, małżeństwach, przyjaźniach, szkołach, uczelniach, wspólnotach, gdziekolwiek, wypełniacie Jego przesłanie. Wytrwałości!

Czemu tak bardzo wracam do Jana Pawła II? Na tajemnicę Boga i otwartość wobec ludzi, naprowadzają nas inni. Mnie naprowadził mój papież, Jan Paweł II. Może i niejednego z was.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Herezje różne

Bałem się, że oprócz pięknej pogody nic specjalnie optymistycznego nie wynajdę, a przecież obiecałem, że dziś będzie optymistycznie. I że znowu nie napiszę kruchty albo żona zastosuje cenzurę prewencyjną. A tu wielka niespodzianka!

Właśnie ukazała się książka, a raczej książeczka, niecałe 100 stron, Leszka Kołakowskiego, zawierająca nigdzie dotychczas niepublikowane krótkie teksty z lat 1982-1983. Tytuł zbiorku: „Herezja”.

Choć to książka o heretykach i schizmatykach chrześcijańskich sprzed wieków, to jakże na czasie. Bo czasy się zmieniają, a mechanizmy nie. I ludzie też się nie zmieniają.

W zasadzie można by tylko podmienić nazwiska i odtworzyć schemat, według którego Janusz Palikot z heretyka stał się schizmatykiem. A przy okazji sięgnąć do nieśmiertelnego eseju Kołakowskiego „Kapłan i błazen”. I troszkę pożałować, że pożyteczną rolę błazna zapragnął zamienić na niekoniecznie pożyteczną rolę kapłana.

A gdyby „Herezja” ukazała się na wiosnę, a na dodatek ludzie ją przeczytali, to jestem pewien, że nie byłoby 48 procent i wielu innych późniejszy wydarzeń. Bo ludzie przecież się nie zmieniają.

W gruncie rzeczy te wszystkie mądrości były już wielokrotnie napisane. Tylko my nie umiemy ich przyswoić i ciągle wpadamy w te same pułapki.

Spoza kruchty , , , , , ,

MARSZ OD 32 LAT

kazanie na 28 niedzielę zwykłą
na X Dzień Papieski
10 października 2010

Zorientowałem się, że wczoraj był dzień marszów. Maszerowali w Krakowie ateiści i agnostycy, domagali się więcej rozumu.

W Zamościu szli zwolennicy marihuany, którzy chcą uwolnić konopie (ale było ich kilkunastu, przeważnie naćpani, jak wyczytałem). W Lublinie maszerowali zwolennicy intronizacji Chrystusa na Króla Polski. Najmądrzejszy i najbardziej pobożny był marsz amazonek, pod hasłem: “Rak – wczesne wykrycie zwiększa szansę na życie”. Dołączyłbym tylko do tego ostatniego marszu, ale w Lublinie nie było okazji.

W popkulturowej papce, czy nawet mazi, iść może każdy w dowolnej intencji. W Ewangelii, którą dziś czytamy, do Jezusa pomaszerowało najpierw dziesięciu trędowatych, potem już tylko jeden. Dziesięciu szło w marszu prośby, jeden w marszu dziękczynienia. Chyba mieścimy się w tym pierwszym, prawda?

Od trzydziestu dwóch lat trwa też marsz papieski, od 16 października 1978 roku. Szliśmy z Janem Pawłem II, za Janem Pawłem II. Teraz, od pięciu lat, idziemy bez Niego, ale drogę znamy.

LITURGIA SŁOWA

(2 Krl 5,14-17)
Wódz Syryjski Naaman, który był trędowaty, zanurzył się siedem razy w Jordanie, według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony. Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem! A teraz zechciej przyjąć dar wdzięczności od twego sługi! On zaś odpowiedział: Na życie Pana, przed którego obliczem stoję – nie wezmę! Tamten nalegał na niego, aby przyjął, lecz on odmówił. Wtedy Naaman rzekł: Jeśli już nie chcesz, to niechże dadzą twemu słudze tyle ziemi, ile para mułów unieść może, ponieważ odtąd twój sługa nie będzie składał ofiary całopalnej ani ofiary krwawej innym bogom, jak tylko Panu.

(Ps 98,1-4)
REFREN: Pan Bóg okazał ludom swe zbawienie

Śpiewajcie Panu pieśń nową,
albowiem uczynił cuda.
Zwycięstwo Mu zgotowała Jego prawica,
i święte ramię Jego.

Pan okazał swoje zbawienie,
na oczach pogan objawił swoją sprawiedliwość.
Wspomniał na dobroć i na wierność swoją
dla domu Izraela.

Ujrzały wszystkie krańce ziemi
zbawienie Boga naszego.
Wołaj z radości na cześć Pana, cała ziemio.
cieszcie się, weselcie i grajcie.

(2 Tm 2,8-13)
Pamiętaj na Jezusa Chrystusa, potomka Dawida! On według Ewangelii mojej powstał z martwych. Dla niej znoszę niedolę aż do więzów jak złoczyńca; ale słowo Boże nie uległo skrępowaniu. Dlatego znoszę wszystko przez wzgląd na wybranych, aby i oni dostąpili zbawienia w Chrystusie Jezusie razem z wieczną chwałą. Nauka to zasługująca na wiarę: Jeżeliśmy bowiem z Nim współumarli, wespół z Nim i żyć będziemy. Jeśli trwamy w cierpliwości, wespół z Nim też królować będziemy. Jeśli się będziemy Go zapierali, to i On nas się zaprze. Jeśli my odmawiamy wierności, On wiary dochowuje, bo nie może się zaprzeć siebie samego.

(1 Tes 5,18)
Za wszystko dziękujcie Bogu, taka jest bowiem wola Boża względem was w Jezusie Chrystusie.

(Łk 17,11-19)
Stało się, że Jezus zmierzając do Jerozolimy przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami. Na ich widok rzekł do nich: Idźcie, pokażcie się kapłanom. A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich widząc, że jest uzdrowiony, wrócił chwaląc Boga donośnym głosem, upadł na twarz do nóg Jego i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: Czy nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? żaden się nie znalazł, który by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Do niego zaś rzekł: Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.

Itinerarium , , , , , , , ,