PRZYSTANEK BETLEJEM

Wyobraźcie sobie, że wkrótce mając do dyspozycji Wehikuł Czasu cofniecie się w czasie ponad 2000 lat i przyjdzie Wam wysiąść na przystanku Betlejem. Ta mała publikacja, złożona z kilkunastu medytacji,  ma Wam pomóc w takim przeżyciu tej wizyty w Betlejem, aby nie stała się ona jedynie ciekawostką historyczną, ale stanowiła istotną część Waszego życiorysu.

Co roku ocieracie się o Betlejem w okolicy Bożego Narodzenia. Co jednak zrobić, aby nie był to tylko – wykonywany w pamięci raz do roku powrót do przeszłości, ale coś bardziej istotnego, bo takiego przeżywania Gwiazdki każdy z nas przecież pragnie? Mam nadzieję, że spojrzenie na Betlejem przez pryzmat kolorów, uczuć, odległości, temperatury, ruchu i majestatu, uczyni Boże Narodzenie częścią Waszych życiorysów.

ks. Mietek Puzewicz

1. KOLORY

Medytacja główna

Narodzenie Boga odbywa się w scenerii dwóch najbardziej podstawowych kolorów – bieli i czerni, wyrażonych w Ewangelii za pomocą pojęć: Nocy (Ciemność – Mrok) i Dnia (Światło – Jasność). W tych kolorach Boże Narodziny były zapowiadane:

Nad mieszkańcami kraju mroków

Światło zabłysło

Naród kroczący w ciemnościach

ujrzał światłość wielką.

Proroctwo to zostało wypowiedziane przez Izajasza (9,1) na ok. 700 lat przed zdarzeniami w Betlejem.

Gdy Jezus rodzi się, w stajni panuje noc. Ale oprócz wskazywania na czas, noc symbolizuje także całą historię człowieka sprzed wydarzeń betlejemskich. Streszcza także historię życia każdego z nas, zanim pozwolimy wejść Bogu w nasze życie.

Światło przyszło na świat

lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność

aniżeli światło. (J 3,19)

Światło jest źródłem życia (np. bez słońca nie ma rozwoju roślin), daje ciepło i wytwarza energię. Dzięki światłu mamy poczucie bezpieczeństwa, możliwość rozróżniania i widzimy jakąś drogę. To są skutki Narodzin Światła dla ludzkiego serca. O niczym i o nikim, nie możemy powiedzieć bardziej pewnie, że jest Światłem, jak o Bogu:

Bóg jest światłością

i nie ma w Nim ciemności. (1J 1, 5)

Narodzenie Boga odbywa się w jaskrawym kontraście światła i ciemności, bez wielobarwnych tęcz, kolorowych fajerwerków i igrającej mozaiki wszelkich zieleni, czerwieni i niebieskości. Bo podstawą wszystkich innych kolorów jest światło. To, co najważniejsze dla światła, musiało rozegrać się w najbardziej podstawowych kolorach:

Światło świeci w ciemności

a ciemność nie ogarnęła jej. (J 1, 5)

Odtąd dla każdego już, ta Betlejemska Światłość – symbolizowana w choinkowych „światełkach” – będzie rozstrzygała o wartości i sensie jego losu (zgodnie z zapowiedzią Jezusa – Światłości):

Ja jestem światłością świata

Kto idzie za Mną nie będzie chodził w ciemności

lecz będzie miał światło życia. (J 8, 12)

CZTERY MEDYTACJE NAD ŚWIATŁEM

I. Medytacja „światełek” choinkowych

Usiądź sobie wieczorem lub w nocy przy swojej choince, pozostawiając jedynie zapalone lampki. Przeczytaj poniższy tekst i wmyśl się w sens Narodzin Światła dla twojego życia:

Teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień. Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. (Rz 13, 11-12)

II. Medytacja świecy

Usiądź sobie wieczorem lub w nocy sam przy zapalonej świecy. Przeczytaj poniższy tekst i wyciągnij wnioski dla swojego życia:

Wy jesteście światłem świata. Nie zapala się światła i nie stawia pod korcem, lecz na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie. (Mt 5, 14-16)

III. Medytacja świtu

Wstań na kilkanaście minut przed wschodem słońca i gdy już to będzie możliwe (bez zapalania światła) wczytaj się w poniższy tekst:

W dziękowaniu Tobie trzeba wyprzedzać Słońce

i wobec Ciebie wstawać o świcie

Pan nie zawodzi, skoro świta. (Mdr 16, 28; So 3, 5)

IV. Medytacja zmroku

Usiądź sam w chwili, gdy zaczyna zapadać zmrok i nie zapalając światła wczytaj się w poniższy tekst:

Nie wyczerpała się litość Pana

miłość nie zgasła

„Moje zbawienie będzie wieczne

a sprawiedliwość moja nie zna zmierzchu”

– mówi Pan –

„ale nieprawy nie ma przyszłości

i zagaśnie światło występnych.” (Lm 3, 22; Iz 51, 6; Prz 24, 20)

 

2. UCZUCIA

Medytacja główna

Narodzeniu Jezusa – w opisie Mateusza i Łukasza – towarzyszą jedynie dwa nastroje, dwa stany uczuciowe, mające podstawowe i rozstrzygające znaczenie dla sensu ludzkiego losu: strach i radość. Nawet zdziwienie odnotowane przez św. Łukasza u rozmówców Pasterzy jest pochodną radości (2, 18). Strach i radość wyraźnie dzielą bohaterów wydarzeń betlejemskich na trzy kategorie. Pierwszą,  nazwijmy umownie – posiadacze i zwiastuni radości – stanowią Aniołowie. Herod, który symbolizuje drugą kategorię, przedstawiany jest jako nosiciel i wykonawca strachu. Wreszcie w trzeciej – w której da się pomieścić każdego z nas – odnajdujemy Mędrców i Pasterzy, u których widzimy przechodzenie ze strachu do radości.

Narodziny Boga na ziemi wyraźnie dzielą historię ludzkości na Epokę Strachu i Epokę Radości. Podobnie w losie każdego z nas, wejście Boga w życie jest granicą między strachem życia a radością życia. Czas bez Boga to Dni Lęku, gdy życie „drży ze strachu”, nawet wtedy i tam „gdzie strachu nie było” (Ps 53, 6). Z kolei obecność Boga zmieni życie w Dni Pewności i Radości:

W nocy nie ulękniesz się strachu

ani za dnia lecącej strzały,

ani zarazy co idzie w mroku

ni moru, co niszczy w południe.

Pomnożyłeś radość

zwiększyłeś wesele. (Ps 91, 5; Iz 9, 2)

 

CZTERY MEDYTACJE O STRACHU I RADOŚCI

 

I. Posiadacze i zwiastuni radości (Aniołowie)

„Oto zwiastuję wam radość wielką” – te słowa otwierają Epokę Radości na ziemi. Anioł jest Radością samego Boga, jest już radością, ale też zwiastuje Radość Wielką (Jezusa), większą od wszystkich dotychczasowych radości: część Nieba (Kraina Radości) już uobecnia się na Ziemi (w Krainie Strachu). Oto na wszystkie pokolenia, na każdego człowieka i na każdą sytuację rozciągnie się anielskie: NIE BÓJCIE SIĘ (Łk 2, 10). Niebo to Sfera Radości, a Aniołowie, jako jej mieszkańcy, tryskają radością. O radości Nieba i jego rezydentów mówi się często:

–         radują się niebiosa i ich mieszkańcy (Ap 12, 12)

–         niebiosa brzmią weselem (Iz 49, 13)

–         niebo się cieszy (Ps 96, 11)

–         radość jest cechą aniołów (Łk 15, 7)

Zastanów się, jak myślisz o Niebie. Niektóre wyobrażenia przedstawiają je dość obojętnie i posępnie. A przecież nic z tych rzeczy nie może być w Domu Tego, który jest „pełnią radości” (Ps 16, 11) i na Którego wystarczy spojrzeć, aby rozpromienić się radością (Ps 34, 6). Jakże nie miało być Samej Radości u Ciebie Boże, skoro same „rozkosze na wieki po Twojej prawicy”? (Ps 16,11)

II. Herod – nosiciel i wykonawca strachu

Kiedy Herod usłyszał o obecności Boga, „przeraził się, a z nim cała Jerozolima” (jego przerażenie okazało się zaraźliwe dla całego Miasta). Narodziny Jezusa odbiera się jako zagrożenie dla całej sytuacji życiowej. Nie tylko dla Heroda, ale chyba i dla każdego, Jezus jest zarazem szansą i zagrożeniem. Realne przyjęcie Jego Obecności może wstrząsnąć życiem. Herod (i wielu z nas herodopodobnych) uciekając przed Szansą Boga staje się nosicielem strachu i jego wykonawcą. Bóg mógł wyzwolić go z wszystkich strachów i z każdego zła, jednak odrzucając Boga, Herod poddał się kolejnym reakcjom, które miały zabić strach (zresztą bezskutecznie).

Pierwszym następstwem strachu jest podejrzliwość, knowania i działanie niejawne, spiskowe:

Zebrał wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich gdzie ma się narodzić Mesjasz (…), przywołał potajemnie Mędrców i wypytywał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. (Mt 2, 3-7)

Aby zabić strach, Herod poszukuje szpiegów i donosicieli. To kolejny etap wykonywania strachu, działania pod wpływem strachu, w celu… zabicia strachu. Każdy w takich sytuacjach poszukuje wspólników:

Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi… (Mt 2, 8)

Nieodrodnym synem strachu jest kłamstwo. Herod blaguje, że informacja o miejscu pobytu dziecięcia potrzebna mu jest dla celów kultu:

… donieście mi, abym i ja mógł pójść i złożyć Mu pokłon. (Mt 2, 8)

W rzeczywistości dąży do zgładzenia Jezusa. Kiedy orientuje się, że podstęp chybił, rodzi się w nim gniew, następny owoc rosnącego strachu.

Wtedy Herod widząc, że Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. (Mt 2, 16)

Wreszcie ostatni etap wykonywania strachu to agresja i to w formie ostatecznej – czyli przez zadanie śmierci.

Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch. (Mt 2, 16)

Strach, którego nie dotknął Bóg (a taki strach nosi w sobie każdy z nas) szybko spokrewnia się z podejrzliwością i donosicielstwem, a spełnia się w kłamstwie, gniewie i różnych formach agresji (złe myślenie o kimś lub o czymś, złe gesty – np. spojrzenia, grymasy, złe uczucia – niechęć, nienawiść, złe słowa – plotka, obmowa, złe czyny – szkodzenie, rękoczyny czy śmierć). Jeśli którąkolwiek z tych rzeczy spostrzeżesz w sobie, jesteś herodopodobny.

III. Mędrcy i pasterze – ze strachu do radości

W ich postawach możemy odnaleźć to, co istotne dla egzystencji człowieka przed spotkaniem Boga i po tym spotkaniu. Jest to zawsze przechodzenie z Lęku i Strachu do Pewności i Radości.

Mędrcy zanim dotarli do miejsca, gdzie Radość Nieba uczłowieczyła i w-ziemiła się, przeniknięci byli niepewnością. Widać to w ich lękliwym pytaniu, czy aby ich trud podróżny miał sens:

Gdzie jest nowonarodzony król żydowski? (Mt 2, 2)

Ich obawy pogłębiły się jeszcze zapewne wskutek postawy Heroda. Jednakże po spotkaniu Boga, sama Radość, którą jest Bóg, stała się częścią ich życia:

Gwiazda przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę bardzo się uradowali. Zobaczyli Dziecię, upadli na twarz i oddali Mu pokłon. (Mt 2, 9-12)

Podobnego przejścia ze strachu do radości doświadczyli Pasterze: „bardzo się przestraszyli”. Anioł musi interweniować: „Nie bójcie się!” I natychmiast następuje przejście w drugi etap, zainicjowane rzeczową informacją Anioła: ”Głoszę wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu”. Ich życie to już teraz radość – idą, a potem biegną do stajenki: „Udali się z pośpiechem i znaleźli”. I tak jak w przypadku Heroda strach był zaraźliwy, tak teraz zaraźliwą staje się radość Pasterzy:

opowiedzieli o tym

a wszyscy którzy to słyszeli

dziwili się temu,

co im pasterze opowiadali

Potem wrócili

wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko (por. Łk 2, 8-20)

Jeżeli teraz spojrzysz na siebie i odnajdziesz w sobie jakiekolwiek lęki albo też zmatowiałą radość czy niepewność, to znaczy, że Boże Narodzenie jeszcze się w Tobie nie dokonało i pozostanie jedynie dziwnym choć może niesamowitym faktem historycznym, bardzo odległym i zupełnie nie stycznym z Twoją historią życia.

IV. Roześmiana dziewczyna

Wszystkie najbardziej znane wizerunki Marii promują Jej Oblicze smutne, cierpiące i poważne. Rzadko, a szkoda, czci się Marię Roześmianą. Cierpienie i smutek to połowa prawdy o Sercu Marii. A pół prawdy to ponoć żadna prawda. Maria również przeszła drogę z Lęku do Radości, choć nie w Betlejem, a w Nazarecie. Dla Niej Boże Narodzenie dokonało się wcześniej. Tuż przed poczęciem (a więc faktycznym narodzeniem się Boga w Niej) opanowana jest strachem, tak, że Anioł musi roztopić lęk:

Nie bój się Maryjo (Łk 1, 30)

Od chwili poczęcia Radości, Maria staje się radością i jednocześnie radosną. Nosi w sobie radość, która wypromieniowuje się nawet w głosie:

Skoro głos twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się dzieciątko w moim łonie… – poświadcza naszą tezę Elżbieta w rozmowie z Marią. (Łk 1, 43)

Sama Maria jest pełna radości i to radości obejmującej każdą część Jej istoty:

raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy (Łk 1, 47)

Radość Marii – tak rzadko – jakby niechętnie odnotowywana na Świętych Obrazach – jest oczywista. Oprócz wizyty Anioła (kto by się z tego powodu nie cieszył?), macierzyństwa, akceptacji ze strony najbliższych (Józef, Elżbieta), musimy wziąć jeszcze jedną rzecz pod uwagę: kiedy Maria przeżywa narodzenie Boga w sobie (Nazaret) jest młodą dziewczyną (12-16 lat!). Czy nie należy zatem oczekiwać (i malować!), że wszystko to przeżywała jako roześmiana od ucha do ucha, rozentuzjazmowana nastolatka?

Zapytaj o swoją radość i entuzjazm dla Jezusa – ich intensywność to test dla Twojego podobieństwa do Marii i faktyczność Narodzenia Boga w Tobie.

3. ODLEGŁOŚCI

 

Medytacja główna

Kiedy rozpatrujemy Boże Narodzenie w kategoriach odległości, znów rozgrywa się ono w dwóch podstawowych wymiarach: blisko lub daleko. Z tym, że niekoniecznie ci, którzy są geograficznie blisko Betlejem, zdołają tam dotrzeć, a z kolei ci, którym – licząc kilometry – daleko do Judei, nie są pozbawieni możliwości zetknięcia się z tajemnicą Narodzin Boga. W naszej religijności często mylimy bliskość zewnętrzną z rzeczywistą odległością i dlatego niekiedy sądzimy, że fizyczna obecność w pobliżu ołtarza, obrazu, tabernakulum czy choćby żłóbka, gwarantuje zetknięcie z Tajemnicą:

Gdy przychodzicie, by stanąć przede Mną,

Kto tego żądał od was

żebyście wydeptywali me dziedzińce?

Gdy wyciągniecie ręce,

odwrócę od was me oczy. (Iz 1, 12.15)

Bóg jest bliski w wymiarze rzeczywistym, a nie fizycznym. Przestrzeń, w której faktycznie ma miejsce bliskość bądź dalekość Boga, to przestrzeń serca:

Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,

wszystkich wzywających Go szczerze.

Pan jest blisko skruszonych w sercu. (Ps 145, 18; 34, 19)

CZTERY MEDYTACJE O BLISKOŚCI I DALEKOŚCI

I. Mędrcy: od „daleko” do „blisko”

Pierwsza pielgrzymka, jaką odnotowuje Nowy Testament to pielgrzymka pogan (Mędrców) do Jerozolimy i Betlejem. Można by oczekiwać, że to raczej Mędrcy Żydowscy, znacznie bliżsi Betlejem, zdobędą się na trud podróży do miejsca urodzenia Boga. Ci jednak sparaliżowani strachem Heroda współuczestniczą w jego spisku (przerażona była cała Jerozolima – Mt 2, 3) – tym razem bezskutecznie (po 33 latach ich „mądrość” doprowadzi do zgładzenia Syna Bożego). Mądrość arcykapłanów i uczonych ludu nie pcha ich do Betlejem, ale służy Herodowi do obmyślania scenariusza Bogobójstwa.

Pogańscy wagabundowie pokonują setki kilometrów i jednocześnie zapewne uczestniczą w duchowej podróży. Znów spełnia się dawna zapowiedź:

Twoi synowie przychodzą z daleka

Zaleje cię mnogość wielbłądów

I pójdą narody do twojego światła

królowie do blasku twojego wschodu (…)

zaofiarują złoto i kadzidło… (por. Iz 60, 1-9)

Świadectwem ich wewnętrznej marszruty i przemiany jest fakt, że pomimo oczekiwań królewskich atrybutów Nowego Króla (stąd zapewne zawitali do stolicy – Jerozolimy) uznali w prostocie warunków betlejemskiej stajni, możliwość spotkania Boga. Inną przesłanką potwierdzającą duchową bliskość z Bogiem Narodzonym jest powrót Mędrców zupełnie inną drogą, będący posłuszeństwem głosowi z wysoka:

A otrzymawszy we śnie nakaz,

żeby  nie wracali do Heroda,

inną drogą udali się do swojej ojczyzny. (Mt 2, 12)

Tylko ten, kto styka się blisko z Bogiem, w sensie duchowego spotkania się z Nim, ulega Jego głosowi i idzie już „inną drogą”.

Zanalizuj zatem, jak daleko od Narodzenia Boga jesteś Ty sam.

II. Herod: blisko a daleko

Herod był poniekąd w komfortowej sytuacji. Miał informację o nadchodzącym terminie narodzin Jezusa:

Wypytał Mędrców dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. (Mt 2, 7)

Wiedział też – z informacji uzyskanych od nadwornej Rady Starszych – gdzie Narodziny nastąpią:

Odpowiedzieli  mu: „W Betlejem judzkim” (Mt 2, 5)

Wiedział zatem wcześniej o Narodzinach i miał ze swojej rezydencji w Jerozolimie bardzo blisko do Betlejem. Ale na nim spełniły się przepowiednie Dawida i Salomona:

Zbawienie jest daleko od występnych

Od nieprawych jest Pan daleko (Ps 119, 155; Prz 15, 29)

Przeszkoda odległości kryła się w sercu Heroda i była natury duchowej, nie zaś fizycznej. To bardzo ważna wskazówka, pokazująca, że nie bliskość fizyczna decyduje o możliwości spotkania Jezusa. Późniejsze spotkania różnych ludzi z Jezusem potwierdzają to spostrzeżenie. Nawet wśród tych, którzy byli w Jego najbliższym gronie, spali przy Jego boku, obserwowali cuda i jedli ten sam chleb, znaleźli się tacy – ewidentny przykład Judasza – którzy nie spotkali Jezusa w tym sensie, w jakim On chce, aby Go spotykać i przyjmować. Podstawowa droga, którą każdy musi pokonać, aby spotkać Jezusa, rozpościera się w nieskończonej przestrzeni naszych serc.

Czy już wyruszyłeś w tę drogę?

III. Pasterze: bliskość wykorzystana

Pasterze, jeśli chodzi o bliskość przestrzenną byli również poniekąd uprzywilejowani:

W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze… Idźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło… Udali się z pośpiechem i znaleźli. (por. Łk 2, 8-16)

W ich przypadku bliskość fizyczna została wykorzystana do bliskości rzeczywistej z Bogiem, dzięki prostocie:

Szukajcie Go w prostocie serca (Mdr 1, 1)

Prostota jest właściwością serca, która umożliwia znalezienie Boga. Jest glebą, na której rodzi się Bóg. Pasterze pokonali krótki dystans przestrzenny (udawali się z pośpiechem, a Łukasz nie odnotowuje nawet ich zmęczenia) i „znaleźli Niemowlę leżące w żłobie” (Łk 2, 16). Pasterze znaleźli Pasterza prawdziwego, znaleźli swojego Pasterza! Znaleźli, bo szukali:

Szukajcie Pana, gdy pozwala się znaleźć

Wzywajcie Go, dopóki jest blisko (Iz 55, 1)

Postąpili według zasady, którą wygłosi później Znaleziony przez nich:

Szukajcie, a znajdziecie (Łk 11, 9)

Pouczenie płynące z postępowania Pasterzy jest klarowne: natychmiast idź, bez jakichkolwiek intelektualnych czy emocjonalnych zastrzeżeń, idź, szukaj i na pewno znajdziesz.

IV. Bliskość Marii i Józefa

W losie Marii i Józefa nastąpiło jakby pewne odwrócenie kolejności: najpierw Jezusa przyjęli wewnętrznie, a potem doświadczyli Jego obecności fizycznie.

Maria przyjmuje Jezusa w chwili Zwiastowania:

Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego (Łk 1, 38)

Józef dokonuje duchowej adopcji, czyli rzeczywistego przyjęcia Jezusa, w czasie snu, w dialogu z Aniołem:

Nie bój się wziąć do siebie Maryi, Twej małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło… Zbudziwszy się ze snu, Józef uczynił tak, jak mu polecił Anioł Pański. (por. Mt 1, 18-25)

Teraz pozostała im droga od rzeczywistej bliskości wewnętrznej do fizycznej. Zatem:

Udał się także Józef z Galilei z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł tam dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie. (Łk 2, 4-7)

Zatem i Maria z Józefem musieli przejść od „daleko” do blisko”. Pokonali ten dystans („udał się Józef z Maryją”), aby również fizycznie doświadczyć bliskości Jezusa.

Może więc i w Twoim życiu spotkanie Jezusa wymaga jakiejś drogi także w sensie przestrzennym?

4. TEMPERATURA RELACJI

Medytacja główna

W relacjach, odniesieniach poszczególnych bohaterów Bożego Narodzenia do Jezusa, mamy też jasny przegląd trzech możliwych zakresów, które w języku polskim wiążą się z temperaturą: gorąco, zimno, obojętnie.

Obyś był zimny albo gorący!

A tak, skoro jesteś letni

I ani gorący ani zimny

Chcę cię wyrzucić z moich ust (Ap 3, 15-16)

Wydarzenie, jakim jest przybycie Boga na ziemię, domaga się określonej temperatury odniesień, temperatury ogarniającej całą osobowość człowieka.

Będziesz miłował Pana, Boga swego,

całym swoim sercem

całą swoją duszą

całą swoją mocą

i całym swoim umysłem (Łk 10, 27)

Ci, którzy decydują się na całoosobowe, gorące, ryzyko dotknięcia i spotkania Boga, doznają również zupełnej, całkowitej przemiany życia.

Oddam im nagrodę z całą wiernością (Iż 61,8)

To, co mówimy popularnie o „zimnym”, „gorącym” czy „obojętnym” człowieku, dotyczy nie tylko jego uczuć, ale także jego myśli, pragnień i czynów:

Znam twoje czyny,

Że ani zimny, ani gorący jesteś (Ap 3, 15)

TRZY MEDYTACJE O ODNIESIENIU DO BOGA

I. Gorący

Wśród tych, którzy gorąco opowiadają się za Nowonarodzonym są oczywiście Mędrcy. Najpierw widoczna jest ich „gorączka intelektualna”, pasja poznania i wyjaśnienia tajemnicy Gwiazdy.

Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie (Mt 2,2)

„Wysoka temperatura” ich myśli pod wpływem zaobserwowanego znaku kosmicznego, prowadzi do czynów, naznaczonych także całkowitym zaangażowaniem. Pierwszym krokiem jest zapewne długa i niebezpieczna podróż:

Oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy (Mt 2, 1)

Ogarnięci uczestnictwem w Tajemnicy, nie zabawiają długo w stolicy:

Wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę (Mt 2, 9)

Scena, jaka rozgrywa się już w betlejemskim domu, podpowiada nam, że temperatura serc magów była także wysoka. Bo tylko z gorącego serca może rodzić się cześć i rozrzutna niemal hojność:

Upadli na twarz i oddali Mu pokłon. I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. (Mt 2, 11)

Dokonuje się także istotna zmiana w ich życiu, ponieważ „inną drogą udali się do swojej ojczyzny”. (Mt 2, 12)

Podobnie rozgrywa się także historia Pasterzy. Na początku mają także do czynienia ze znakiem z Nieba, choć tym razem w miejsce gwiazdy pojawia się Anioł i zewsząd oświecająca „chwała Pańska”. Znak ten wywołuje także intelektualną gorączkę betlejemskich juhasów:

Pasterze mówili nawzajem do siebie: „idźmy i zobaczmy, co się tam zdarzyło” (Łk 2, 15)

Informacja anielska skłania ich do zaangażowania i to bardzo gorącego:

Udali się też z pośpiechem (Łk 2, 16)

Tylko człowiek naglony gorącym pragnieniem sprawdzenia jakiejś istotnej nowiny biegnie i spieszy się. Po spotkaniu z Bogiem, temperatura ich życia rośnie. Jeśli wcześniej „bardzo się przestraszyli”, to teraz już są innymi ludźmi:

Pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli (Łk 2, 10)

Niewątpliwie w życiu każdego człowieka pojawiają się jakieś pasjonujące tematy intelektualne związane z Bogiem. Ich rozgryzanie ma jednak sens tylko wtedy, gdy prowadzi do zaangażowania. Pasja myślenia i pytania wraz z czynami z niej zrodzonymi, powodują w efekcie zmianę życia.

II Zimny

Nie przyłączył się do orszaku Kacpra, Melchiora i Baltazara. Nie wysłał nawet osobistego poselstwa do miejsca wskazanego przez Gwiazdę. Zimna kalkulacja – przy współudziale ślepo posłusznych senatorów – każe mu opracować scenariusz, który gwarantowałby zachowanie status quo. Czuł się zagrożony, no bo skoro na jego terenie narodził się nowy król, to groziła mu co najmniej abdykacja. Kiedy jego rachuby zawodzą, podejmuje działania również całościowe, totalne:

Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy (Mt 2, 16)

Musiał ogarnąć swoim działaniem cały ten teren podejrzany o rebelię. Na wszelki wypadek wolał także wykluczyć możliwość jakiejś personalnej pomyłki:

Kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch stosownie do czasu, o którym dowiedział się od Mędrców. (Mt 2, 16)

Efekty były współmierne do przyjętych założeń:

Usłyszano krzyk

Płacz i jęk wielki

Herod od początku do końca pozostał konsekwentnie zimny. Od zimnej kalkulacji intelektualnej, poprzez przesycone premedytacją działania, aż po brak wzruszenia po rzezi:

Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma (Mt 2, 18)

Jakże zagadkowo zatem w odniesieniu do tej postaci brzmi apokaliptyczne dictum:

Obyś był zimny, albo gorący! (Ap 3, 15)

Był przejmująco zimny.

III. Obojętni

Wreszcie, gdy rozważamy temperaturę relacji, pozostaje nam spora grupa obojętnych, letnich, tych „wyrzuconych z ust” (Ap 3, 16)

O narodzeniu Jezusa dowiedziała się cała Jerozolima (Mt 2, 3), licząca wówczas kilka tysięcy, zapewne pobożnych mieszkańców. Ten, którego narodzenie przyjęto z przerażeniem, użali się później nad Miastem, które:

Nie rozpoznało czasu nawiedzenia (…)

O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! (por. Łk 19, 41-44)

Przerażenie może być twórczym imperatywem dla życia, ale może też zostać uśpione. Przerażenie Jerozolimy zostało uspokojone dzięki środkom zaradczym podjętym przez Heroda. Efekt obojętności i braku rozpoznania będzie ostatecznie tragiczny:

Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą i nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu. (Łk 19, 44)

Wśród obojętnych pozostaną także „wszyscy arcykapłani i uczeni ludu” (Mt 2, 4). Ich interesy ściśle związane z interesami Heroda, były zagrożone pojawieniem się nowego Króla. Zatem wiadomo już, że Jezus:

Będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie (Mk 8, 31)

I więcej jeszcze – przy ich udziale:

Będzie zabity. (jw.)

I jeszcze jedna grupa obojętnych, którym zawdzięczamy krótkie zdanie u Łukasza:

nie było dla nich miejsca w gospodzie (Łk 2, 6)

Ewangelia nie wspomina nic o jakichkolwiek znakach narodzenia, które mogliby odczytać mieszkańcy Betlejem. Zapewne zbyt zajęci byli tłumami klientów („ruch w interesie”), przybyłych z okazji spisu ludności. Rzeczywiście można tak się pogrążyć w wykorzystywaniu koniunktury, że da się przeoczyć zewsząd oświecającą chwałę Pańską na przedmieściach (Łk 2, 9) oraz nietypowe raczej królewskie karawany ze Wschodu, które przecież jakoś musiały otrzeć się o Betlejem (Mt 2, 1.8). Bardzo bliscy Wydarzenia, a jednak obojętni i nieobecni.

Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże obecnego czasu nie rozpoznajecie? (Łk 12, 56)

Ich obojętności nie skruszyły nawet pełne entuzjazmu opowieści Pasterzy. Stać ich tylko było na niemrawe zdziwienie:

dziwili się temu, co pasterze im opowiadali. (Łk 2, 18)

Zadziwiająco duża jest liczba tych „wyrzuconych z ust”, letnich i obojętnych, u których Największe wydarzenie Historii (dziejące się tuż obok nich) nie wywołało żadnego rezonansu w ich własnych biografiach.

5. RUCH

Opisy Bożego Narodzenia pełne są ruchu i dynamiki. Ci, którzy pozwalają porwać się Tajemnicy zostają od razu pielgrzymami i wędrowcami. Przegrywają ci, którzy POZOSTAJĄ NA SWOICH MIEJSCACH (Herod, mieszkańcy Jerozolimy, arcykapłani i uczeni ludu, Betlejemczycy). Ruch w czasie Bożego Narodzenia jest powszechny. Przede wszystkim obserwujemy wzmożoną ruchliwość Aniołów, postrzeganych przez nas raczej zwykle jako istoty ospałe i błogie („anielskie”). Posłowie Boży uaktywniają się już przy Zwiastowaniu: „Anioł wszedł do Marii”, a po pomyślnym spełnieniu misji „odszedł od Niej” (Łk 1, 28.38)

Anioły muszą wdzierać się w sfery z pogranicza rzeczywistości. Józefowi trzykrotnie Anioł ukazał się we śnie. Inny nie obawiał się nawet zakłócić snu królewskiego. (Mt 2, 12)

Niebiański korpus dyplomatyczny w całej okazałości pojawia się na Ziemi w Noc Przyjścia. Gdzieżby ministrowie być mieli, jak nie w miejscu, do którego przybył Władca? Najpierw pojawia się pojedynczy Goniec do pasterzy:

Naraz stanął przy nich anioł Pański (Łk 2, 9)

Musiał zagasić przerażenie górali („Nie bójcie się…”) i przekazać oszałamiającą nowinę („Zwiastuję wam radość wielką”). Na wszelki wypadek, gdyby siła perswazji jednego Anioła była za słaba

przyłączyło się do niego mnóstwo zastępów anielskich.

Wydaje się, ze w momencie Przyjścia Króla na Ziemię, niebo opustoszało. Chwila tak wyjątkowa, że nie dziwi niespotykanie liczna obecność Aniołów na ziemskim padole. Ale zaraz po ceremonii rozpoczął się ruch wstępujący: „odeszli od pasterzy do nieba” (Łk 2, 15). Widocznie obfitość zajęć niebiańskich nie pozwalała na dłuższą wizytę.

Odnośnie Sfer Niebiańskich, oprócz ruchów zstępujących i wstępujących, zauważmy jeszcze ruch Gwiazdy Betlejemskiej:

A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. (Mt 2, 9)

Czy zgasła zaraz potem? Być może, że wobec Jezusa – Gwiazdy Świecącej (Ap 22, 16) nie wypadało się już przechwalać bladym blaskiem. Swoje posłannictwo będzie jeszcze miała do spełnienia na Końcu Czasów, kiedy to „gwiazdy zaczną spadać z nieba (Mt 24, 29) i kiedy Ten, Którego wskazywała, będzie jej siostrę poranną wręczał w nagrodę zwycięzcom:

Zwycięzcy dam gwiazdę poranną. (Ap 2, 26-28)

Oprócz nieba w ruchu są także ziemscy bohaterowie Bożego Narodzenia. Do Betlejem wędrują Maria i Józef, a z ich powodu Mędrcy i pasterze. W łonie Marii podróż z Nazaretu odbywa także Główny Bohater owych ruchliwych wydarzeń.

6. MAJESTAT

Nasze choinki rosnąc w lesie nigdy nie są tak hojnie przyozdobione, jak w Boże Narodzenie. Podobnie żłóbki lśnią się kolorami, świecidełkami i cudownościami. Wszystko to pozorować ma majestat i uroczystość, królewskość i wyjątkowość. Możemy się artystycznie zżymać na ten blichtr. A jednak, jeśli przypatrzymy się ewangelicznym opisom, to znajdziemy tam podstawę do pewnej podniosłości.

Wokół zdarzeń w Betlejem zaangażowanych jest co najmniej sześć koronowanych głów, a to już prowokuje do przepychu: Cezar August (zarządzony przezeń spis ściąga wszak uwagę na poślednie pod względem politycznym czy gospodarczym Betlejem), Ich Królewskie Mości ze Wschodu (Kacper, Melchior i Baltazar), dalej hegemon Judei (Herod) i wreszcie sam Król Królów, czyli Jezus. Do tego doliczmy wschodnie, zapewne kolorowe karawany ze złotem, mirrą i kadzidłem, a także blask i przepych orszaku anielskiego.

Taki klimat niekoniecznie sprzyja pobożności, ale nie musi wcale jej szkodzić. Ważne, by śmiałą odpowiedzią na pytanie: „Po co to wszystko?”, przedrzeć się do istoty zdarzeń.

No właśnie, odpowiedz sobie na to pytanie, po co to wszystko. Dla Ciebie?

POSŁOWIE

MOJE BETLEJEM

Próbowaliśmy medytować Wydarzenia Betlejemskie z nieco innych perspektyw niźli czyni się to zwykle. Na koniec sprawa najistotniejsza. Historyczne Boże Narodzenie mamy już dawno za sobą i w żaden sposób nie znajdziemy się fizycznie w stajni, razem z Mędrcami, Pasterzami, Marią i Józefem. Ale Boże Narodzenie, narodzenie Jezusa, nie musi być jedynie dalekim wydarzeniem historycznym, a czas Świąt czymś na kształt imprezy urodzinowej na cześć Nieobecnego Jubilata. Znamy datę, miejsce i okoliczności narodzin w Betlejem. Istota tamtego wydarzenia zmierza jednak do tego, aby Jezus narodził się w Twoim życiu. Te same kolory, uczucia, odległości, temperatura, ruch i majestat, które występowały wtedy, występują i Teraz. W liturgiczny czas Bożego Narodzenia nic nadzwyczajnego nie wydarzy się ani w Betlejem, ani w żadnym żłóbku w licznych kościołach świata. Jedynym miejscem może być człowiek, jego serce.

Tym, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali dziećmi Bożymi (J 1,12)

Jeśli możesz tak uczynić, to nie miniesz się z całym Sensem i Pięknem tych najbardziej cudownych Świąt.

Ks. Mietek Puzewicz

 

PS. Tekst powstał kilkanaście lat temu, publikuję go w zasadzie bez zmian.

Inne , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

AZOR Z PANEM JEZUSEM

Słowo na piątek Trzeciego Tygodnia Adwentu

17 grudnia 2010

 

Pamiętam, jak jeden z moich kolegów (sympatyk kotów) wymiękał przy odczytywaniu genealogii Chrystusa dochodząc do frazy „Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka”. Znosił jakoś Abiasza i Abiuda, ale Azor rozweselał go tak mocno, że Achima i Eliuda odczytywał już pośpiesznie, żeby nie parsknąć śmiechem. Czasem parskał, a z nim reszta kościoła. Pan Jezus z Azorem w rodowodzie, lekka przesada?

Niedawno ktoś opowiadał mi o pewnym księdzu. Bardzo zacny, ale przy przedstawianiu się, rozmówcy nie mogli powstrzymać śmiechu. „Jestem ksiądz Stefan Jezusek, z Nędzy” – rzeczywiście ksiądz nosił nazwisko Jezusek, a pochodził z małej wsi o nazwie Nędza. W diecezji poznańskiej zaś, dowcipny (czasami) biskup Stroba, postanowił przenieść kiedyś księdza Jana Koguta do parafii w Kórniku, ale skończyło się jedynie na zapowiedzi.

Mądrość Boga, Mądrość Najwyższego („która urządza wszystko mocno i łagodnie, przychodzi i uczy nas drogi roztropności” – antyfona zastosowana w wersecie przed Ewangelią), nie pominęła tego, co ludzkie dając nam zbawienie. Jezus był, jest i będzie człowiekiem. Od poczęcia aż po śmierć przeszedł ludzką drogę życia. I my inaczej do nieba i do zbawienia nie dojdziemy, jak przez grypy i anginy, noszenie ciepłych majtek i kalesonów, przez zasypianie do pracy, przez picie piwa i wina. I przez dobre pomaganie ludziom, słuchanie ich bólów i trosk, radości i uniesień, przez rozsiewanie nadziei i wiary we wszystkich słowach i gestach. A najwięcej przez miłowanie wytrwałe, hojne i rozrzutne, przebaczające i śmiałe.

Krótko, trzeba być człowiekiem (co jest bardzo trudne, ale możliwe), żeby być podobnym do Pana Jezusa i żeby się zbawić. I żeby mieć błogosławione Święta.

Jezu, cichy i pokornego serca, uczyń serca nasze, według serca Twego. Amen.

Ps. Zgodnie z zapowiedzią, polecam także lekturę PRZYSTANKU BETLEJEM.

LITURGIA SŁOWA

(Rdz 49,2.8-10)

Jakub zwołał swoich synów i powiedział do nich: Zbierzcie się i słuchajcie, synowie Jakuba, słuchajcie Izraela, ojca waszego! Judo, ciebie sławić będą bracia twoi, twoja bowiem ręka na karku twych wrogów! Synowie twego ojca będą ci oddawać pokłon! Judo, młody lwie, na zdobyczy róść będziesz, mój synu: jak lew czai się, gotuje do skoku, do lwicy podobny – któż się ośmieli go drażnić? Nie zostanie odjęte berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego, aż przyjdzie ten, do którego ono należy, i zdobędzie posłuch u narodów!

(Ps 72,1-4.7-8.17)

REFREN: Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd Królowi,

a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.

Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie

i ubogimi według prawa.

Niech góry przyniosą pokój ludowi,

a wzgórza sprawiedliwość.

Otoczy opieką ubogich z ludu,

będzie ratował dzieci biedaków.

Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość

i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.

Będzie panował od morza do morza,

od Rzeki aż po krańce ziemi.

Niech Jego imię trwa na wieki,

jak długo świeci słońce, niech trwa Jego imię.

Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią,

niech wszystkie narody ziemi życzą Mu szczęścia.

Mądrości Najwyższego, która urządzasz wszystko mocno i łagodnie, przyjdź i naucz nas drogi roztropności.

(Mt 1,1-17)

Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była /dawna/ żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Tak więc w całości od Abrahama do Dawida jest czternaście pokoleń; od Dawida do przesiedlenia babilońskiego czternaście pokoleń; od przesiedlenia babilońskiego do Chrystusa czternaście pokoleń.

Itinerarium , , , , , , ,

ZRÓB KOMUŚ BOŻE NARODZENIE

Słowo na czwartek Trzeciego Tygodnia Adwentu

16 grudnia 2010

Przedświąteczne przygotowania nabierają tempa i czy chcemy czy nie, wciągną także i nas. Coraz trudniej będzie znaleźć czas na głębszą myśl, lekturę czy medytację. Jeśli teraz się nie pozbieramy, Święta przelecą nam szybko i bez echa. Zróbcie wszystko, aby scenariusze z poprzednich lat nie powtórzyły się.

Przyznam się, że ja już wymyśliłem, komu i jak zrobię Boże Narodzenie i zachęcam, abyście pomyśleli i zrobili podobnie. Św. Jan Chrzciciel, o którym czytamy w ostatnich dniach, przynosił bliskość Chrystusa. Był wysłańcem, ludziom, którzy przychodzili do niego i do których on szedł, przekazywał doświadczenie obecności Boga. Przyzwyczailiśmy się, że jesteśmy odbiorcami Bożego Narodzenia, że  „mamy” Święta. Wystarczy, że będziemy uczestniczyć w Wigilii i  Pasterce, pośpiewamy kolędy, złożymy życzenia.

Czy da się zmienić, przynajmniej częściowo, ten czas tak, abyśmy z odbiorców Bożego Narodzenia, stali się jego twórcami? Myślę, że można zanieść Chrystusa, nie nastawiając się tylko na to, że Go przyjmiemy. Mam listę osób i miejsc, gdzie pojadę i pójdę w tym roku z bardzo gorącymi słowami, z kilkoma świeżymi kawałami (i tysiącem starych, których już nie chcą słuchać znajomi), z upominkami, zrobię też małe show okołoświąteczne. Od dawna uważam, że Święta spędzone w tzw. gronie rodzinnym, przy jedzeniu i oglądaniu TV, są skandalem i niejednokrotnie katorgą (zwłaszcza dla młodszych). Kto znajduje czas dla rodziny jedynie w Święta, nie kocha swojej rodziny i lepiej niech nie udaje, że mu na niej zależy (wyjątkiem są tu marynarze i żołnierze wracający z długich misji).

Powoli pakuję wiarę, nadzieję, radość, pocieszenie, umocnienie, miłość i parę innych rzeczy, bo na nie czekają ci, którym chcę zrobić Boże Narodzenie.

Jezu, ufam, że mogę Cię nieść innym ludziom. Amen.

PS. Jutro na stronie www.itinerarium.pl zamieszczę PRZYSTANEK BETLEJEM, zbiór medytacji związanych z Bożym Narodzeniem. Z kolei w przyszłym tygodniu na tej samej stronie pojawią się tegoroczne adwentowe Rekolekcje LAST MINUTE, dla wierzących, niewierzących, wątpiących, tych, którym wydaje się, że  wierzą i tym, którym zdaje się, że nie wierzą.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 54,1-10)

Śpiewaj z radości, niepłodna, któraś nie rodziła, wybuchnij weselem i wykrzykuj, któraś nie doznała bólów porodu! Bo liczniejsi są synowie porzuconej niż synowie mającej męża, mówi Pan. Rozszerz przestrzeń twego namiotu, rozciągnij płótna twego mieszkania , nie krępuj się, wydłuż twe sznury, wbij mocno twe paliki! Bo się rozprzestrzenisz na prawo i lewo, twoje potomstwo posiądzie narody oraz zaludni opuszczone miasta. Nie lękaj się, bo już się nie zawstydzisz, nie wstydź się, bo już nie doznasz pohańbienia. Raczej zapomnisz o wstydzie twej młodości. I nie wspomnisz już hańby twego wdowieństwa. Bo małżonkiem twoim jest twój Stworzyciel, któremu na imię – Pan Zastępów; Odkupicielem twoim – Święty Izraela, nazywają Go Bogiem całej ziemi. Zaiste, jak niewiastę porzuconą i zgnębioną na duchu, wezwał cię Pan. I jakby do porzuconej żony młodości mówi twój Bóg: Na krótką chwilę porzuciłem ciebie, ale z ogromną miłością cię przygarnę. W przystępie gniewu ukryłem przed tobą na krótko swe oblicze, ale w miłości wieczystej nad tobą się ulitowałem, mówi Pan, twój Odkupiciel. Dzieje się ze Mną tak, jak za dni Noego, kiedy przysiągłem, że wody Noego nie spadną już nigdy na ziemię; tak teraz przysięgam, że się nie rozjątrzę na ciebie ani cię gromić nie będę. Bo góry mogą ustąpić i pagórki się zachwiać, ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie zachwieje się moje przymierze pokoju, mówi Pan, który ma litość nad tobą.

(Ps 30,2.4-6.11.12a.13b)

REFREN: Sławię Cię Panie, bo mnie wybawiłeś

Sławię Cię, Panie, bo mnie wybawiłeś

i nie pozwoliłeś mym wrogom naśmiewać się ze mnie.

Panie mój, Boże, z krainy umarłych

wywiodłeś moją duszę

i ocaliłeś mi życie spośród schodzących do grobu.

Śpiewajcie psalm wszyscy miłujący Pana

i pamiętajcie o jego świętości.

Gniew jego bowiem trwa tylko chwilę,

a łaska Jego przez całe życie.

Płacz nadchodzi z wieczora, a rankiem wesele.

Wysłuchaj mnie, Panie, zmiłuj się nade mną,

Panie, bądź moją pomocą.

Zamieniłeś w taniec mój żałobny lament,

Boże mój i Panie, będę Cię sławił na wieki.

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Łk 7,24-30)

Gdy wysłannicy Jana odeszli, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w pałacach królewskich przebywają ci, którzy noszą okazałe stroje i żyją w zbytkach. Ale coście wyszli zobaczyć? Proroka? Tak, mówię wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie ma większego od Jana. Lecz najmniejszy w królestwie Bożym większy jest niż on. I cały lud, który Go słuchał, nawet celnicy przyznawali słuszność Bogu, przyjmując chrzest Janowy. Faryzeusze zaś i uczeni w Prawie udaremnili zamiar Boży względem siebie, nie przyjmując chrztu od niego.

Itinerarium , , , , , , , ,

TERAZ

Słowo na środę trzeciego Tygodnia Adwentu

 

15 grudnia 2010

Na sposób kataryniarza przypominać będę to, w co sam wierzę i co wydaje mi się ważne. Większość naszych Świąt przeżywamy bez Chrystusa. Boże Narodzenie staje się coraz bardziej puste.

Nosimy w sobie ogromną tęsknotę za jakimś prawdziwym doświadczeniem Boga, za czymś naprawdę głębokim i żywym, czymś, co nadawałoby sens obrzędom i zwyczajom, w jakie obrosły nasze  Święta. Po Świętach przychodzi duchowy kac, ponieważ nie przeżyliśmy niczego sensownego, boimy się, że następne Święta będą równie rozczarowujące.

Myślę, że taka sytuacja wynika z dwóch równoważnych błędów, jednym jest ucieczka w marzenia, drugim nostalgia za przeszłością, czyli błądzenie we mgle wspomnień. Bóg nie przychodzi ani w marzeniach ani we wspomnieniach. Zarówno marzenia jak i wspomnienia odrywają nas od możliwego doświadczenia Boga, przychodzącego w naszą przestrzeń i czas (czyli nasze „tu” i „teraz”). W dzisiejszej Ewangelii Jezus mocno wskazuje, że teraz, właśnie tu, dokonuje się zbawienie. W odpowiedzi na pytanie: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?, odsyła pytających do tego, co się dzieje – „donieście co widzicie i słyszycie”.

Wspomnienia o dzieciątku kwilącym w stajence nie zwabią Chrystusa. Marzenia o tym, że kiedyś przyjdzie do naszych mieszkań (tylko jeszcze to czy tamto musimy zrobić …), nie sprowadzą Go. Przeważnie nie możemy znieść siebie, takimi jakimi akurat jesteśmy, nie godzimy się także ze swoim życiem, nie jesteśmy „w sobie”, wciąż biegamy poza sobą, w różne „gdzieś” i „kiedyś”. Na sposób betlejemski Jezus już przyszedł i to się nie powtórzy, na sposób ostateczny spotkamy się z Nim w wieczności. Ale czas pomiędzy Betlejem i wiecznością nie musi być pusty.

„Teraz” odłożone na wieczór 24 grudnia to także pomyłka. Teraz to teraz. I ty taki, jaki jesteś, a nie taki, jaki możesz być (lub byłeś). Kiedy jesteśmy u siebie, w domu swoim, sami w sobie, tylko wtedy spotykamy się z Bogiem. Nie każcie Mu czekać na Święta, bo On ich nie obchodzi.

Panie, czekam teraz na Ciebie. Amen.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 45,6b-8.18.21b-25)

Ja jestem Pan, i nie ma innego. Ja tworzę światło i stwarzam ciemności, sprawiam pomyślność i stwarzam niedolę. Ja, Pan, czynię to wszystko. Niebiosa, wysączcie z góry sprawiedliwość i niech obłoki z deszczem ją wyleją! Niechajże ziemia się otworzy, niechaj zbawienie wyda owoc i razem wzejdzie sprawiedliwość! Ja, Pan, jestem tego Stwórcą. Albowiem tak mówi Pan, Stworzyciel nieba, On Bóg, który ukształtował i wykończył ziemię, który ją mocno osadził, który nie stworzył jej bezładną, lecz przysposobił na mieszkanie: Ja jestem Pan i nie ma innego. Czyż nie Ja jestem Panem, a nie ma innego Boga prócz Mnie? Bóg sprawiedliwy i zbawiający nie istnieje poza Mną. Nawróćcie się do Mnie, by się zbawić, wszystkie krańce świata, bo Ja jestem Bogiem, i nikt inny! Przysięgam na Siebie samego, z moich ust wychodzi sprawiedliwość, słowo nieodwołalne. Tak, przede Mną się zegnie wszelkie kolano, wszelki język na Mnie przysięgać będzie, mówiąc: Jedynie u Pana jest sprawiedliwość i moc. Do Niego przyjdą zawstydzeni wszyscy, którzy się na Niego zżymali. W Panu uzyska swe prawo i chwały dostąpi całe plemię Izraela.

(Ps 85,9-14)

REFREN: Sprawiedliwego spuśćcie nam niebiosa.

Będę słuchał tego, co mówi Pan Bóg:

oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim.

Zaprawdę bliskie jest Jego zbawienie dla tych,

którzy się Go boją,

i chwała zamieszka w naszej ziemi.

Spotkają się ze sobą łaska i wierność,

ucałują się sprawiedliwość i pokój.

Wierność z ziemi wyrośnie,

a sprawiedliwość spojrzy z nieba.

Pan sam obdarzy szczęściem,

a nasza ziemia wyda swój owoc.

Przed Nim kroczyć będzie sprawiedliwość,

i śladami Jego kroków zbawienie.

(Iz 40,9-10)

Podnieś mocno twój głos, zwiastunie dobrej nowiny, oto Pan Bóg przyjdzie z mocą.

(Łk 7,18b-23)

Jan przywołał do siebie dwóch spośród swoich uczniów i posłał ich do Pana z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Gdy ludzie ci zjawili się u Jezusa, rzekli: Jan Chrzciciel przysyła nas do Ciebie z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? W tym właśnie czasie wielu uzdrowił z chorób, dolegliwości i [uwolnił] od złych duchów; oraz wielu niewidomych obdarzył wzrokiem. Odpowiedział im więc: Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi.

Itinerarium , , , , , , , , ,

TUŻ ZA NIERZĄDNICAMI I ZŁODZIEJAMI

Słowo na wtorek Trzeciego Tygodnia Adwentu
14 grudnia 2010

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę wam, abyście tuż zaraz za nierządnicami i złodziejami zdążyli osiągnąć zbawienie – to propozycja życzeń do wysłania na najbliższe Święta. Zbawiają się te typy przed nami, więc obyśmy zdążyli tuż zaraz za nimi.

Może ktoś z was zaryzykuje i wyśle na kartce świątecznej takie życzenia. Ma to sens, po pierwsze życzenia są oryginalne, po drugie w treści ewangeliczne, po trzecie bardzo prawdziwe. A jak wyślecie komuś, do kogo raczej z musu i przyzwoitości piszecie, to być może ułatwi wam to zakończenie głupiej znajomości. Wyobraźcie sobie minę teściowej albo jakiegoś dalszego wujka, jak czyta, że ma zdążyć razem z nierządnicami i złodziejami.

Niebanalne byłyby też życzenia w rodzaju: „Z okazji Bożego Narodzenia, zabierzcie do domu Łazarza ze schroniska dla bezdomnych i posadźcie przy pustym nakryciu” albo „Jeżeli w domu dziecka pozostał Pan Jezus mały, to czeka właśnie na was!”. Oczywiście, zawsze należy życzyć tego, co sami bylibyśmy w stanie przełknąć.

Betlejem, miejsce złączenia się Boga z naszą historią, nie było na pokaz i nie po to, byśmy ciepło mogli je sobie wspominać. „On to dla nas ludzi i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba i stał się człowiekiem” – mówimy co tydzień w Credo. Z podziwiania Bożego Narodzenia nie wynika nic dobrego, tak jak z pustej deklaracji pierwszego syna w dzisiejszej Ewangelii. Żadne świętowanie, żadna modlitwa, żadna Pasterka, nie zastąpią zmian, które musisz wykonać w swoim życiu. Podsuwamy jednak Panu Bogu nasze pobożne czynności i okazale zorganizowane święta, żeby się cieszył, jak dobre ma dzieci, które pamiętają o Nim. Zbawia nas życie, przemienione, a nie potok choćby najwznioślejszych deklaracji i uniesień duchowych. Co zmieniać? Dobrze to wiesz, tak jak i ja wiem w odniesieniu do mojego życia. Nasze siostry nierządnice i bracia złodzieje, właśnie to, co trzeba, zmienili.

Jezu, o odwagę Cię proszę, abym już nie odkładał. Amen.

LITURGIA SŁOWA

(So 3,1-2.9-13)
Biada buntowniczemu i splugawionemu miastu, co stosuje ucisk! Nie słucha głosu i nie przyjmuje ostrzeżenia, i nie ufa Panu i nie przybliża się do swego Boga. Wtedy bowiem przywrócę narodom wargi czyste, aby wszyscy wzywali imienia Pana i służyli Mu jednomyślnie. Z tamtej strony rzek Kusz wielbiciele moi, Córa z moimi rozproszonymi, dar Mi przyniosą. W dniu tym nie będziesz się wstydzić wszystkich twoich uczynków, przez które dopuściłaś się względem Mnie niewierności; usunę bowiem wtedy spośród ciebie pysznych samochwalców twoich i nie będziesz się więcej wywyższać na świętej mej górze. I zostawię pośród ciebie lud pokorny i biedny, a szukać będą schronienia w imieniu Pana. Reszta Izraela nie będzie czynić nieprawości ani mówić kłamstwa. I nie znajdzie się w ich ustach zwodniczy język, gdy paść się będą i wylegiwać, a nie będzie nikogo, kto by (ich) przestraszył.

(Ps 34,2-3.6-7.17-19.23)
REFREN: Biedak zawołał i Pan go wysłuchał

Będę błogosławił Pana po wieczne czasy,
Jego chwała będzie zawsze na moich ustach.
Dusza moja chlubi się Panem,
niech słyszą pokorni i niech się weselą.

Spójrzcie na Niego, a rozpromienicie się radością,
oblicza wasze nie zapłoną wstydem.
Oto zawołał biedak i Pan go usłyszał,
i uwolnił od wszelkiego ucisku.

Pan zwraca swe oblicze przeciw zło czyniącym,
by pamięć o nich wymazać z ziemi.
Pan słyszy wołających o pomoc
i ratuje ich od wszelkiej udręki.

Pan jest blisko ludzi skruszonych w sercu,
ocala upadłych na duchu.
Pan odkupi dusze sług swoich,
nie zazna kary, kto się doń ucieka.

Przyjdź, Panie, a nie zwlekaj, odpuść grzechy swojego ludu.

(Mt 21,28-32)
Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: Dziecko, idź dzisiaj i pracuj w winnicy! Ten odpowiedział: Idę, panie!, lecz nie poszedł. Zwrócił się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: Nie chcę. Później jednak opamiętał się i poszedł. Któryż z tych dwóch spełnił wolę ojca? Mówią Mu: Ten drugi. Wtedy Jezus rzekł do nich: Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wyście mu nie uwierzyli. Celnicy zaś i nierządnice uwierzyli mu. Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć.

Itinerarium , , , , , , ,

NIC POZA LUDŹMI

Słowo na poniedziałek Trzeciego Tygodnia Adwentu
13 grudnia 2010

W naszych oczekiwaniach na obecność Chrystusa najwięcej jest „nie wiadomo czego”. On powinien być „nadludzki”, „ponadludzki”, ekstra, niezwykły, nadzwyczajny. Całe nasze świętowanie Bożego Narodzenia obrosło w cuda i cudeńka, dzieciątko, anioły, zły Herod, dobre ludki w postaci pasterzy, na dworze zimno, wokół zaspy śniegu i zielone smreki. Baśń odsuwa nas od doświadczenia wiary w uczuciowy marazm magii.

To, co przeszkadzało współczesnym Jezusowi w przyjęciu w Nim Mesjasza, Zbawiciela, była Jego zwykłość. Jadł, pił, spał, chodził z wizytami do domów. I odważał się deklarować, że jest Synem Boga. Scena z dzisiejszej Ewangelii, dowodzi, że słuchacze (i widzowie) Jezusa, szukając Boga, nie mogli pogodzić się, że jest On zbyt ludzki.

Balaam, prorokujący o nadejściu „Gwiazdy z Jakuba”, miał przed oczyma jedynie ludzi, lud izraelski rozbity pod namiotami. Proroctwo tego pogańskiego wieszcza czytamy dziś w liturgii, przypuszczam, że w formule ostrzeżenia, abyśmy porzucili drogę magii, gdzie za pomocą naszych, skądinąd pobożnych, obrzędów chcielibyśmy sprokurować bliskość i działanie Boga.

Na Boże Narodzenie, ale i przed nim i po nim, dostaniemy tylko i wyłącznie ludzi. I Bogu dzięki. Niczego, i nikogo więcej, nie potrzebujemy, aby spotkać się z Żywym Bogiem. Wychodzimy na ostatnie proste przed świętowaniem „Wcielenia Boga”. Popatrzcie na ciała ludzi, z którymi żyjecie dziś i każdego dnia. Żadnych innych prawdziwych znaków Obecności Boga nie będzie.

Dziękuję, że zechciałeś stać się jednym z nas, przyjąć nasze ludzkie ciało i na zawsze zostać człowiekiem.

Tobie tez oddaję tych wszystkich, którzy 29 lat temu, w czasie stanu wojennego w Polsce, zginęli siejąc ziarna wolności w naszej Ojczyźnie.

Amen.

LITURGIA SŁOWA

(Lb 24,2-7.15-17a)

Gdy Balaam podniósł oczy i zobaczył Izraela rozłożonego obozem według swoich pokoleń, ogarnął go Duch Boży i zaczął głosić swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, który pada, a oczy mu się otwierają. Jakubie, jakże piękne są twoje namioty, mieszkania twoje, Izraelu! Jak szerokie doliny potoków, jak ogrody nad brzegiem strumieni lub jak aloes, który Pan sadził, i jak cedry nad wodami. Płynie woda z jego wiader, a zasiew jego ma wilgoć obfitą; król jego wiele mocniejszy niż Agag, królestwo jego w górę wyniesione. I wygłosił swoje pouczenie, mówiąc: Wyrocznia Balaama, syna Beora; wyrocznia męża, który wzrok ma przenikliwy; wyrocznia tego, który słyszy słowa Boże, który ogląda widzenie Wszechmocnego, a w wiedzy Najwyższego ma udział, który pada, a oczy mu się otwierają. Widzę go, lecz jeszcze nie teraz, dostrzegam go, ale nie z bliska: wschodzi Gwiazda z Jakuba, a z Izraela podnosi się berło.

(Ps 25,4-9)

REFREN: Naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.
Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Tylko o mnie pamiętaj w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.
Dobry jest Pan i prawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
pokornych uczy dróg swoich.

(Ps 85,8)

Okaż nam, Panie, łaskę swoją, i daj nam swoje zbawienie.

(Mt 21,23-27)

Gdy Jezus przyszedł do świątyni i nauczał, przystąpili do Niego arcykapłani i starsi ludu z pytaniem: Jakim prawem to czynisz? I kto Ci dał tę władzę? Jezus im odpowiedział: Ja też zadam wam jedno pytanie; jeśli odpowiecie Mi na nie, i Ja powiem wam, jakim prawem to czynię. Skąd pochodził chrzest Janowy: z nieba czy od ludzi? Oni zastanawiali się między sobą: Jeśli powiemy: z nieba, to nam zarzuci: Dlaczego więc nie uwierzyliście mu? A jeśli powiemy: od ludzi – boimy się tłumu, bo wszyscy uważają Jana za proroka. Odpowiedzieli więc Jezusowi: Nie wiemy. On również im odpowiedział: Więc i Ja wam nie powiem, jakim prawem to czynię.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Cień i Pan

Jedna z chińskich legend opowiada o Panu i o Cieniu. O Człowieku i o Duchu, niefizycznej substancji, która towarzyszy Człowiekowi przez całe życie, ale w pewnym dniu postanawia odejść i znaleźć innego właściciela, do którego również pasowałaby. Znudziło się Cieniowi żyć “w cieniu” swojego dotychczasowego Pana. Jak można się domyślić cała historia jest dość skomplikowana, ponieważ oczywistym jest, że Cieniu zmienić właściciela nie jest łatwo. Nie jest to niemożliwe, ale jednak zrobienie tego wymaga od dwojga wiele pracy. Owa historia kończy się jednak smutnie, jak spora część baśni chińskich, cień nie znajduje drugiego Mistrza; kiedy już jednak udało mu się odłączyć od ciała człowieka, popada w wieczne poszukiwanie, a tym samym w wieczny smutek i marazm. Tak samo stało się z człowiekiem, który stracił pewien znak swojego człowieczeństwa. Więcej już nie dane mu było być szczęśliwym.


Ta historia usłyszana wczoraj podczas rozmowy z chińskim przyjacielem pokazuje trochę to, co tutaj , w Pekinie, można na co dzień spotkać. Oprócz niezliczonej ilości Cieni i Ludzi, to także mity i legendy, czyli spokój i tradycja, które współistnieją z nowoczesnym światem pełnym pośpiechu i niejednokrotnie spojrzenia materialistycznego na życie, które bardzo często ogranicza się do wyboru między “Mieć” i “Być”. Oczywiście jest druga strona ta pozytywna. W której zawrzeć można historie ludzi po drodze spotykanych, którzy znaleźli chwilę aby opowiedzieć cokolwiek o swoim życiu, zawrzeć można wszelkie nieporozumienia wynikające z problemów z językiem, który dla Europejczyka może, choć w rzeczywistości nie jest, okazać się niezmiernie trudnym do opanowania, można również zawrzeć odkrycia wielobarwności kultur i obyczajów, które codziennie nas otaczają, ale czasem trudno je dostrzec.


O tych legendach, nowoczesnościach, historiach, ludziach, nieporozumieniach, przypadkach, o tym, że duchy przodków nadal żyją wśród nas, o tym, że czasami blisko oznacza daleko, a daleko nie może być już bliżej, a także o tym, że w tej całej mozaice wielorakości można znaleźć codziennie rodzącego się…no właśnie Kogo?, o tym i o wielu innych nieprzewidzianych sytuacjach – chciałbym dzielić się tutaj. Zgodnie z tytułem tejże strony – dla poszukujących, od również poszukującego i ciągle poznającego.

Jako, że jestem nowicjuszem tutaj, w ramach powitania pytanie, z nagrodą. Dla najszybszego. W dniu dzisiejszym nie można nie wspomnieć o pewnym wydarzeniu z historii – 13. grudnia w Polsce, raczej większości kojarzy się z rocznicą wprowadzenia stanu wojennego, w Chinach natomiast 13. grudnia kojarzony jest zupełnie z innym wydarzeniem? No właśnie jakim? Dodam tylko, że to wydarzenie nadal jest żywe w sercach wielu Chińczyków.

pozdrawiam
jk

Pekińskie zapiski , , , , , , , ,

GAUDETE

Kazanie na Trzecią  Niedzielę Adwentu
12 grudnia AD 2010

Ludzie, macie powody do śmiechu i radości! Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam, radujcie się!

Gaudete! Radujcie się! Od tego wezwania rozpoczyna się dzisiaj msza święta, usłyszymy je jednak tylko w klasztorach, gdzie jeszcze używa się „antyfony na wejście”, czyli odpowiednio dobranego tekstu biblijnego, wskazującego na główny temat liturgii danej niedzieli czy święta. Radujcie się zawsze w Panu, raz jeszcze powiadam, radujcie się! – pochodzi z listu św. Pawła do Filipian.

Chciałbym stanąć dziś przed każdą i każdym z was i mocno (ale nie za głośno) powiedzieć: Siostry i bracia! Macie powody do radości, do czystej i pięknej radości.

Żyjemy w czasach zupełnie wypranych ze zdrowego śmiechu i prostej radości życia. Szczęście i radość przytrafiają się nam tak rzadko, że nie wierzymy, iż mamy do nich prawo na co dzień.

Życie jest podstawowym i najpierwszym powodem do radości, prawda, są cierpienia i troski, katar i mróz, co szczypie odsłonięte uszy. Nic to jednak wobec dni, nocy, poranków, łagodnych zmierzchów i jasnego południa. Żyjesz i uciesz się tym, innego życia mieć nie będziesz. Drugim powodem radości jesteś ty sam. Tyle rozumiesz, tak wiele potrafisz zrobić, wszystkie inne stworzenia patrzą na ciebie z zazdrością. Skorzystaj z prawa do szczęścia i ekstazy – już przed tobą zrobiły to pustynie, stepy i suche ziemie (patrz pierwsze czytanie). Trzecia radość, to ludzie, ci obok, przed tobą i za tobą, całe twoje niebo na dziś.

I może jak już trochę ucieszy cię życie, ludzie, zima i ty sam dla siebie, ockniesz się i sercem powiesz: Moją radością jest Bóg! Radości, które widzimy, słyszymy, wciągamy w nozdrza, których dotykamy i które smakujemy, otwierają nam włazy do głębokich studni radości bez końca. Z jednych i drugich radości bierze się zdrowie, odzyskanie sił i werwy, pierzchają migreny, depresje i każdy trąd. W tych radościach skrzy się też wielkie bożonarodzeniowe wesele.

Siostry i bracia, macie powody do radości, gaudete! Głębokim haustem zaczerpnijcie życia i radujcie się.

Boże, spraw, aby duch mój i ciało, ja cały, abym radował  się w Tobie, Zbawcy moim. Amen.

LITURGIA SŁOWA

(Iz 35,1-6a.10)

Niech się rozweseli pustynia i spieczona ziemia, niech się raduje step i niech rozkwitnie! Niech wyda kwiaty jak lilie polne, niech się rozraduje, skacząc i wykrzykując z uciechy. Chwałą Libanu ją obdarzono, ozdobą Karmelu i Saronu. Oni zobaczą chwałę Pana, wspaniałość naszego Boga. Pokrzepcie ręce osłabłe, wzmocnijcie kolana omdlałe! Powiedzcie małodusznym: Odwagi! Nie bójcie się! Oto wasz Bóg, oto – pomsta; przychodzi Boża odpłata; On sam przychodzi, by was zbawić. Wtedy przejrzą oczy niewidomych i uszy głuchych się otworzą. Wtedy chromy wyskoczy jak jeleń i język niemych wesoło krzyknie. Odkupieni przez Pana powrócą, przybędą na Syjon z radosnym śpiewem, ze szczęściem wiecznym na twarzach: osiągną radość i szczęście, ustąpi smutek i wzdychanie.

(Ps 146,7-10)

REFREN: Przybądź, o Panie, aby nas wybawić

Bóg dochowuje wierności na wieki,
uciśnionym wymierza sprawiedliwość,
Chlebem karmi głodnych,
wypuszcza na wolność więźniów.
Pan przywraca wzrok ociemniałym,
Pan dźwiga poniżonych.
Pan kocha sprawiedliwych,
Pan strzeże przybyszów.
Ochrania sierotę i wdowę,
lecz występnych kieruje na bezdroża.
Pan króluje na wieki,
Bóg twój, Syjonie, przez pokolenia.

(Jk 5,7-10)

Trwajcie cierpliwie, bracia, aż  do przyjścia Pana. Oto rolnik czeka wytrwale na cenny plon ziemi, dopóki nie spadnie deszcz wczesny i późny. Tak i wy bądźcie cierpliwi i umacniajcie serca wasze, bo przyjście Pana jest już bliskie. Nie uskarżajcie się, bracia, jeden na drugiego, byście nie popadli pod sąd. Oto sędzia stoi przed drzwiami. Za przykład wytrwałości i cierpliwości weźcie, bracia, proroków, którzy przemawiali w imię Pańskie.

(Iz 61,1)

Duch Pański nade mną, posłał  mnie głosić dobrą nowinę ubogim.

(Mt 11,2-11)

Gdy Jan usłyszał w więzieniu o czynach Chrystusa, posłał swoich uczniów z zapytaniem: Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać? Jezus im odpowiedział: Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi. Gdy oni odchodzili, Jezus zaczął mówić do tłumów o Janie: Coście wyszli oglądać na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale coście wyszli zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po coście więc wyszli? Proroka zobaczyć? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby Ci przygotował drogę. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on.

Itinerarium , , , , , , , ,

Na powitanie

„Ludzie zapomnieli o tej prawdzie. Lecz tobie nie wolno zapomnieć. Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś”. To oczywiście powiedział lis.

Wszyscy kochamy „Małego Księcia”, lubimy się na tę uroczą (a przed wszystkim mądrą) książeczkę powoływać, wypisujemy z niej cytaty na facebooku, w wielu domach (moim też) stoi ona na najważniejszej półce w biblioteczce. Tylko co z tego? Wcale nie korzystamy z doświadczeń latarnika, pijaka, astronoma, króla. Popełniamy wszystkie błędy, które popełnili oni. Ze słów lisa też nie wyciągamy praktycznych wniosków.

Może to i dobrze. Bo „Mały Książę” to tylko bajka, a życie to nie jest bajka. Ja o tym na szczęście wiem już od bardzo dawna. I dlatego mój ulubiony cytat na facebooku jest z Marka Aureliusza, a nie z „Małego Księcia”. I tylko dzięki temu, że nie dałem się do końca oswoić, mogę się tutaj ze swoją kruchtą przeprowadzić.

Dla ewentualnych nowych czytelników kruchty to wszystko pewnie brzmi bardzo niejasno. Przepraszam, poprawię się. Ale starzy zrozumieją.

Spoza kruchty , , , , ,

ELIASZE MÓWIĄ

Słowo na sobotę Drugiego Tygodnia Adwentu
11 grudnia 2010

W sobotę, dłużej spanie, tyle wolnego do końca laby weekendowej, zima słodka, drzewka ośnieżone, w głowach mamy myśli o prezentach, sankach i nartach. Usłyszymy wiele słów, sami wypowiemy zdania, potoczą się tyrady rozmów.

Eliasz, Jan Chrzciciel i inne ważne postaci biblijne, nieśli w sobie Boga zakrytego i ukrytego zarazem. Byli ludźmi, z właściwymi swojej epoce zachowaniami i językiem. Bezpośrednio nic nie wskazywało, że  w wyjątkowy sposób objawiają samego Boga.

Na ten Adwent, i na wszystkie inne chwile życia, dostaniemy bardzo pospolitych proroków. Rodziców, nauczycieli, małżonków, rodzeństwo, przyjaciół, czasem jakieś osoby duchowne. Z nieba, oprócz deszczu, mżawki, śniegu i gradu, nie przyjdzie żaden proroczy głos. A jakby ktoś usłyszał takowy, niech lepiej dłużej pośpi.

Bóg nie przestał mówić. I dziś przemówi do ciebie wielokrotnie. Przez ludzi.

Abym usłyszał Twój głos. I nie uronił  żadnego Twojego słowa. Amen.

LITURGIA SŁOWA

(Syr 48,1-4.9-11)

Następnie powstał Eliasz, prorok jak ogień, a słowo jego płonęło jak pochodnia. On głód na nich sprowadził, a swoją gorliwością zmniejszył ich liczbę. Słowem Pańskim zamknął niebo, z niego również trzy razy sprowadził  ogień. Jakże wsławiony jesteś, Eliaszu, przez swoje cuda i któż się może pochwalić, że tobie jest równy? Ty, który zostałeś wzięty w skłębionym płomieniu, na wozie, o koniach ognistych. O tobie napisano, żeś zachowany na czasy stosowne, by uśmierzyć gniew przed pomstą, by zwrócić serce ojca do syna, i pokolenia Jakuba odnowić. Szczęśliwi, którzy cię widzieli, i ci, którzy w miłości posnęli, albowiem i my na pewno żyć będziemy.

(Ps 80,2-3.15-16.18-19)

REFREN: Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie

Usłysz, Pasterzu Izraela,
Ty, który zasiadasz nad cherubinami.
Zbudź swą potęgę
i przyjdź nam z pomocą.
Powróć, Boże Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź  tę winorośl.
I chroń to, co zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś  dla siebie.
Wyciągnij rękę nad mężem Twojej prawicy,
nad synem człowieczym,
którego umocniłeś w swej służbie.
Już więcej nie odwrócimy się  od Ciebie,
daj nam nowe życie, a będziemy Cię  chwalili.

(Łk 3,4.6)

Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego; wszyscy ludzie ujrzą zbawienie Boże.

(Mt 17,10-13)

Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa: Czemu więc uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz? On odparł: Eliasz istotnie przyjdzie i naprawi wszystko. Lecz powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli. Tak i Syn Człowieczy będzie od nich cierpiał. Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił im o Janie Chrzcicielu.

Itinerarium , , , , , , , , ,